Reklama

Reklama

Nie żyje niemowlę z Rudy Śląskiej. Prokuratura wskazała przyczynę zgonu

Rozległy uraz czaszkowo-mózgowy był przyczyną śmierci miesięcznego chłopca z Rudy Śląskiej, który w środę (22 lipca) zmarł w szpitalu w Katowicach - podała w piątek rano (24 lipca), na podstawie wyników sekcji zwłok, Prokuratura Okręgowa w Gliwicach, która przejęła śledztwo w tej sprawie.

Prokuratura przesłuchuje w piątek zatrzymanych jeszcze w środę rodziców małego Wiktora - 29-letnią matkę i 30-letniego ojca.

Reklama

Śledztwo toczy się obecnie w sprawie zabójstwa dziecka - poinformowała rzeczniczka gliwickiej prokuratury Joanna Smorczewska.

"Nie ma mowy, by doszło do przypadkowego powstania urazu"

"Wstępny wynik sekcji zwłok dziecka wskazuje, że przyczyną śmierci był doznany rozległy uraz czaszkowo-mózgowy, który był wynikiem działania osoby trzeciej, najprawdopodobniej jednego z rodziców. Jak wskazywał biegły, przy tego typu rozległych krwiakach i złamaniu kości czaszki u tak małego dziecka nie ma mowy, by doszło do przypadkowego powstania tego urazu, na skutek jego własnego działania" - powiedziała prokurator Smorczewska podczas piątkowej konferencji prasowej w Gliwicach.

Dodała, że podczas sekcji stwierdzono też gojące się już ślady złamań: "W zakresie tych śladów będą przeprowadzane dalsze badania, biegli wydadzą pełną opinię, w jakich okolicznościach i kiedy mogły one powstać".

Przesłuchana już w tej sprawie położna nie stwierdziła podczas wizyty patronackiej żadnych niepokojących objawów. Dziecko było - jej zdaniem - zadbane i dobrze odżywione.

Chłopiec z zespołem dziecka maltretowanego

Według lekarzy Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, którzy w środę przez sześć godzin walczyli o życie Wiktora, chłopiec trafił tam z zespołem dziecka maltretowanego - z urazem głowy i licznymi obrażeniami wewnętrznymi i złamaniami, powstałymi na przestrzeni dłuższego czasu. Do szpitala przetransportowano go śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Lekarze musieli go reanimować. 

W skrajnie ciężkim stanie chłopiec trafił na oddział intensywnej terapii, gdzie zmarł.

Siostra Wiktora również ofiarą przemocy?

Ojciec chłopca został zatrzymany przez policję w GCZD, policja zatrzymała też matkę. Ich starsza, 14-miesięczna córka Wiktoria trafiła w środę najpierw do szpitala na badania, gdzie nie stwierdzono obrażeń, a potem umieszczono ją w pogotowiu opiekuńczym.

Wiadomo jednak, że prokuratura badała już wcześniej i umorzyła postępowanie w sprawie obrażeń ciała u tej dziewczynki. Opinia biegłego była jednak wówczas niejednoznaczna, nie wskazał on, w jaki sposób mogło dojść do urazu. Teraz to postępowanie wznowiono i połączono ze sprawą śmierci małego Wiktora.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację
Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje