Ekspert: Plan Putina to warunki do poddania się Ukrainy

To "warunki poddania się" Ukrainy, a nie osiągnięcia porozumienia - tak były ambasador USA przy NATO Ivo Daalder ocenił ogłoszony w środę przez prezydenta Rosji Władimira Putina plan uregulowania konfliktu na wschodzie Ukrainy.

- To jest część tej samej ofensywy jaką Putin prowadzi od końca lutego. To są warunki do poddania się, a nie zawarcia potencjalnego porozumienia - powiedział Daalder podczas briefingu prasowego zorganizowanego przez waszyngtońską Radę Stosunków Międzynarodowych (CFR).

Reklama

Daalder, który był ambasadorem USA przy NATO w latach 2009-13, a obecnie kieruje think tankiem Chicago Council on Global Affairs podkreślił, że potencjalne rozwiązanie wymaga wcześniejszego spełnienia "trzech warunków", o których Putin w ogóle nie wspomniał.

Po pierwsze, zdaniem Daaldera, Rosjanie muszą powstrzymać wszelką pomoc dla separatystów, w tym wojskową i polityczną, dzięki której eskalują konflikt od samego początku. Po drugie, nie da się osiągnąć zawieszenie broni i rozpocząć negocjacji dopóki rosyjskie wojska, które działają na Ukrainie, nie wycofają się   na terytorium Rosji. I po trzecie, Rosja musi uznać terytorialną integralność  Ukrainy.

- Dopóki te trzy rzeczy nie zostaną zrealizowane, nie mamy co negocjować - podkreślił ekspert, dodając, że to, co robi Putin to "używanie retoryki, by spróbować zmusić (Ukrainę) do poddania się". Jak dodał, ogłoszony przez Putina plan został też tak pomyślany, "by zademonstrować, że jeśli konflikt będzie się utrzymywał, to winny będzie jedynie ukraiński rząd, a nie Rosja".

- To są wysiłki, które muszą ponieść porażkę, i jak przywódcy państw NATO spotkają się na szczycie w Walii to muszą to jasno wyrazić - podkreślił były dyplomata.

Jego zdaniem, są duże szanse, że dojdzie do "dalszej eskalacji" konfliktu na Ukrainie. Od początku nie chodzi bowiem o konflikt Ukraińców, wewnątrz ich kraju, ale o to, że "Rosja chce mieć kontrolę nad tą częścią świata i losem Kijowa" - wyjaśnił Daalder. Nawiązał też do ujawnionych w Brukseli słów, jakie Putin miał powiedzieć szefowi Komisji Europejskiej Jose Barroso, że "jakby chciałby, to zająłby Kijów w dwa tygodnie".

- To nie jest to język dyplomacji. Nie myślę, że Putin jest gotowy dokonać dalszej inwazji na Ukrainę i zająć Kijów już jutro, ale oczywiste jest, że położył tę opcję na stół - powiedział Daalder. Jego zdaniem, intencją Putina jest zmuszenie w ten sposób Zachodu do porozumienia na jego warunkach, po to by opcję dalszej inwazji na Ukrainie wykluczyć.

W rozpoczynającym się w czwartek szczycie NATO w Newport w Walii weźmie udział prezydent Ukrainy Petro Poroszenko, który jak oczekuje się, ponowi apele o wojskową pomoc Sojuszu dla ukraińskiej armii. NATO nie ma obowiązku bronić Ukrainy, bo kraj ten nie jest członkiem NATO. Prezydent Barack Obama dobitnie to podkreślił kilka dni temu, wykluczając wojskową interwencję USA, by rozwiązać problem ukraiński.

- Ale to nie znaczy, że NATO nie ma środków, by wywierać presję na to, co się dzieje na Ukrainie - podkreślił Daalder. Uważa on, że nadszedł czas na "poważną dyskusję" na szczycie NATO w Walii ws. zbrojenia Ukrainy. - Jeśli możemy pomóc Ukrainie bronić się przeciwko obcym siłom, to powinniśmy to zrobić - dodał.

Przebywający z wizytą w Mongolii Putin powiedział, że w środę rano rozmawiał z prezydentem Ukrainy na temat uregulowania konfliktu. - Wydaje mi się, że nasze poglądy na temat sposobów rozwiązania konfliktu są bardzo zbliżone - oświadczył. Wyraził też oczekiwanie, że ostateczne porozumienie zostanie osiągnięte na piątkowym spotkaniu grupy kontaktowej w Mińsku.

Putin powiedział dziennikarzom, że jego plan uregulowania ukraińskiego kryzysu składa się z siedmiu punktów. Wymienił m.in. wstrzymanie przez ukraińskie siły oraz prorosyjskich separatystów działań wojskowych na wschodzie kraju, wysłanie tam międzynarodowych obserwatorów, którzy monitorowaliby przestrzeganie rozejmu, wymianę jeńców bez warunków wstępnych i utworzenie korytarza humanitarnego dla uchodźców i pomocy humanitarnej na wschodzie Ukrainy.

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje