Komorowski: Sytuacja na Krymie to przejaw słabości Rosji

Traktuję sprawę Krymu jako przejaw rosyjskiej słabości, a nie siły - powiedział w czwartek prezydent Bronisław Komorowski. Podkreślił, że ani Polska, ani świat zachodni nie uzna wyników referendum na Krymie czy aneksji tego regionu przez Rosję. Komorowski w programie "Kropka nad i" w TVN24 był pytany m.in. o niedzielne referendum na Krymie.

- Traktuję sprawę Krymu jako przejaw słabości rosyjskiej, nieumiejętności zachowania się w obliczu rysującej się porażki, którą był powrót Ukrainy na orientację prozachodnią (...). Traktuję to co się dzieje na Krymie jako nerwowy sposób okazywania słabości, który jest nie do zaakceptowania. To nie jest przejaw wielkiej finezji czy siły politycznej ze strony Rosji - powiedział.

Reklama

- Świat zachodni nie zaakceptuje faktów dokonanych ani w postaci referendum na Krymie, ani jakiejkolwiek innej decyzji o włączeniu (do Rosji-PAP) czy tworzeniu quasi-państwa na Krymie. Świat zachodni stoi i będzie stał na stanowisku, że jest to działanie nielegalne z punktu widzenia prawa międzynarodowego - zapewnił.

Prezydent podkreślił, że ważna jest "świadomość strony rosyjskiej, jaka cena w polityce będzie do zapłacenia za tego typu działania, tworzące fakty dokonane, które są nieakceptowane przez liczącą się część opinii publicznej świata". - Rosja bardzo poważnie kalkuluje tę cenę, którą przyjdzie zapłacić. Więc nie jestem taki pewien, czy nastąpi włączenie Krymu do państwa rosyjskiego - dodał.

Zdaniem Komorowskiego "nie należy przekraczać bariery agresji słownej" wobec Rosji. - Nie na słowa należy toczyć wojnę, ale należy się zachowywać tak, aby nie doszło do eskalowania sytuacji. Marzymy o deeskalacji, która jest być może do uzyskania, jeśli będziemy bardziej ważyli słowa - powiedział.

Komorowski podkreślił, że wprowadzenie sankcji przez UE to mocny sygnał dla Rosji, a - jak zauważył- jeszcze ostrzejsze sygnały płyną ze strony Stanów Zjednoczonych. - Sam fakt, że doszło do uchwalenia sankcji, że mogą być zaostrzone, to niesłychanie ważny sygnał dla władz rosyjskich, że świat zachodni potraktował niesłychanie serio naruszanie prawa międzynarodowego, naruszenie integralności drugiego kraju - ocenił.

Komorowski był pytany czy prezydent USA Barack Obama popełnił błąd, "resetując" relacje z Rosją. - Myślę, że popełnił błąd nadmiernych nadziei, że Rosja się głęboko zmieniła. Przypomnę, że cały cywilizowany świat, świat zachodni liczył, że Rosja wejdzie na ścieżkę modernizacji - odpowiedział.

Prezydent przyznał, że w ostatnim czasie nie próbował się dodzwonić do prezydenta Rosji Władimira Putina. Zwrócił uwagę, że znaczna część telefonów różnych przywódców nie przyniosła poważnych efektów. - Gdzieś rozmowy będą, ale nie rozpoczną się od głów państw - podkreślił. Przypomniał, że w piątek ma się odbyć rozmowa sekretarza stanu USA Johna Kerry'ego i szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa.

W ubiegłym tygodniu krymski parlament opowiedział się za wejściem półwyspu w skład Federacji Rosyjskiej, a zaplanowane na niedzielę referendum ma to potwierdzić. Zarówno kraje Zachodu, jak i władze w Kijowie wyłonione po demonstracjach przeciw rządom byłego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza zapowiedziały, że referendum jest nielegalne i nie uznają jego wyników.

Terytorium Półwyspu Krymskiego jest obecnie kontrolowane przez rosyjskie oddziały.

Dowiedz się więcej na temat: Prezydent Bronisław Komorowski | Ukraina | Rosja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje