Reklama

Reklama

Częstochowa: 44-latek oskarżony o podpalenie mieszkania swojej partnerki

44-latek z Częstochowy odpowie przed miejscowym sądem za próbę podpalenia mieszkania, zajmowanego przez jego partnerkę i córkę. Po zaprószeniu przez niego ognia przy drzwiach wejściowych, do szpitali trafiło osiem osób podtrutych dymem. Oskarżony nie przyznaje się do winy.

Jak poinformował we wtorek rzecznik częstochowskiej prokuratury prok. Tomasz Ozimek, akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Jacek T. został oskarżony o spowodowanie pożaru zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób. Grozi mu nawet 10 lat więzienia.

Reklama

"Na podstawie opinii biegłego ds. pożarnictwa ustalono, że przyczyną pożaru było zaprószenie ognia w okolicach drzwi wejściowych mieszkania, należącego do konkubiny oskarżonego. Ponadto biegły uznał, że pożar stanowił zagrożenie dla życia i zdrowia osób, które przebywały w strefie oddziaływania dymu i gazów pożarowych" - powiedział prok. Ozimek.

Do incydentu doszło w styczniu tego roku. Późnym wieczorem 44-letni Jacek T. dobijał się do drzwi mieszkania w częstochowskiej kamienicy, gdzie mieszka jego partnerka z córką. Groził, że jeżeli nie zostanie wpuszczony, podpali mieszkanie. Jakiś czas później kobieta poczuła zapach dymu i otworzyła palące się drzwi wejściowe.

Sąsiedzi powiadomili straż pożarną, która ewakuowała wszystkich mieszkańców. Osiem osób podtrutych dymem trafiło do szpitali. Jacek T. podczas zatrzymania przez policję był pijany - badanie trzeźwości wykazało około 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu.

Mężczyzna nie przyznał się zarzucanego mu przestępstwa. Wyjaśniał, że konkubina nie wpuściła go do mieszkania, bo był pijany, więc stał pod drzwiami, pił piwo i palił papierosy. Oświadczył, że groźby podpalenia mieszkania wypowiadał "dla żartów".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy