Reklama

Reklama

Zamieszki w Turcji

Premier Turcji: To jest ostatnie ostrzeżenie

Premier Turcji powrócił w czwartek do gróźb wobec uczestników protestów antyrządowych, po tym gdy w środę wyciągał do nich rękę, proponując referendum w sprawie przyszłości "zielonych płuc" Stambułu. "To jest ostatnie ostrzeżenie!" - powiedział Erdogan.

Jednocześnie Recep Tayyip Erdogan odrzucił w czwartek w ostrym tonie uchwałę, w której największe ugrupowania Parlamentu Europejskiego skrytykowały demonstrowany przez niego "brak woli" osiągnięcia pojednania w kraju.

Reklama

Parlament Europejski ostrzega rząd w Ankarze przed podejmowaniem "ostrych środków przeciwko pokojowym demonstrantom"" i "wzywa premiera Turcji do zajęcia pokojowego i pojednawczego stanowiska w celu zapobieżenia zaostrzeniu się sytuacji".

"Jak mogli się na to poważyć? (...) Nie uznaję decyzji podejmowanych w naszych sprawach przez Parlament Europejski" - zareplikował szef rządu tureckiego w złożonym w czwartek oświadczeniu.

Przemawiając do wezwanych do Ankary burmistrzów z całego kraju należących do rządzącej Partii Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP), Erdogan wypomniał krajom Unii Europejskiej, że również w tych krajach zdarzały się ostre interwencje policji. Wskazał przy tym przykłady Grecji i Wielkiej Brytanii.

Również szef tureckiej dyplomacji Ahmet Davutoglu uznał uchwałę Parlamentu Europejskiego za "niemożliwą do zaakceptowania".

W tym samym przemówieniu Erdogan wystąpił z "ostatnim ostrzeżeniem" wobec protestujących, uprzedzając, że jego cierpliwość jest "na wyczerpaniu".

Przedstawiciele ruchu protestu są coraz bardziej przekonani, że pojednawcze propozycje rządu są jedynie posunięciem taktycznym.  Ich przypuszczenia potwierdziły się, gdy w czwartek turecki wicepremier Huseyin Celik oświadczył, że referendum nie dojdzie do skutku, dopóki nie opuszczą oni dobrowolnie parku Gezi.

- Jest już decyzja wymiaru sprawiedliwości, która nakazuje wstrzymanie prac nad zmianą architektury parku Gezi. W tych warunkach nie może się odbyć legalna konsultacja publiczna w sprawie przyszłości parku - oświadczył w rozmowie z dziennikarzami Tayfun Kahraman, główny koordynator komitetu akcji okupacji parku pod nazwą Solidarite Taksim.

31 maja, niemal niezwłocznie po pierwszych demonstracjach, sąd administracyjny w Stambule nakazał zawieszenie robót przy rekonstrukcji koszar z epoki otomańskiej na miejscu parku, uznając plany rządowe za sprzeczne prawem. Organizacja Greenpeace oświadczyła, że w atmosferze represji policyjnych referendum nie mogłoby wyrażać rzeczywistej woli głosujących.

Premier Erdogan odrzucił w czwartek zastrzeżenia sądu i oświadczył, że "nie istnieją żadne przeszkody prawne", aby mógł bezpośrednio skonsultować się z mieszkańcami Stambułu. Dotąd w Stambule, Izmirze, Ankarze i wielu innych miastach w całej Turcji podczas ataków policji na demonstrujących rannych zostało około 5 000 osób, a cztery poniosły śmierć.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: erdogan | Turcja | zamieszki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje