Reklama

Reklama

Pobili i zostawili na torach 24-latka. Zapadł wyrok

Na 25 lat więzienia skazał w czwartek Sąd Okręgowy w Katowicach Bartosza J., oskarżonego o zabójstwo 24-latka z Orzesza. Najpierw sprawcy go pobili, a później nieprzytomnego, ale wciąż żyjącego mężczyznę, ułożyli na torach w Mikołowie. Zginął, gdy najechał na niego pociąg.

28-letni Bartosz J. odpowiadał za zabójstwo, a także wywieranie przemocą wpływu na świadka - pobicie go i grożenie mu śmiercią.

Reklama

Drugiemu oskarżonemu - 43-letniemu Danielowi R. - sąd wymierzył karę czterech lat więzienia. On również odpowiadał za wpływanie na świadka i za poplecznictwo - utrudnianie śledztwa, by jego kompan uniknął odpowiedzialności karnej. Nie był oskarżony o zabójstwo. Daniel R. był przekonany, że 24-latek, którego wraz ze znajomym zostawił na torach, już wtedy nie żył.

Kluczowe zeznania świadka

Ciało 24-letniego Dariusza F. znaleziono 18 listopada 2017 r. na torach w pobliżu dworca kolejowego w centrum Mikołowa. Policjanci ustalili, że młodego mężczyznę potrącił o 5.09 przejeżdżający przez mikołowską stację pociąg relacji Katowice-Kraków.

Prowadzący śledztwo starali się odpowiedzieć na pytanie, jak mężczyzna znalazł się w tym miejscu i jakie były okoliczności tragedii. Zabezpieczyli kilkanaście nagrań miejskiego monitoringu. Kluczowe okazały się zeznania świadka, który był później zastraszany przez sprawców.

Sprawcy ułożyli ofiarę na torach

Szybko okazało się, że śmierć 24-latka to nie samobójstwo ani nieszczęśliwy wypadek. Mężczyzna był podduszany, po czym nieprzytomnego, ale żywego, sprawcy ułożyli na torach. Z opinii biegłego wynika, że bezpośrednią przyczyną zgonu były obrażenia doznane wskutek najechania przez pociąg, a nie to, co zdarzyło się wcześniej.

Przewodnicząca składu orzekającego Beata Niedziela-Bujak wskazała, że przebieg zakończonego tragicznie spotkania udało się odtworzyć dzięki wyjaśnieniom Daniela R. i zeznaniom świadka, a także dzięki wizjom lokalnym. 

"Przebieg zajść, jaki został zrekonstruowany na podstawie tych dowodów, znajduje odzwierciedlenie w opinii biegłego, która dotyczyła obrażeń, jakich doznał pan F." - zaznaczyła sędzia.

Wszystko zaczęło się od przypadkowego spotkania i wspólnego picia alkoholu przyszłej ofiary z trzema mężczyznami - Bartoszem J., Danielem R. i z Michałem O., który stał się później głównym świadkiem w śledztwie i w procesie.

"Wskutek tego, że pan Dariusz F. odmówił dalszego finansowania zakupu alkoholu, oskarżony, pan Bartosz J., przypuścił atak na pokrzywdzonego. Zaczął go dusić, pokrzywdzony stracił przytomność. Następnie Bartosz J. wspólnie z Danielem R. przenieśli pokrzywdzonego na czynny tor i wraz z panem Michałem O. oddali się z tego miejsca" - powiedziała sędzia Niedziela-Bujak.

Jeszcze zanim sprawcy uciekli, Daniel R. przytrzymał Michała O., a Bartosz J. w pobliżu torów i po opuszczeniu tego miejsca miał go bić i grozić, że jeśli zawiadomi policję, to zginie.

Wyroki

Sąd skazał Bartosza J. na 25 lat za zabójstwo, wymierzył mu też rok więzienia za wywieranie wpływu na świadka, wymierzając karę łączną 25 lat pozbawienia wolności. Mężczyzna ma też wypłacić zadośćuczynienia bliskim ofiary - łącznie 250 tys. zł. W opinii sądu J. działał z bezpośrednim zamiarem pozbawienia Dariusza życia. Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem obrony, która chciała zmiany kwalifikacji prawnej czynu.

Daniel R. został skazany na cztery lata więzienia za utrudnianie śledztwa - chodzi o pomoc w przeniesieniu zwłok na tory i upozorowanie samobójstwa. Od drugiego zarzutu J. został uniewinniony. Wyrok jest nieprawomocny.

Krzysztof Konopka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje