"Szpica" nie wystarczy. Jak NATO może powstrzymać Rosję?

Podczas szczytu w Newport przywódcy państw NATO przyjęli Readiness Action Plan - program na rzecz podniesienia gotowości bojowej sił sojuszniczych, między innymi w świetle aneksji Krymu i późniejszych działań Rosji na Ukrainie. Nie obejmuje on jednak rozmieszczenia stałych baz w Europie Środkowo - Wschodniej, co powoduje konieczność wypracowania innych dróg do stworzenia skutecznego systemu obrony kolektywnej.

Zgodnie z treścią deklaracji przyjętej w Walii, Readiness Action Plan obejmuje kroki przyjęte "w celu zapewnienia sojuszników (o woli realizacji zobowiązań do obrony)" jak i "adaptacji wojskowo - strategicznej" czyli zbudowania zdolności do obrony kolektywnej w warunkach szerokiego spektrum zagrożeń. Nie podjęto natomiast decyzji o rozmieszczeniu znaczących sił wojskowych w Europie Środkowo - Wschodniej, co powoduje że większy "ciężar" odpowiedzialności za skuteczność systemu obrony kolektywnej przypada na inne działania - wspólne  ćwiczenia czy usprawnienie systemu podejmowania decyzji.

Postanowienia szczytu w Walii

Reklama

1. Pierwsza część planu w praktyce będzie oznaczać utrzymanie "ciągłej" obecności sił NATO w Europie w podobnym zakresie, jak ma to miejsce w chwili obecnej. Pododdziały sił lądowych wojsk Stanów Zjednoczonych stacjonujące w Polsce czy w krajach bałtyckich mogą zostać wzmocnione przez sojuszników. Do działań z obszaru "reassurance" można zaliczyć także np. intensyfikację prowadzonych okresowo ćwiczeń czy loty samolotów AWACS nad Europą Środkowo - Wschodnią.

2. Ponadto, w ramach wzmocnienia Sił Odpowiedzi NATO zdecydowano o wydzieleniu sił bardzo wysokiej gotowości (tzw. szpicy). W założeniu ma to być jednostka wielkości brygady, która będzie podporządkowana dowódcy sił sojuszniczych w Europie. Będzie ona mogła zostać rozmieszczona w zagrożonym rejonie w ciągu dwóch do pięciu dni od podjęcia decyzji, przy założeniu wsparcia jej działań przez siły lotnicze, morskie i specjalne. Prawdopodobnie "szpica" będzie jednostką na kształt amerykańskiej Global Response Force. GRF to najczęściej jedna z brygad 82. Dywizji Powietrznodesantowej wzmocniona połączonym batalionem zmechanizowanym i innymi jednostkami, która może zostać rozlokowana w dowolnym punkcie globu w 96 godziny od wydania decyzji. Należy podkreślić, że Siły Odpowiedzi jako całość również mają zostać wzmocnione, jednak zakres podjętych działań nie jest na razie znany.

3. W Walii przyjęto także inicjatywę "państw ramowych" NATO - rozbudowy konkretnych zdolności krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego wokół największych krajów członkowskich. W jej ramach sformowane zostaną połączone siły ekspedycyjne z udziałem Wielkiej Brytanii, Norwegii, Danii, Holandii oraz państw bałtyckich. Niemcy jako "państwo ramowe" będą rozwijać zdolności m.in. zakresie wsparcia logistycznego, ochrony przed bronią masowego rażenia, obrony przeciwrakietowej, rozpoznania, dowodzenia oraz zwalczania celów za pomocą powietrznych, morskich i lądowych środków rażenia w grupie 10 państw, w tym Belgii, Chorwacji, Czech, Danii, Niemiec, Luksemburga, Holandii, Norwegii, Polski i Węgier. Zespół sześciu państw z udziałem Włoch ma się zajmować między innymi działaniami stabilizacyjnymi i rekonstrukcyjnymi.

4. Przywódcy państw NATO zapowiedzieli także wzmocnienie zdolności obronnej sił sojuszniczych (jako całości), rozszerzenie zakresu wspólnych ćwiczeń oraz rozbudowę infrastruktury niezbędnej do prowadzenia operacji obronnej. Rozbudowane zostaną także struktury dowodzenia, w tym Wielonarodowy Korpus Północ - Wschód w Szczecinie.  Biorąc pod uwagę, że zarówno obecność rotacyjna w naszym regionie, jak i siły natychmiastowego reagowania mają z założenia ograniczone znaczenie, to właśnie od długofalowych działań podjętych przez Sojusz będzie zależeć skuteczność systemu kolektywnej obrony. Readiness Action Plan jest niejawny, jednak warto zastanowić się, jakie działania powinien wdrożyć Sojusz.  

Co powinien zawierać Readiness Action Plan?

I. Ćwicz, jakbyś walczył...

Pomimo apeli o rozmieszczenie znaczących sił NATO w Europie Środkowo - Wschodniej nie zdecydowano się na ten krok z uwagi na chęć przestrzegania traktatu NATO - Rosja z 1997 roku, pomimo naruszenia jego ustaleń przez Federację. Kanclerz Angela Merkel zapewniła jednak, że NATO zrobi "wszystko, co możliwe" w ramach traktatu, aby wzmocnić system obrony kolektywnej. W dokumencie czytamy "w obecnym i możliwym do przewidzenia środowisku międzynarodowym Sojusz będzie realizować kolektywną obronę i inne zadania drogą zapewnienia niezbędnej interoperacyjności, integracji i zdolności wzmocnienia niż poprzez dodatkowe stałe stacjonowanie znaczących sił bojowych. W związku z tym, będzie musiał opierać się na odpowiedniej infrastrukturze zapewniającej realizację tych zadań. W tym kontekście, w razie konieczności, wzmocnienie sił będzie mogło nastąpić w przypadku obrony przeciwko groźbie agresji lub w przypadku prowadzenia misji pokojowych zgodnych z Kartą Narodów Zjednoczonych i zasadami OBWE, a także w celu ćwiczeń zgodnych z traktatem CFE, postanowieniami Dokumentu Wiedeńskiego z 1994 r. i wzajemnie uzgodnionymi środkami przejrzystości".

Z traktatu NATO - Rosja wynika więc wyraźnie, że nawet "w obecnym i przewidywalnym środowisku międzynarodowym" ćwiczenia z udziałem "znacznych sił wojskowych" w "nowych" państwach członkowskich są dopuszczalne, a w obecnej sytuacji na Starym Kontynencie - niezbędne. Przedstawiciele komisji obrony brytyjskiego parlamentu zwrócili uwagę, że w manewrach powinni brać udział także decydenci polityczni, ze wszystkich krajów sojuszniczych. Trenowane scenariusze muszą bowiem mieć odzwierciedlenie w realnych planach obronnych, a nie tylko stanowić "demonstrację siły".

II. "Dwie ciężkie brygady" - jeżeli nie na stałe, to należy przećwiczyć ich rozmieszczenie

W ubiegłym roku przeprowadzono w Polsce ćwiczenia Sił Odpowiedzi Steadfast Jazz 2013. Jednakże, odbyły się one bez udziału czołgów czy samolotów bojowych z krajów zachodniej Europy i USA, co stawia pod znakiem zapytania skuteczność działania wspólnej obrony. Po aneksji Krymu dowódca sił Sojuszu w Europie gen. Phillip Breedlove stwierdził, że mamy do czynienia z "nową" sytuacją w zakresie bezpieczeństwa na kontynencie, gdyż Rosja przez ostatnie 12-14 lat nie była uważana za potencjalnego przeciwnika. Plany ewentualnościowe i zakres ćwiczeń NATO muszą więc zostać dostosowane do "nowej" rzeczywistości.

Konieczne staje się więc przeprowadzanie, na obszarze "nowych" państw członkowskich ćwiczeń z udziałem "znacznych" sił wojskowych, aby sprawdzić możliwość wzmocnienia sojuszników w sytuacji zagrożenia. Wymienione przez ministra Sikorskiego "dwie ciężkie brygady" są wbrew pozorom dobrym punktem odniesienia. Jako minimum należałoby przyjąć, że okresowe, lecz regularne ćwiczenia  byłyby prowadzone równocześnie np. na poligonach w Polsce i w Niemczech, ale z udziałem "znacznych" sił pochodzących z państw zachodniej Europy także w działaniach prowadzonych na terytorium naszego kraju. Jest to o tyle istotne, że w świetle działań w Afganistanie czy w Afryce Północnej do prowadzenia konwencjonalnych operacji wojskowych automatycznie przykładano mniejszą wagę, niż przed zamachami z 11 września 2001 roku. Ponadto, rozlokowanie sił ciężkich jest w oczywisty sposób trudniejsze niż np. spadochroniarzy, lecz w świetle możliwego przeciwdziałania przeciwnika konieczne do skutecznego prowadzenia operacji obronnej.

III. Plany NATO jak fort Eben Emael i linia Maginota?

Należy także postawić pytanie, czy scenariusze ćwiczeń odzwierciedlają stopień zagrożenia? W trakcie manewrów Steadfast Javelin trenowano przerzut żołnierzy z Niemiec na Łotwę. Planiści NATO muszą jednak uwzględniać w scenariuszach przeciwdziałanie przeciwnika (np. ostrzeliwanie samolotów transportowych systemami przeciwlotniczymi dalekiego zasięgu, jak S-400). Minister obrony Niemiec Ursula van der Leyen stwierdziła, że "NATO jest silne" i "Rosja ma tego świadomość". Taka sytuacja przypomina niestety nastroje panujące w państwach zachodnich przed niemiecką inwazją w 1940 roku i wiarę w umocnienia belgijskiego fortu Eben Emael (zdobytego w dynamicznej operacji spadochroniarzy niemieckich przy minimalnych stratach) czy francuskiej Linii Maginota, którą niemieckie wojska zdołały obejść.

Na tym tle warto przytoczyć założenia ćwiczenia JAWTEX 2014, odbywającego się w bieżącym roku w Niemczech. Brało w nim udział około 60 samolotów bojowych, włącznie z maszynami przeznaczonymi do przełamywania obrony powietrznej (do Luftwaffe należała około połowa z nich), niemieckie zestawy przeciwlotnicze średniego zasięgu Patriot i francuskie SAMP/T, a nawet maszyny służące do symulowania działania systemów walki elektronicznej.

Podobne ćwiczenia, obejmujące także działanie co najmniej kilku nowoczesnych systemów przeciwlotniczych średniego zasięgu, będących kluczowym elementem sił wzmocnienia (Polska dopiero zamierza pozyskać sprzęt podobnej klasy w ramach programu Wisła) powinny okresowo odbywać się w Polsce (być może z równoczesnymi działaniami prowadzonymi w Niemczech). Nie musi to oznaczać bynajmniej rozmieszczania dużych sił pod Białymstokiem, o co apelują niektórzy politycy, ale przećwiczenie operacji o obronnej na terytorium Polski, z dużym udziałem państw zachodnioeuropejskich, przy czym pewne działania jak np. użycie pocisków manewrujących mogłyby być prowadzone w Niemczech.  Sojusznicy muszą być przygotowani do wsparcia polskiej obrony powietrznej - w innym wypadku kolektywna operacja obronna, szczególnie w odniesieniu do krajów bałtyckich, będzie mieć mocno ograniczone szanse powodzenia. Podczas szczytu w Walii przyjęto inicjatywę dziesięciu krajów NATO pod przewodnictwem Niemiec jako "państwo ramowe", z udziałem m.in. Polski i Holandii, obejmującą swoim zakresem także obronę przeciwrakietową. Pozostaje mieć nadzieję, że znajdzie to odzwierciedlenie w planach obronnych i prowadzonych ćwiczeniach.

IV. Siły Odpowiedzi NATO - konieczna reforma

W Walii zapowiedziano podjęcie reformy Sił Odpowiedzi NATO ("szpica" ma być jednym z jej elementów), jednak szczegóły nadal pozostają nieznane. W celu uzyskania zdolności do działania w warunkach szerokiego spektrum zagrożeń, także w konflikcie o dużej intensywności oprócz stworzenia brygady natychmiastowego reagowania sojusznicze jednostki muszą zostać wzmocnione, w tym siłami ciężkimi czy jednostkami przeciwlotniczymi przygotowanymi do szybkiego rozmieszczenia w Europie Środkowo - Wschodniej.

Co najmniej równie istotne jest ustalenie i przećwiczenie mechanizmów podejmowania decyzji, aby siły te zostały przygotowane do rozmieszczenia w momencie wystąpienia pierwszych sygnałów o możliwym zagrożeniu. Jest to o tyle trudne, że użycie NRF wymaga zgody Rady Północnoatlantyckiej. Szczególne znaczenie ma tu nastawienie dużych europejskich krajów Sojuszu, jak Niemcy, Francja czy Włochy.

V. USA i Wielka Brytania mają ograniczone zdolności

W tym kontekście szczególnie niebezpieczne jest wycofanie ciężkich sił Wielkiej Brytanii i USA z Niemiec. O ile w czasach, kiedy brytyjskie i amerykańskie wojska pancerne były stale obecne w Republice Federalnej istniała możliwość szybkiego wzmocnienia naszego regionu w wypadku zagrożenia, po planowanym wycofaniu jednostek British Army stanie ona pod dużym znaiem zapytania.

Amerykanie wydzielili do NATO Response Force brygadę pancerną, stacjonującą w USA, a przerzut jej batalionu na ćwiczenia w Europie Środkowo - Wschodniej w jednym z materiałów Pentagonu określono jako "wymagające" zadanie. Pomimo ograniczeń wydatków obronnych w Wielkiej Brytanii i USA bardzo pożądane byłoby rozmieszczenie w Niemczech jednej brygady British Army i 1 jednostki US Army, w celu umożliwienia szybkiego udzielenia pomocy sojusznikom. Niewiadomą pozostaje ewentualny sprzeciw Niemiec, co jest jednym z wielu dowodów na kluczową rolę Republiki Federalnej (pozytywną lub negatywną), o czym poniżej.

VI. Kluczowa rola Niemiec

W sytuacji ograniczonej obecności wojskowej USA w Europie krytycznego znaczenia dla bezpieczeństwa w naszym regionie nabiera działanie Niemiec. Republika Federalna dysponuje bardzo dużym potencjałem gospodarczym i znacznym potencjałem militarnym w odniesieniu do wszystkich rodzajów wojsk (Amerykanie w Europie dysponują głównie jednostkami lekkimi i lotnictwem). Utrzymanie odpowiedniego stopnia zdolności bojowej Bundeswehry jest więc koniecznością, w świetle cięć w Wielkiej Brytanii i USA - i jedną z największych niewiadomych, jeżeli chodzi o działanie systemu wspólnej obrony.

Wiadomo, że Niemcy nie wypełniają kryterium alokowania 2 % PKB na obronę, a ostatnio pojawiły się informacje o fatalnym stanie niemieckiego lotnictwa. Prezydent Joachim Gauck opowiedział się jednak na Westerplatte za "dostosowaniem zdolności obronnych" do sytuacji w Europie w świetle działań Rosji na Ukrainie.  Republika Federalna opowiadała się także przeciwko rozlokowaniu stałych baz wojskowych w naszym regionie. Taki stan rzeczy automatycznie wymusza większą troskę o kondycję niemieckiej armii, jak również zgodę na ewentualne stałe rozlokowanie sił sojuszniczych...w Niemczech, o ile rząd federalny poważnie traktuje zobowiązania wobec NATO.

Część kół politycznych w Niemczech opowiada się za znaczącym rozszerzeniem międzynarodowej współpracy wojskowej z udziałem Bundeswehry, co wydaje się być nieco bardziej akceptowalne dla niemieckiej opinii publicznej, niż samodzielne działania Republiki Federalnej. Przewodniczący  komisji obrony Bundestagu Hans-Peter Bartels rozważał nawet podporządkowanie polskiej dywizji jednej z niemieckich brygad. Tego typu inicjatywy są warte poważnego rozważenia, gdyż w naturalny sposób pozwolą zwiększyć obecność Sojuszu w Europie Środkowo - Wschodniej, zwłaszcza jeżeli nie będą dotyczyć tylko struktur dowódczych (jak Korpus Północ - Wschód). Niemcy już w chwili obecnej są "ramowym" państwem w grupie krajów zajmujących się m.in. obroną przeciwrakietową (z udziałem m.in. Polski, Holandii, Czech i Węgier).

VII. Odstraszanie jądrowe

W świetle wypowiedzi wiceprzewodniczącego Dumy o możliwym ataku bronią jądrową na Polskę i państwa bałtyckie, jak również artykułu w "Foreign Policy" opisującego scenariusz ewentualnego użycia broni jądrowej w wypadku podjęcia przez NATO interwencji trudno nie pochylić się nad kwestią sojuszniczego systemu odstraszania, w tym taktycznej broni jądrowej. Plany ewentualnościowe Sojuszu muszą więc zakładać możliwość użycia przez przeciwnika taktycznej broni jądrowej, włącznie z realnymi (z operacyjnego i politycznego punktu widzenia) schematami podejmowania decyzji o przeciwdziałaniu w świetle zaistnienia skutków najczarniejszego scenariusza. Zagadnienia te (podobnie jak sam Readiness Action Plan) w dużym stopniu wykraczają jednak poza obszar debaty publicznej.

Co dalej?

W świetle aneksji Krymu NATO musi wdrożyć realne plany obrony krajów członkowskich Europy Środkowo - Wschodniej, sprawdzane już nie tylko drogą symulacji, ale także ćwiczeń poligonowych w naszym regionie, z udziałem znacznych sił wojskowych. Sojusz musi wypracować schematy działania realne zarówno z operacyjnego, jak i politycznego punktu widzenia, także w wypadku najczarniejszych scenariuszy. W tym celu pożądane jest zarówno przynajmniej częściowe odwrócenie procesu cięć budżetowych, jak i wzmocnienie obecności Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii na kontynencie. W tym miejscu opinia publiczna, zwłaszcza państw zachodniej Europy może zadać pytanie "czy warto"?

Czy warto przeznaczyć ułamek procenta PKB, aby - w obszarze wolnego podróżowania, przepływu dóbr i usług, wreszcie - obszarze walutowym (Łotwa, Estonia, niedługo Litwa) - umożliwić zapobiegnięcie konfliktowi zbrojnemu, który może doprowadzić do zniszczenia obecnego ładu w Europie? Jakakolwiek konfrontacja zbrojna z krajami NATO, choćby nawet była obszarowo "ograniczona" do Europy Środkowo - Wschodniej spowoduje ogromne straty, także gospodarcze, również dla państw zachodniej Europy. Miejmy nadzieję, że decydenci i opinia publiczna krajów, które weszły do Sojuszu przed 1999 rokiem będą o tym pamiętać.

Jakub Palowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje