Reklama

Reklama

Ukraina: Milicjanci opuścili Ukraiński Dom

Milicjanci opuścili w niedzielę nad ranem Ukraiński Dom w centrum Kijowa, w którym byli otoczeni przez demonstrantów. Oddziały milicji na ulicy Hruszewskiego pozorowały przez kilka godzin rozpoczęcie szturmu na barykady wzniesione przez przeciwników rządu.

Gmach Ukraińskiego Domu, w którym znajduje się centrum konferencyjne, był szturmowany z soboty na niedzielę przez przeciwników obecnych władz Ukrainy; usiłowali oni wyprzeć stamtąd oddział liczący ok. 200 milicjantów.

Reklama

Kilkutysięczny tłum, który próbował przedostać się do wnętrza budynku, rozbijał szyby i rzucał koktajle Mołotowa. Milicjanci odpierali ataki. Ludzie ruszyli na Ukraiński Dom po informacji, że schronili się w nim funkcjonariusze Berkuta, specjalnych oddziałów MSW, którzy mogą być użyci do ataku na ich barykady.

Przed godz. 1 polskiego czasu demonstranci zaprzestali szturmu i rozstąpili się, tworząc szpaler, by umożliwić milicjantom opuszczenie gmachu. Funkcjonariusze opuścili go jednak dopiero przed godz. 3 w niedzielę. Budynek został zajęty przez demonstrantów.

Manifestanci od razu wykorzystali możliwości nowych pomieszczeń, aby zrobić krótki koncert, na którym grali - między innymi - utwory Chopina i pieśni powstańcze. Zaczęli jednak od hymnu Ukrainy.

Ukraiński Dom to już piąty budynek, który zajęli manifestanci po 21 listopada. Obecnie są oni - oprócz Ukraińskiego Domu - w ratuszu, Ministerstwie Rolnictwa, siedzibie państwowych Związków Zawodowych, a także Pałacu Październikowym. Na krótko przejęli także Ministerstwo Energetyki, ale wyrzucił ich stamtąd osobiście sam szef tego resortu Eduard Stawycki, który wytłumaczył, że kontroluje ono strategiczne dla państwa gałęzie gospodarki.

Pozorowany szturm na barykady

Po godz. 1 kilka tysięcy milicjantów, stojących w kordonie na drodze dojazdowej do dzielnicy rządowej na ulicy Hruszewskiego, zaczęło przygotowania do szturmu na barykady.

Między kordonem na Hruszewskiego a Ukraińskim Domem, na trzech liniach zbudowanych z worków z lodem i opon samochodowych barykad, znajdowało się kilka tysięcy przeciwników władz.

Funkcjonariusze oddaleni od ich pierwszej linii o ok. 50 metrów zaczęli uderzać pałkami o tarcze. Uruchomili też ogromny reflektor, który omiatał mocnym światłem szeregi manifestantów czuwających na barykadach. Trwało to kilka godzin.

Protesty na Ukrainie zaostrzyły się, kiedy 16 stycznia zdominowany przez prezydencką Partię Regionów parlament znacznie ograniczył prawo obywateli do demonstracji.

22 stycznia, w dniu święta państwowego Jedności Ukrainy, podczas starć z milicją padły pierwsze strzały. W wyniku zamieszek w Kijowie zginęło dotychczas sześć osób.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne