Ukraińska pilotka trafiła do rosyjskiego aresztu

​Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin zapowiedział, iż Kijów uczyni wszystko, co możliwe, by doprowadzić do uwolnienia ukraińskiej pilotki Nadii Sawczenko, która od środy znajduje się w areszcie w Rosji. Porównał jej przypadek do więźniów z Guantanamo.

 - Nasz konsul znajduje się od wczoraj (od środy) w Woroneżu. Mam nadzieję, że będzie mógł dzisiaj zobaczyć się z Nadiją i będzie mógł jej pomóc - powiedział szef ukraińskiej dyplomacji na konferencji prasowej.

Reklama

- Wyznaczono jej adwokata z urzędu, ale nie mamy do niego zaufania. Szukamy jej dobrego rosyjskiego adwokata - dodał.

Według Kijowa 31-letnia Sawczenko została uprowadzona przez prorosyjskich separatystów.

- To, co dzieje się a Nadiją, fakt, że nasza obywatelka znajduje się za granicą przekracza ramy polityki i moralności - podkreślił szef ukraińskiego MSZ. Mówiąc o pilotce, minister Klimkin przywołał precedens amerykańskiej bazy wojskowej w Guantanamo na Kubie, gdzie przetrzymywani są bojownicy schwytani przez siły USA w Afganistanie i Iraku.

Sąd w Woroneżu postanowił w środę, że ma ona pozostać w areszcie w tym mieście do końca sierpnia. Woroneż położony jest ok. 500 km na południe od Moskwy. Rosyjski Komitet Śledczy oskarżył Sawczenko o współudział w zabiciu pod Ługańskiem dwóch członków ekipy rosyjskiej telewizji państwowej WGTRK, dziennikarzy Igora Kornieluka i Antona Wołoszyna.

Nie jest jasne, jak ukraińska oficer znalazła się w rosyjskim areszcie. Rzecznik Komitetu Władimir Markin twierdzi, że Sawczenko przekroczyła rosyjską granicę jako uchodźczyni i została zatrzymana podczas kontroli dokumentów. Rzecznik ukraińskiego MSZ Jewhen Perebyjnis uznał te wyjaśnienia za absurdalne. - O ile wiemy została zatrzymana przez terrorystów - podkreślił.

W środę prezydent Ukrainy Petro Poroszenko powiedział, że "nie do przyjęcia" jest takie "przewożenie zakładników pojmanych przez terrorystów w kierunku rosyjskiego terytorium"; poruszył tę kwestię w rozmowie telefonicznej z prezydentem Francji Francois Hollande'em i kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

 

 

   

 

 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy