Zaskakujący ruch Putina. Prosi o wycofanie zezwolenia

Prezydent Rosji Władimir Putin zwrócił się do Rady Federacji, wyższej izby rosyjskiego parlamentu, by uchyliła wydane mu 1 marca zezwolenie na użycie Sił Zbrojnych FR na Ukrainie - poinformował we wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

Rzecznik uzasadnił to dążeniem do "normalizacji i uregulowania sytuacji we wschodnich regionach Ukrainy", a także "rozpoczęciem trójstronnych rozmów na ten temat".

Reklama

Pieskow przekazał, że Putin przesłał już stosowny wniosek na ręce przewodniczącej Rady Federacji Walentiny Matwijenko. Zastępca szefa Komisji Spraw Zagranicznych Rady Federacji Andriej Klimow poinformował, że izba rozpatrzy wniosek prezydenta w środę na plenarnym posiedzeniu.

1 marca Rada Federacji zezwoliła Putinowi na użycie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy. O zgodę taką zwrócił się prezydent, uzasadniając to potrzebą normalizacji sytuacji społeczno-politycznej w tym kraju.

"W związku z nadzwyczajną sytuacją, powstałą na Ukrainie, zagrożeniem życia obywateli Federacji Rosyjskiej, naszych rodaków, składu osobowego kontyngentu Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, stacjonującego zgodnie z międzynarodowym układem na terytorium Ukrainy (Autonomiczna Republika Krymu), na podstawie punktu 'g' części 1. artykułu 102. Konstytucji Federacji Rosyjskiej przedkładam Radzie Federacji Zgromadzenia Federalnego Federacji Rosyjskiej wniosek o użycie Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej na terytorium Ukrainy do czasu normalizacji sytuacji społeczno-politycznej w tym kraju" - napisał wówczas Putin w swym wniosku.

Sekretarz stanu w rosyjskim MSZ Grigorij Karasin oświadczył wtedy, że udzielenie zgody na użycie rosyjskich wojsk na Ukrainie nie musi oznaczać, że nastąpi to w najbliższym czasie. - Prezydent ma wolną rękę, jeśli sytuacja będzie się nadal pogarszać - powiedział.

Formalnie Putin nie musiał prosić o zgodę na użycie sił zbrojnych na Ukrainie. Od 2009 roku prezydent FR nie potrzebuje bowiem zezwolenia na wysłanie wojsk za granicę. Prawo takie wpisano wówczas do ustawy o obronie.

Pozwala ono głowie państwa na niezwłoczne wykorzystanie sił zbrojnych do odparcia ataku na rosyjskie wojska stacjonujące za granicą, do obrony obywateli FR za granicą, do odparcia lub zapobieżenia atakowi zbrojnemu na inne państwo, które zwróci się do Rosji ze stosowną prośbą, a także do walki z piractwem i do zapewnienia bezpieczeństwa żeglugi.

W związku z tym, że użycie wojsk za granicą Konstytucja FR zalicza do kompetencji Rady Federacji, izba wyższa parlamentu 16 grudnia 2009 roku na mocy specjalnej uchwały upoważniła prezydenta do podejmowania decyzji o "operatywnym wykorzystywaniu wojsk" poza granicami Federacji Rosyjskiej w sytuacjach opisanych w ustawie o obronie.

Ówczesny przewodniczący Rady Federacji Siergiej Mironow tłumaczył, że "uchwała izby faktycznie oznacza, że prezydent otrzymuje uniwersalny mandat na podejmowanie decyzji o operatywnym użyciu wojsk za granicą".

Zmiana prawa regulującego wykorzystanie wojsk za granicą była konsekwencją wojny z Gruzją o Osetię Południową w sierpniu 2008 roku. Zgodnie z ówczesnym ustawodawstwem prezydent Dmitrij Miedwiediew nie miał prawa wysyłać wojsk do Gruzji bez zgody Rady Federacji. Dlatego skierowane tam siły Miedwiediew formalnie włączył do kontyngentu wojskowego, który stacjonował już w Osetii Południowej za zgodą wyższej izby parlamentu.

W poniedziałek, w obecności wysłanniczki OBWE Heidi Tagliavini i ambasadora Rosji w Kijowie Michaiła Zurabowa, w Doniecku odbyło się spotkanie przedstawiciela władz Ukrainy, byłego prezydenta tego kraju Leonida Kuczmy z reprezentantami dwóch zbuntowanych regionów na wschodzie Ukrainy - tzw. Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej. Po spotkaniu ogłoszono, że liderzy separatystów zgodzili się na przestrzeganie zawieszenia broni w walkach z siłami rządowymi do 27 czerwca.

O cofnięcie uchwały Rady Federacji o użyciu wojsk na Ukrainie do Rosji wielokrotnie apelowali przywódcy krajów zachodnich. Kreml ogłosił decyzję Putina w tej sprawie tuż przed odlotem prezydenta do Austrii, gdzie będzie on konferować z przywódcami tego kraju - prezydentem Heinzem Fischerem i kanclerzem Wernerem Faymannem, a także spotka się z rotacyjnym przewodniczącym OBWE, prezydentem Szwajcarii Didierem Burkhalterem.

Z Moskwy Jerzy Malczyk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje