"Kommiersant": Janukowycz rozpoczął rozmowy o kapitulacji

Wiktor Janukowycz rozpoczął rozmowy o kapitulacji - tak wpływowy rosyjski dziennik "Kommiersant" komentuje propozycje, jakie prezydent Ukrainy w sobotę złożył liderom opozycji.

W ocenie gazety, "pozostaje tylko określić, jaka to będzie kapitulacja - bezwarunkowa czy honorowa, natychmiastowa czy rozciągnięta w czasie". "Są to wszelako tylko szczegóły. Najważniejsze jest jasne: prędzej czy później władze na Ukrainie zmienią się radykalnie" - konstatuje "Kommiersant".

Reklama

Dziennik podkreśla, że to, jak wobec tych nowych władz zachowa się Rosja, "zależeć będzie od składu przyszłego rządu i od tego, kto będzie w nim dyktować ton". Zdaniem "Kommiersanta" możliwe są dwa warianty - mniej konfrontacyjny i konfrontacyjny.

Gazeta wyjaśnia, że pierwszy wariant to "zajęcie kluczowych stanowisk w nowym gabinecie przez ludzi dobrze znanych z poprzedniego życia - z czasów, gdy Ukrainą rządził tandem Wiktor Juszczenko - Julia Tymoszenko". "Polityków tych trudno nazwać przyjaciółmi Rosji, jednak są oni przewidywalni, systemowi i pragmatyczni" - wskazuje "Kommiersant".

Dziennik precyzuje, że chodzi o Arsenija Jaceniuka, byłego ministra obrony Anatolija Hrycenkę i byłego szefa MSZ, "czekoladowego króla" Petra Poroszenkę. "Również sama Tymoszenko lada dzień wyjdzie na wolność i nieuchronnie odgrywać będzie jedną z wiodących ról" - zaznacza "Kommiersant".

Według moskiewskiej gazety "do tej grupy stosunkowo umiarkowanych polityków, z którymi współpraca będzie możliwa, choć trudna, należy zaliczyć też Witalija Kliczkę, który w epoce Juszczenki nie być u władzy, ale generalnie nie odbiega od zbiorowego portretu wspomnianych liderów".

Konfrontacja?

Drugi wariant - w opinii "Kommiersanta" - oznaczać będzie konfrontację i ślepy zaułek, zarówno dla stosunków rosyjsko-ukraińskich, jak i dla samej Ukrainy. Dziennik tłumaczy, że w tym wariancie "część kluczowych stanowisk w nowym rządzie otrzymają ultranacjonaliści z partii Swoboda oraz nieznani na razie szerszej publiczności przywódcy Sektora Prawego i innych radykalnych ruchów zwycięskiego Majdanu".

"Kommiersant" wymienia w tym kontekście lidera Swobody Ołeha Tiahnyboka, typowanego przez niektórych na ministra spraw zagranicznych i jednego z ideologów tej formacji Irynę Farion jakoby przymierzaną do stanowiska szefowej resortu edukacji. Gazeta informuje, że Tiahnybok "znany jest z rusofobicznych i antysemickich wypowiedzi". O Farion pisze, że "jej stosunek do Rosji i Rosjan dochodzi do patologicznej nienawiści".

"Jeśli ci ludzie będą określać ideologię przyszłego rządu, ostatecznie legalizując Stepana Banderę oraz czerwono-czarny sztandar UPA i jej hasło bojowe Chwała bohaterom!, to stosunki z Moskwą ulegną zamrożeniu" - prognozuje "Kommiersant".

"Ten sam los prawdopodobnie spotka też podstawową część kredytu - 12 z 15 miliardów dolarów - przyznanego Kijowowi przez Rosję dla ratowania gospodarki przed bankructwem. Nie należy też zapominać, że niższą cenę na gaz obiecano twardo tylko na pierwszy kwartał. Później może się ona zmienić" - dodaje.

Ryzyko chaosu wciąż wysokie

Rosyjski dziennik uważa jednak, że wariant drugi jest mniej prawdopodobny. "Odpowiedzialni liderzy opozycji i stojący za nimi oligarchowie doskonale rozumieją, jakie skutki może mieć banderyzacja ukraińskiej polityki. Dla wszystkich będzie korzystne, jeśli po zmianie władz ultranacjonaliści zajmą należne im miejsce - w marginalnej niszy. Odegrali już swoją rolę w walce z klanem donieckim Więcej nie są potrzebni" - konstatuje "Kommiersant".

Natomiast dziennik "Wiedomosti" przytacza opinię politologa Aleksieja Czesnakowa, którego zdaniem na Ukrainie możliwe są cztery scenariusze: "siłowy, kompromis na warunkach Janukowycza, kompromis na warunkach opozycji i kontynuacja chaosu". Według prokremlowskiego politologa "każdy z tych scenariuszy będzie krótkotrwały i nie zagwarantuje stabilności".

Czesnakow ostrzegł też, że "bez względu na scenariusz utrzyma się wysokie ryzyko eskalacji konfliktu politycznego, krachu gospodarczego i dezintegracji kraju".

W ocenie politologa na Ukrainie "ewidentnie istnieje zapotrzebowanie na trzecią siłę, a zewnętrznymi gwarantami porozumienia mogłyby być Rosja i Niemcy". "Na razie jest to jednak wyłącznie teoretyczna propozycja" - podkreślił.

Dowiedz się więcej na temat: zamieszki w Kijowie | zamieszki na Ukrainie

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje