Reklama

Reklama

Zamieszki w Iranie

Iran, 25 bahman 1389 roku: Policja użyła gazu łzawiącego przeciw demonstrantom

W czasie poniedziałkowej demonstracji antyrządowej w Teheranie zastrzelona została jedna osoba - poinformowała półoficjalna irańska agencja Fars, według której winnymi strzelaniny są zwolennicy opozycji. Agencja pisze, że kilka osób zostało ponadto rannych w wyniku strzelaniny. 25 bahman 1389 roku, na który wyznaczono demonstracje, to dzień odpowiadający 14 lutemu 2011 roku.

Reklama

Protestujący krzyczą: śmierć dyktatorowi!

Irańskie siły bezpieczeństwa starły się w poniedziałek z uczestnikami manifestacji w Teheranie oraz Isfahanie. Zatrzymano kilkadziesiąt osób. By rozpędzić kilkutysięczne protesty zwolenników opozycji w stolicy Iranu policja użyła gazu łzawiącego. Zatrzymano kilkadziesiąt osób.

Podobnie, jak w przypadku demonstracji w innych krajach muzułmańskich, protestujący umawiali się za pomocą serwisów społecznościowych, m. in. facebooka i twittera.

Na facebooku przeciwnicy dyktatury gromadzili się na profilu "25 bahman". Oblegana również była strona http://25bahman.com/.

W oświadczeniu przesłanym INTERIA.PL, organizatorzy manifestacji napisali:

"W Egipcie, Tunezji i na całym Bliskim Wschodzie w szerokim znaczeniu tego określenia, zwykli ludzie upomnieli się o swoje marzenia o bardziej sprawiedliwym społeczeństwie. Mniej, niż dwa lata temu miliony Irańczyków podniosły odważny głos przeciwko opresji i przemocy ze strony rządu. Dziś "Zielony Ruch" zrzeszający tych ludzi został wzmocniony".

Organizatorzy piszą, że "przywódcy opozycji, Musawi i Karubi wezwali do demonstracji 25 bahmana (14 lutego) w celu podkreślenia solidarności z ruchami domagającymi się wolności w całym regionie".

Organizatorzy informują, że "tylko w zeszłym miesiącu wykonano egzekucje na prawie 80-ciu irańskich dysydentach, a jeszcze więcej z nich zostało uwięzionych" i zapraszają "wszystkich Irańczyków" i zwolenników protestów na profil www.facebook.com/25bahman. Przypominaja, że "wystarczyło sześć dni, by profil zyskał 55 000 członków i ponad 12 milionów odwiedzin, 91 procent z nich z Iranu".

W sobotę irańskie MSW zakazało wszelkich manifestacji, uznając je za nielegalne.

Klip na Youtube, za pomocą którego organizatorzy namawiali do uczestnictwa w protestach "25 bahmana"

Protestujący przeszli ulicami Teheranu w kierunku placu Azadi (Wolności), będącego tradycyjnym miejscem protestów. Znajduje się tam wielki marmurowy łuk.

Niektórzy demonstrujący wykrzykiwali: "Śmierć dyktatorowi" mając na myśli prezydenta Iranu Mahmuda Ahmadineżada, oraz "Allah akbar". Podpalano kosze na śmieci.

Według świadków oraz opozycyjnych stron internetowych, na placu Azadi oraz w pobliżu ulic prowadzących do tego miejsca policja użyła gazu łzawiącego i kul wypełnionych farbą. Do podobnych incydentów doszło kilka kilometrów dalej, w pobliżu Uniwersytetu Teherańskiego.

Zamieszki, aresztowania

Jak podała opozycyjna strona internetowa kaleme.com, w stolicy Iranu zatrzymano kilkadziesiąt osób.

Zdaniem świadków, setki osób zebrały się także na południu kraju, w Szirazie, oraz w środkowej części Iranu, w Isfahanie. W tym ostatnim mieście wybuchły zamieszki, podczas których, podobnie jak w Teheranie, zatrzymano kilkadziesiąt osób.

Poniedziałkowe demonstracje były pierwszymi protestami irańskiej opozycji od ponad roku.

O zgodę na zorganizowanie wiecu solidarności z demonstrantami w Tunezji i Egipcie wystąpili przywódcy opozycji Mir-Hosejn Musawi oraz Mehdi Karubi. Prokurator generalny Golam Hosejn Mohseni Edżeni odrzucił ich wniosek i ostrzegł przed ewentualnymi konsekwencjami. W sobotę irańskie MSW zakazało wszelkich manifestacji, uznając je za nielegalne.

Mimo to na opozycyjnych stronach internetowych pojawiły się wezwania do różnych grup, by zorganizować jednak manifestację.

Przywódcy opozycji uwięzieni w domach

Jak podały strony internetowe opozycjonistów, w poniedziałek irańska policja zablokowała dostęp do domów Musawiego i Karubiego, by uniemożliwić im udział w manifestacji. Odcięto także linie telefoniczne w domu Musawiego.

Władze w Teheranie obawiają się, że manifestacje poparcia dla rewolt w państwach Afryki Północnej mogłyby przerodzić się w antyrządowe demonstracje w samym Iranie.

Musawi i Karubi byli kandydatami w wyborach prezydenckich z czerwca 2009 roku, których wyniki - według opozycji - sfałszowano. Ponowny wybór Mahmuda Ahmadineżada na przywódcę Iranu doprowadził do fali protestów. 27 grudnia 2009 roku doszło do najkrwawszych zamieszek, w których zginęło osiem osób, a kilkudziesięciu zwolenników ruchu reformatorów aresztowano.

Dowiedz się więcej na temat: demonstracje | policja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje