Maliszewski: Kryzys krymski korzystny dla PO

Kryzys na Ukrainie spowodował przełom na polskiej scenie politycznej: okazał się korzystny przede wszystkim dla PO, lider PiS Jarosław Kaczyński, choć utrzymał swój elektorat, to stracił na wyrazistości - uważa ekspert ds. marketingu politycznego dr Norbert Maliszewski.

Według eksperta konflikt krymski przyniósł PO przynajmniej kilka korzyści. Jedną z nich jest odwrócenie tendencji spadkowych w sondażach: premier Tusk przedstawił skuteczną ofensywę dyplomatyczną, wykazał się stanowczością, zdecydowaniem i tym zyskał przychylność niezdecydowanych, byłych wyborców PO.

Reklama

Ekspert uważa, że sytuacja premiera przypomina położenie Margaret Thatcher przed kryzysem falklandzkim. - Thatcher miała problem ze wzrastającym bezrobociem, spadkiem poparcia w sondażach. Gdy pojawił się konflikt falklandzki, zareagowała w sposób zdecydowany. Okazało się, że społeczeństwo zaczęło gromadzić się wokół partii rządzącej - jej wizerunek osoby zdecydowanej zaczął procentować. Dla Donalda Tuska ten proces jest analogiczny - ocenił Maliszewski.

Według niego dzięki konfliktowi krymskiemu PO znalazła nośny, związany z silnymi emocjami, temat kampanii przed wyborami do PE. - Rozmowa o bezrobociu, nawet gdy dane gospodarcze są pozytywne, gdy rynek pracy notuje wzrosty, byłaby zbyt słabym paliwem - uważa ekspert. Problemem dla PO - mówił - było także znalezienie tematu, dzięki któremu mogłaby opowiedzieć o korzyściach związanych z rolą Platformy w UE. - Teraz, jeśli będzie mówić o silniejszej integracji z UE, będzie to bardziej nośne i zrozumiałe - powiedział.

Maliszewski uważa, że zmiana wizerunku Tuska z "przyjaciela dobrze rozumiejącego Polaków" na zdecydowanego, silnego polityka sprawi, że nawet jeśli w związku ze stratami ponoszonymi przez przedsiębiorców w handlu z Ukrainą czy Rosją, wyborcy będą musieli zacisnąć pasa, to mogą zostać przy PO, gdyż będą rozumieć problemy związane z kryzysem. Ponadto premier "wykorzystuje pogodę na pogłębione zmiany", np. w temacie energetyki. Jak zaznaczył ekspert, w sprawie wydobywania gazu z łupków dotychczas ważne kwestie związane z ekologią stają się dla szefa rządu nieistotne.

W nieco innym położeniu jest PiS, które - zdaniem Maliszewskiego - znalazło się w pułapce. - Dotychczasowa kampania, w której partia odwoływała się do trudnego czasu społeczno-gospodarczego, była skuteczna. Wybory do PE miały się przekształcić w plebiscyt: jesteś za czy przeciwko rządom Donalda Tuska. To miało przynieść partii zwycięstwo - mówił Maliszewski. Jego zdaniem, do tej pory to lider PiS Jarosław Kaczyński miał wizerunek odpowiedni na czas kryzysu, a w sytuacji, gdy to Tusk przyjmuje postawę stanowczą, PiS, aby się wyróżnić, musiałoby się zradykalizować. - Wówczas jednak wpadnie w pułapkę partii, która nie jest rozsądną alternatywą, ale wymachuje szabelką - powiedział Maliszewski.

Według eksperta, Kaczyński przestaje być wyrazisty i chociaż w związku z konfliktem krymskim nie traci - elektorat PiS został przy partii, to i nie zyskuje. Maliszewski dodał, że można Kaczyńskiego docenić za jego postawę ws. Ukrainy. - To ważne - tak jest w dojrzałych demokracjach - by w ważnych kwestiach, rząd i opozycja mówiły jednym głosem - zaznaczył.

Maliszewski uważa, że w związku ze zbliżeniem PiS z PO w sprawie Ukrainy, elektorat eurosceptyków przejmuje partia Janusza Korwin-Mikkego. Zdaniem eksperta traci zaś lewica: "Miller kampanię zaplanował zupełnie inaczej; starał się poruszać mało tematów europejskich, a w związku z niską frekwencją chciał poruszyć swój stały elektorat przez sentyment za czasami socjalizmu i niechęć do reform Balcerowicza". Zdaniem eksperta, traci także Europa Plus Twój Ruch. - Partia uważająca się za lewicową, w sytuacji kryzysowej przedstawia twarde, mało pokojowe argumenty, których w dodatku nie słychać - powiedział. Zdaniem Maliszewskiego głos pozostałych partii się nie liczy, a politycy jak np. Paweł Kowal (Polska Razem) traktowani są raczej jako eksperci.

Ukraina jako temat dominujący w kampanii do PE bardzo pasuje partii rządzącej - podkreślił Maliszewski. Zwrócił uwagę, że 25 maja (data wyborów do PE w Polsce; ostatni dzień wyborów w UE), mają się odbyć wybory prezydenckie na Ukrainie. - Niektórym się wydaje, że konflikt na Ukrainie będzie chwilowy. Otóż nie, gdyż planem Putina jest długotrwała destabilizacja na Ukrainie i 25 maja możemy się spodziewać wydarzeń, które będą budziły uwagę opinii publicznej w Polsce - mówił Maliszewski.

Ocenił także, że ponieważ sytuacja na Ukrainie będzie wyzwaniem dla UE w najbliższych latach, szanse dla szefa MSZ Radosława Sikorskiego na stanowisko szefa unijnej dyplomacji są duże.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Dowiedz się więcej na temat: Ukraina | Jarosław Kaczyński | Donald Tusk

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje