Reklama

Reklama

Komentarze po liście bpa Edwarda Janiaka. "Wyraźny głos powinien zabrać Watykan"

To czas próby dla Kościoła katolickiego w Polsce - takie głosy pojawiają się po ujawnieniu listu bpa Edwarda Janiaka, w którym próbuje on przekonać innych hierarchów, że przypuszczono na niego atak. - Nie potrafię znaleźć w tym logiki, widzę za to kłamstwa - komentuje w rozmowie z Interią Robert Fidura-Porycki, w młodości wykorzystany przez księdza, dziś członek Rady Fundacji Świętego Józefa. Z kolei Jakub Pankowiak, którego bezpośrednio dotyczy sprawa kaliskiego hierarchy, mówi o walce dwóch frakcji w polskim Kościele.

Choć sprawie biskupa Edwarda Janiaka, pod którego adresem padają zarzuty o tuszowanie przypadków pedofilii w Kościele, został nadany oficjalny bieg i w imieniu Stolicy Apostolskiej jej wyjaśnieniem zajmie się abp Stanisław Gądecki, hierarcha kaliski twierdzi, że jest krzywdzony.

Reklama

Wiernych prosił "o modlitwę w czasie medialnej nagonki na jego osobę". Za duchownym wstawiał się też o. Tadeusz Rydzyk. "Nie atakujcie, nie zabijajcie, bo jesteście zabójcami, rzucając różnymi słowami" - grzmiał na początku miesiąca, mówiąc o "nienawiści szerzonej przez media".

W poniedziałek 15 czerwca media obiegła wiadomość, że bp Janiak napisał list do innych biskupów. Przekonywał w nim m.in., że prymas abp Wojciech Polak spotkał się z braćmi Sekielskimi, twórcami filmu "Zabawa w chowanego" (w filmie padają zarzuty, że biskup kaliski tuszował przypadki wykorzystywania seksualnego w Kościele) dzień przed premierą i polecił pracownikom Kurii Gnieźnieńskiej przygotowanie stanowiska w tej sprawie. Co więcej - zdaniem autora listu nie było zgody większości hierarchów na powołanie abpa Polaka na stanowisko delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, a także, że Fundacja Świętego Józefa, która powstała, by pomagać ofiarom pedofilii w Kościele, została powołana wbrew woli episkopatu.

Pierwszej z tych informacji zaprzeczyli sami bracia Tomasz i Marek Sekielscy. Na temat dwóch pozostałych wypowiedział się sekretarz generalny KEP bp Artur Miziński. Delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży - abp Wojciech Polak oraz Fundacja św. Józefa zostali powołani zdecydowaną większością głosów podczas zebrań plenarnych Episkopatu w 2019 roku - poinformował w dość lakonicznym komunikacie.

Jakub Pankowiak: Oczekuję głosu abpa Gądeckiego

Jak mówi w rozmowie z Interią Jakub Pankowiak, jeden z bohaterów "Zabawy w chowanego", którego bezpośrednio dotyczy sprawa biskupa Janiaka, list duchownego pokazał wyraźnie, że w Kościele w Polsce walczą dziś dwie frakcje.

- Jedną widzę jako tę, która chce wyprowadzić Kościół na ewangeliczne, ale też nowoczesne tory. Druga niestety, i należy do niej pewnie wielu biskupów, ograniczona jest myśleniem jak w czasie komunizmu - zabetonować Kościół i bronić się przed wszystkim z zewnątrz - tłumaczy.

Zaznacza też, że czeka na jasne stanowisko przewodniczącego episkopatu abpa Stanisława Gądeckiego, jeśli chodzi o działalność Fundacji Świętego Józefa. - Powołanie jej to jedno. Z moich źródeł też wynika, że większość biskupów była za. Bo jeśli biskup Janiak miałby rację, byłoby to straszne. Ta fundacja realnie działa na rzecz pokrzywdzonych, a Marta Titaniec (szefowa fundacji - red.) jest jedną z najbardziej empatycznych osób, jakie spotkałem - podkreśla.

- Komunikat dotyczący głosowania to za mało. Wobec tych wszystkich oskarżeń, jakie padły w przestrzeni publicznej, oczekuję od abpa Gądeckiego, by wypowiedział się publicznie na temat potrzeby funkcjonowania Fundacji Świętego Józefa - mówi.

Fidura-Porycki: Teraz już mamy dwie sprawy

- Odebrałem ten list jako rozpaczliwą próbę obrony i nie potrafię znaleźć w nim logiki, widzę za to kłamstwa - komentuje z kolei Robert Fidura-Porycki, w młodości wykorzystany przez księdza, dziś członek Rady Fundacji Świętego Józefa.

- Doszliśmy do punktu, w którym głos bardzo wyraźny powinna zabrać Stolica Apostolska. A w tym momencie mamy do czynienia już z dwiema sprawami. Po pierwsze, z zarzutami zawartymi w filmie Sekielskich. Tu prymas postąpił zgodnie z kościelnym prawem i nie widzę w tym zakresie żadnej krzywdy na biskupie Janiaku. Zgłoszenie nie przesądza o winie, a sprawę trzeba wyjaśnić - mówi Interii. - Druga kwestia, którą powinien wyjaśnić Watykan, to zgorszenie, jakie dziś powoduje biskup kaliski - zauważa Fidura-Porycki.

Krzyżak: Biskup przekazał wiadomość "wszyscy jesteście umoczeni"

"Ten serial jeszcze chwilę potrwa i można się spodziewać, że raz po raz coś nas zaskoczy. Biskup Janiak zdaje się bowiem przekazać współbraciom w biskupstwie wiadomość: 'wszyscy jesteście umoczeni, jak nie będziecie mnie bronić, to powiem więcej'. Tę akcję przerwać może już tylko Stolica Apostolska decyzją o natychmiastowym zawieszeniu biskupa Janiaka w czynnościach biskupich do czasu wyjaśnienia sprawy" - komentuje publicysta Tomasz Krzyżak na łamach "Rzeczpospolitej".

Terlikowski: Prosta droga do Irlandii

"Strategia zamilczania problemu znowu bierze górę. Biskup Edward Janiak sformułował poważne zarzuty, a w odpowiedzi mamy głuchą ciszę, przerwaną oświadczeniem sekretarza KEP i nieśmiałym oświadczeniem Prymasa Polski. Nuncjusz jest wielkim nieobecnym. To prosta droga do Irlandii" - uważa z kolei Tomasz Terlikowski.

Jego zdaniem większość biskupów stoi po stronie biskupa Janiaka i przyjmuje jego stanowisko. "Co więcej, większość z nich wie, że w części diecezji można formułować podobne zarzuty jak w przypadku bpa Janiaka. Tyle tylko, że styl tego ataku, język, słabo zakamuflowane groźby, sprawiły, że nie zdecydowali się na otwarte poparcie" - powiedział w rozmowie z gazeta.pl.

Po czyjej stronie stanie Kościół?

Z kolei Piotr Żyłka, publicysta deon.pl, zauważa, że od reakcji episkopatu na ostatnie wydarzenia zależy przyszłość Kościoła w Polsce. "To, jak teraz zachowają się polscy hierarchowie, co będą albo nie będą mówić i robić, będzie mieć ogromny wpływ na to, czy uda im się odzyskać zaufanie świeckich oraz - przede wszystkim - osób skrzywdzonych" - pisze.

Głos w sprawie zabrał też ks. Grzegorz Strzelczyk, aktywny w mediach społecznościowych proboszcz z parafii w Tychach.

"Bardzo mi przykro, że musicie być świadkami tego gorszącego spektaklu. Nie będę tego szerzej komentował, napiszę krótko: to jest moment, w którym waży się, czy Kościół w Polsce - jako instytucja - będzie umiał zdecydowanie stanąć po stronie bezbronnych ofiar" - napisał do wiernych.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje