Bielsko-Biała: Skazany za pedofilię nauczyciel odwołuje się od wyroku

6 grudnia bielski sąd okręgowy rozpatrzy apelację byłego nauczyciela religii, skazanego przez żywiecki sąd rejonowy na 5,5 roku więzienia za molestowanie uczennic ośrodka szkolno-wychowawczego w Żywcu - dowiedziała się PAP od rzecznika sądu Jarosława Sablika.

Obrona zapowiadała odwołanie się od wyroku zaraz po jego ogłoszeniu. Mec. Andrzej Suchonek, jeden z trzech obrońców byłego nauczyciela mówił wówczas, że głównym argumentem jest naruszenie prawa do obrony. "Nie zostało przeprowadzonych szereg dowodów zgłaszanych już na pierwszej rozprawie, następnie podtrzymywanych, a także tych, które pojawiły się na późniejszym etapie" - powiedział.

Żywiecki sąd pod koniec czerwca uznał, że były nauczyciel poprzez nadużycie stosunku zależności i zaufania seksualnie wykorzystał trzy małoletnie dziewczynki, z których jedna miała mniej niż 15 lat, a także jedną pełnoletnią uczennicę.

Reklama

Do pierwszego zdarzenia doszło w październiku 2012 r. Mężczyzna doprowadził wówczas niepełnoletnią uczennicę do obcowania płciowego. W lutym ub.r. doprowadził kolejne dwie niepełnoletnie dziewczynki do poddania się tzw. innej czynności seksualnej. W zamian obiecywał im korzyści majątkowe. Molestowanie pełnoletniej uczennicy miało miejsce w 2016 r.

Sąd zadecydował również, że mężczyzna nie może zajmować funkcji i wykonywać zawodów związanych z wychowaniem, edukacją i wychowaniem małoletnich przez 15 lat. Zakazał mu zbliżać się do trójki młodszych poszkodowanych na odległość mniejszą niż 50 m przez 10 lat.

Prokurator Alicja Borowska uznała wyrok za słuszny. "Sąd bardzo rzetelnie podszedł do analizy materiału dowodowego" - mówiła.

Śledztwo w tej sprawie żywiecka prokuratura wszczęła wiosną ub.r. Informację przekazała nowa dyrekcja specjalnego ośrodka szkolno-wychowawczego w Żywcu. Po ujawnieniu sprawy mężczyzna stracił pracę w ośrodku. W czerwcu ub.r. został aresztowany.

Akt oskarżenia objął także byłą dyrektor placówki. Kobieta wiedziała o popełnieniu przestępstwa w 2012 r., ale nie zawiadomiła o tym organów ścigania. Została za to skazana na 1 rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata i grzywnę w wysokości 3 tys. zł. Kobieta jest już na emeryturze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje