Reklama

Reklama

Zamieszki w Turcji

Rosja: Demonstracje w Turcji to wewnętrzna sprawa tego kraju

Demonstracje w Turcji to wewnętrzna sprawa tego kraju - oświadczył w poniedziałek rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow. Podkreślił, że Moskwa nie będzie w żaden sposób komentować tych wydarzeń.

 - Nie możemy tego w żaden sposób komentować. Są to wewnętrzne sprawy Republiki Turcji. To nasz bardzo bliski sąsiad, partner w sprawach regionalnych - oznajmił rzecznik Kremla, cytowany przez agencję ITAR-TASS.

- Turcja to także kraj, z którym łączą nas rozległe interesy gospodarcze i inwestycyjne. Dlatego jesteśmy zainteresowani tym, by Turcja była państwem stabilnym i kwitnącym - dodał.

Mimo wyraźnej różnicy zdań na temat sytuacji w Syrii Rosja i Turcja mają dobre stosunki gospodarcze. Turcja zgodziła się na ułożenie rosyjskiego gazociągu South Stream, który ma omijać Ukrainę, w swojej wyłącznej strefie ekonomicznej na Morzu Czarnym. W zamian liczy na obniżenie ceny sprowadzanego z Rosji gazu.

Reklama

Tureckie kurorty odwiedza rocznie 3,5 mln Rosjan. Z kolei tureckie firmy zbudowały lub budują 1400 obiektów w Rosji, a także uczestniczą w budowie aren i infrastruktury zimowej olimpiady w Soczi w 2014 roku oraz mistrzostw świata w piłce nożnej w 2018 roku.

Od piątku w Turcji odbywają się antyrządowe manifestacje nie mające precedensu od objęcia władzy w 2002 roku przez islamsko-konserwatywną Partię Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) premiera Recepa Tayyipa Edrogana, oskarżanego o zapędy autorytarne.

W ich wyniku w Stambule rannych zostało ponad tysiąc osób, a w Ankarze - co najmniej 700.

Z Moskwy Jerzy Malczyk

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Dowiedz się więcej na temat: Dmitrij Pieskow | Władimir Putin | Rosja | Turcja

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje