Minister Sikorski o referendum na Krymie: To farsa

Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w niedzielnym wywiadzie dla dziennika "Corriere della Sera" nazwał "farsą" referendum na Krymie w sprawie przyłączenia do Rosji. To "głosowanie pod lufą karabinów"- oświadczył szef polskiej dyplomacji.

W rozmowie z włoską gazetą minister Sikorski przypomniał, że referendum zgodnie z prawem ukraińskim nie jest wiążące, zaś decyzja parlamentu Krymu o przyłączeniu do Rosji jest sprzeczna z konstytucją.

Reklama

- Polska jako członek UE i NATO nie może pozwolić, aby kryzys ukraiński stał się dla rosyjskiego prezydenta Władimira Putina preludium do powrotu do praktyk zdobyczy terytorialnych typowych dla XIX wieku - stwierdził polski minister. Dodał, że szczególnie odnosi się to do państw bałtyckich, gdzie mieszka mniejszość rosyjska.

- NATO musi pokazać światu, że jest w stanie bronić państw sojuszniczych- oświadczył szef MSZ.

Wyraził następnie opinię: "Sposób w jaki Unia Europejska postąpi w sprawie Ukrainy będzie decydujący dla zrozumienia tego, kim jesteśmy, a także jak kryzys ekonomiczny zmusił nas do przedefiniowania naszego poczucia wspólnoty".

Zdaniem Sikorskiego na europejskich liderach spoczywa ogromna odpowiedzialność. - Ukraińcy i cały świat muszą wierzyć w nas - dodał.

W opinii polskiego ministra spraw zagranicznych tylko wtedy gdy Unia pokona własną słabość i niezdecydowanie może pomoc Ukrainie i innych krajom.

- Nasza odpowiedź nie może podążać po linii rosyjskiej, bo to uruchomiłoby spiralę napięć ekstremalnie trudną do zatrzymania. Ale także poszukiwanie rozwiązań politycznych musi opierać się na jasnym rozróżnieniu między tym, kto atakuje i kto jest atakowany - powiedział minister Sikorski.

Uważa też, że obecnym momencie administracja prezydenta Baracka Obamy musi znaleźć "zrównoważoną i racjonalną odpowiedź na coraz bardziej prowokacyjne kroki Moskwy".

Dowiedz się więcej na temat: Radosław Sikorski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje