Protasiewicz: PiS rozgrywa na Majdanie polską wojenkę

"Jeśli politycy PiS pojechali do Kijowa dolewać oliwy do ognia, Bóg ich pokarze. PiS uprawia polską politykę na Majdanie. To jak się zachowują, jest nieodpowiedzialne. Każdy, kto na Majdanie będzie zachęcał do większej walki, daje świetne wytłumaczenie siłownikom" - mówi wiceprzewodniczący PE i szef dolnośląskiej PO Jacek Protasiewicz w Kontrwywiadzie RMF FM.

Konrad Piasecki: Czy polski rząd ma jakikolwiek pomysł, czy plan jak zachować się wobec ukraińskiej rewolucji?

Jacek Protasiewicz: - Ma prosty plan.

Reklama

Jaki?

- Pomagać w takim zakresie, w jakim Ukraińcy tego oczekują. Najgorsze gdybyśmy chcieli teraz pouczać i wtrącać się w ukraiński dialog wewnętrzny, który jest trudny, bardzo trudny i którego konsekwencje mogą być i historyczne i ciężkie moralnie. Naprawdę, każde rozwiązanie może skutkować czołgami na ulicach Kijowa. Mówię serio, mówię poważnie.

Ale czy w tym sporze jedna strona ma rację, czy te racje są podzielone i trudne do wyważenia?

- Na pewno strona opozycyjna ma rację, ale prezydent Janukowycz nie jest samozwańcem. On został wybrany na tę funkcję w drodze uczciwych wyborów prezydenckich. Bo nikt nie kwestionuje tamtych wyborów i ich uczciwości, i nie podważa legitymacji.

Czyli ma demokratyczny mandat?

- Ma.

I ten mandat nie wygasł mu w momencie, kiedy zaczął strzelać do ludzi.


- Wie pan, chyba jeszcze... to trudne pytanie. Moim zdaniem, cały czas ten mandat ma. I co więcej, ci, którzy dzisiaj uważają, że on leży ma łopatkach i władza na Ukrainie leży na ulicy - tak jak mówił kiedyś Jacek Kuroń i trzeba po nią sięgnąć - bardzo się mylą. Bo naprawdę mobilizacja w armii jest duża. Wystarczy spojrzeć do internetu, żeby zobaczyć, jak czołgi ładowane są na platformy kolejowe i żołnierze mówią, że jadą do Kijowa na Majdan.

Zobacz Kontrwywiad w INTERIA.TV

Oczywiście, że sytuacja jest trudna, jest skomplikowana, ale ja patrząc z perspektywy Warszawy na polskie władze mam takie poczucie, że my nie wiemy, czy jawnie wspierać opozycję i zachęcać ją do boju, czy stać z boku i nie faworyzować żadnej ze stron.

- Panie redaktorze, najgorsze, co moglibyśmy zrobić, to zachęcać opozycję do boju, bo potem musielibyśmy wziąć odpowiedzialność za ofiary na ulicach Kijowa. Pan uważa, że to jest rola polskich polityków? Kto chce to zrobić? Oni muszą się porozumieć, my ich zachęcamy. I to mówi prezydent Komorowski w rozmowach z prezydentem Janukowyczem i premier Tusk w rozmowach z Jaceniukiem.  

Czyli polskie stanowisko jest takie: uspokajać i zachęcać do dialogu i wyciszenia sporu.


- To jest polskie i europejskie, bo premier wcześniej uzgodnił to stanowisko z panem Barroso, ale to jest jedyne, mądre rozwiązanie, bo alternatywą jest stan wojenny, rewolucja i krew na ulicach Kijowa. Czy naprawdę tego chcemy?

Ale czy my uznajemy, że ich walka, to co dzieje się w tej chwili na Majdanie, to jest nasza sprawa, czy to jest raczej ich sprawa i my od tego jesteśmy z daleka?
 

- Przede wszystkim to ich sprawa, bo to jest ich ojczyzna, ich przyszłość i ich odpowiedzialność za decyzje, które mogą skutkować zarówno w wymiarze politycznym jak i w wymiarze ludzkim, tragedii ludzkich. Naprawdę, panie redaktorze, to jest najgorsze co... Słyszał pan wiadomości o godzinie 8? Rosjanie już mówią, że to jest opłacana przez Zachód rewolucja. No, każdy polityk zachodni, który teraz na Majdanie będzie zagrzewał do większej walki, uwiarygadnia tę tezę, dając świetne wytłumaczenie siłownikom, którzy będą namawiać do tego, żeby wyprowadzać wojsko na ulicę. Jak ktoś sobie z tego nie zdaje sprawy, to się nie nadaje do polityki międzynarodowej, niestety.

Ta oferta Janukowycza: Jaceniuk premierem, Kliczko jego zastępcą, to jest oferta serio?

- To jest bardzo poważna oferta, jednocześnie ogromne ryzyko.

I Europa radzi opozycji, żeby przejmowała współodpowiedzialność za rządzenie czy wręcz przeciwnie?

- Jak jesteśmy pytani, to radzimy, ale nie możemy za nich podejmować decyzji, bo wie pan...

Ale co radzimy?

- Przyjęcie tej oferty... Rozumiemy ich dylemat, przyjąć tę ofertę oznacza podzielić opozycję i oznacza, że Majdan prawdopodobnie się nie rozejdzie, tyle tylko, że rządzić nim będzie już nie Kliczko, a rządzić będą radykałowie. Bo takie są nastroje na Majdania. My radzimy im tyle, na ile oni oczekują od nas rady. Nie możemy za nich podejmować tej decyzji, bo to są decyzje naprawdę najwyższej wagi i ktoś musi to nie tylko w rozsądku, ale w sumieniu rozstrzygnąć.

Ja nie twierdzę, że ta sytuacja jest prosta, ja nie twierdzę, że ona jest zero-jedynkowa. Tylko zastanawiam, się: jak Tusk rozmawia z opozycjonistami, to mówi im: "Przyjmujcie ofertę Janukowycza, wchodźcie do władzy", czy mówi: "Uważajcie, czekajcie, bo to nie jest dobra oferta"?

- To proszę zapytać pana premiera. Ja nie jestem upoważniony, żeby odsłaniać szczegóły rozmów między nim a kandydatem na premiera, panem Jaceniukiem.

A co by pan poradził?

- Ja bym prosił: "Uważajcie, ale też miejcie świadomość, że odrzucenie tej oferty może usprawiedliwiać twardsze, ostrzejsze, radykalne kroki ze strony Janukowycza". Bo może powiedzieć: Proszę bardzo, złożyłem ofertę. Ale to nie są ludzie, którzy chcą rozmawiać, oni chcą przejąć siłą władzę, więc musimy tej władzy bronić, bo ona ma legitymację demokratyczną. Prezydent ma i parlament też. Ostatecznie, nawet jeżeli te wybory do końca nie były uczciwe, to jednak zyskał międzynarodowe uznanie ten parlament, w którym Partia Regionów ma większość.

Bo dzisiaj opozycja żąda przyspieszonych wyborów prezydenckich. Są na to jakiekolwiek szanse, czy mówiąc wprost - żadne?   

- Mówiąc wprost - niewielkie. Chociaż mają prawo formułować takie żądanie, ale też wierzę, że w trakcie negocjacji, być może z tego żądania ustąpią na rzecz innych rozwiązań, które będą wystarczające, żeby zawrzeć kompromis z prezydentem Janukowyczem.

Czy w czasie, gdy na Ukrainie dzieje się to, co się dzieje, balowanie to jest najlepszy pomysł?

- Ale proszę powiedzieć to Polakom... Czy jest żałoba narodowa w Polsce lub na Ukrainie? Proszę mi powiedzieć...

Ale pan jest wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego. Wrzucanie na Twittera zdjęć: "Tak się bawi Świdnica", w sobotni wieczór, kiedy tam w Kijowie ludzie giną...

- A giną? Kto zginął w Kijowie w sobotę? Proszę mi podać nazwisko, liczbę osób...

W czwartek zginął, w piątek zginął. Nie wiem, czy akurat w sobotnią noc... Ale mógł ktoś zginąć.

- To jest zasadnicza różnica. Ponieważ mówi pan, że ja się bawię wtedy, czy świdniczanie bawią się... Ja tam pojechałem jako poseł ziemi dolnośląskiej i wiceprzewodniczący, żeby wręczać nagrody zasłużonym świdniczanom, wyróżnionym przez media lokalne, które były organizatorem tej imprezy. I teraz mówienie, że mają tego nie robić i tylko...

Nie, oni niech się bawią, ale pytanie jest takie: czy pan powinien się bawić z nimi?

- Ale jak zostałem zaproszony tam jeszcze w listopadzie i obiecałem, że przyjadę i wręczę te nagrody, to co mam powiedzieć? Nie jadę, bo co? Niech mi pan powie, panie redaktorze, co się nadzwyczajnego dzieje?

Bo politycy PiS-u z barykad Majdanu pytają: "Gdzie jest Protasiewicz"?

- Bo oni uprawiają polską politykę na Majdanie. I jeżeli pojechali tam po to, żeby dolewać oliwy do ognia, to kiedyś Pan Bóg ich za to pokarze. Bo naprawdę, to jak się zachowują, jest nieodpowiedzialne. A ja mam informację, że pojechali tam głównie po to, by namawiać opozycję ukraińską do zaproszenia jednego z liderów opozycyjnych do Kijowa. Czego ukraińska opozycja sobie nie bardzo życzy.

Ale uważa pan, że oni jadąc tam, dolewają oliwy do ognia?

- Nie wiem, jak tam  występują... Mam nadzieję, że uspokajają emocje. Ale mówienie o tym, że wszyscy powinniśmy być na Majdanie i cała Polska powinna głosić "Bóg wie co", żałobę narodową... Pojechali tam, żeby uprawiać polską politykę i rozgrywać ukraińskie sprawy, które są najwyższej wagi, na potrzeby wewnętrznej wojenki, w której po uszach tkwią. No bo, czy Adam Hoffman wcześniej zajmował się sprawami ukraińskimi? No nie. Jest zagończykiem pisowskim do spraw kampanijnych. Pojechał na Majdan, żeby uprawiać polską politykę, a nie żeby pomagać Ukraińcom. Zdaje się, ze oni niekoniecznie tego oczekują... Doradztwa ze strony PiS...

To jeszcze a'propos tej kampanii: energetyka dla Lewandowskiego, czy gospodarka dla Rostowskiego? To jest nasz cel w eurowyborach? Tzn. Platformy...

- Oba ministerstwa europejskie są absolutnie kluczowe na przyszłą kadencję...

Ale na czym nam bardziej zależy?

- I energetyka i gospodarka są bardzo ważne. Wydaje mi się, że energetyka. Ale to jest wspólna decyzja nie tylko europosłów, ale także polskiego premiera, polskiego prezydenta, żeby się w tych negocjacjach, już po wyborach, zastanowić, co dla Polski na najbliższą pięciolatkę będzie ważniejsze. Pięć lat temu wiedzieliśmy, że budżet i wynegocjowaliśmy komisarza ds. budżetu dla Janusza Lewandowskiego. Platforma wynegocjowała, bo trzeba pamiętać, ze nie krasnoludki ani pisowcy.

Konrad Piasecki


Dowiedz się więcej na temat: zamieszki na Ukrainie | Jacek Protasiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje