Dlaczego wulgaryzm skojarzył z prezydentem?

Pod zarzutem obrazy prezydenta Lecha Kaczyńskiego stanął we wtorek przed bielskim Sądem Okręgowym 24-letni internauta Marek Witoszek z Cieszyna, który sprawił, że gdy internauci wpisywali do wyszukiwarki słowo "kutas", na pierwszym miejscu pojawiała się oficjalna strona głowy państwa.

Oskarżony napisał amatorski program do pozycjonowania stron w internecie. Po wpisaniu w internetowej wyszukiwarce określonego hasła pozycjonowania strona wyskakuje na pierwszych miejscach. Gdy internauci wpisywali do wyszukiwarki obraźliwe słowo "kutas", na pierwszym miejscu pojawiała się oficjalna strona prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Reklama

Namierzyli go po numerze IP

Tak było przez kilka miesięcy, do marca ubiegłego roku, gdy internautę namierzyli śląscy policjanci. Odnaleźli go po numerze IP.

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Cieszynie, która oskarżyła mieszkańca Cieszyna o obrazę prezydenta i piractwo (mężczyzna używał nielegalnego oprogramowania) za co grozi do 3 lat więzienia.

We wtorek przed bielskim sądem odbyła się pierwsza rozprawa. Oskarżony Marek Witoszek w rozmowie z Gazetącodzienną.pl zgodził się na publikację nazwiska i wizerunku. 24-latek nie był dotąd karany, odpowiada przed sądem z wolnej stopy.

To miał być tylko dowcip

Witoszek to cichy 24-latek. Ma wykształcenie średnie, mieszka z matką. Pracuje w sklepie florystycznym. Tłumaczy, że chciał zrobić dowcip i nikogo nie zamierzał obrazić.

- Nie przypuszczałem, że konsekwencje mojego czynu będą aż takie - mówił nam 24-latek. Potem to samo powtórzył na sali rozpraw.

Sędzia Miłosz Borowski dopytywał: - Czemu słowo "kutas" skojarzył pan akurat z prezydentem? - Odnośnik wybrałem przypadkowo. To była głupia zabawa, choć faktem jest, że nie przepadam za prezydentem - tłumaczył się oskarżony.

Oskarżony wystąpił z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze. Prokurator Andrzej Hołdys przystał na wniosek pod warunkiem, że nie będzie to kara niższa niż rok i dwa miesiące w zawieszeniu na trzy lata. Chce też, żeby internauta przeprosił prezydenta. Oskarżony się zgodził. Kwestią sporną pozostało, jak to zrobić: czy wystarczy wysłać do prezydenta mejla, czy przeprosiny opublikować w prasie i internecie.

Niebezpieczny precedens?

Technika użyta przez 24-latka z Cieszyna była już wielokrotnie wykorzystywana przez internautów, którzy chcieli zakpić z różnych polityków. Zdarzało się już bowiem, że po wpisaniu słowa "kretynka" wyszukiwarka znajdowała strony o Renacie Beger. Słowo "kretyn" kierowało na sylwetkę Andrzeja Leppera, "pedał" na Wojciecha Wierzejskiego, a "idiota" - Kazimierza Marcinkiewicza.

Obrońca Witoszka przekonywał w sądzie, że to najprawdopodobniej pierwsza sprawa o obrazę głowy państwa przez internet. - To jest oskarżenie za skojarzenia, niebezpieczny precedens ? przekonywał dziennikarzy mecenas Jerzy Kamieniecki. - Przecież słowo "kutas" oznacza też część ubrania.

Według słownika "kutas" oznacza m.in. "ozdobę z nici, jedwabiu, wełny, sznurka itp. w kształcie pędzla".

Kolejna rozprawa, na której Marek Witoszek najprawdopodobniej usłyszy wyrok, odbędzie się 26 listopada. Wtedy też sędzia zdecyduje o formie, w jakiej Lech Kaczyński ma zostać przeproszony.

WOJCIECH TRZCIONKA

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje