Rzecznik MSZ: to separatyści ostrzelali boisko w Doniecku

Boisko szkolne w Doniecku na wschodniej Ukrainie, gdzie wybuch pocisku artyleryjskiego zabił w środę dwóch chłopców i ranił kilku ich kolegów, zostało ostrzelane przez prorosyjskich separatystów - wynika z wypowiedzi rzecznika MSZ Ukrainy Jewhena Perebyjnisa.

"Pocisk, który zabił dzieci w Doniecku, został wystrzelony z terytorium kontrolowanego przez terrorystów" - napisał w czwartek na swoim Twitterze, podając link do strony internetowej, na której przeanalizowano tor lotu pocisku.

Reklama

Ze zdjęć opublikowanych przez serwis internetowy Ukraine@war wynika, że boisko zostało ostrzelane przez siły separatystyczne.

Do zdarzenia doszło w środę po południu. W wyniku wybuchu na boisku przy szkole, która znajduje się ok. 3 kilometrów od lotniska w Doniecku, dwóch grających w piłkę nastolatków zginęło, a czterech zostało rannych. Wszyscy byli w wieku 14-21 lat.

Boisko zbudował rok wcześniej jeden z najbogatszych obywateli Ukrainy i mieszkaniec Doniecka, Rinat Achmetow.

W dzieciństwie był on uczniem szkoły, na boisku której miała miejsce tragedia. Achmetow zadeklarował, że wesprze rodziny ofiar. "Wzywam wszystkich do przerwania ognia! Przestańcie zabijać cywili! Przestańcie zabijać dzieci!" - zaapelował w wydanym oświadczeniu.

Minister spraw zagranicznych Ukrainy Pawło Klimkin zwrócił się do Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), by na miejsce eksplozji wysłała obecnych w tym regionie obserwatorów. Mają oni przybyć tam w najbliższym czasie.

"Wszyscy jesteśmy wstrząśnięci nieludzką napaścią na szkołę. Zaapelowałem do OBWE o natychmiastowe wysłanie obserwatorów w miejsce przestępstwa" - napisał Klimkin na Twitterze, wyrażając nadzieję, że winni ostrzału szkoły zostaną ukarani.

Według ONZ w konflikcie między separatystami a wojskami rządowymi na wschodniej Ukrainie zginęło dotychczas ponad 4 tysiące osób.

Z Kijowa Jarosław Junko

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje