Postępowanie ws. pijanej dyspozytorki CPR

Postępowanie ws. dyspozytorki Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Częstochowie, która po pijanemu pełniła tam nocny dyżur, prowadzą tamtejsze policja i prokuratura. Nie wiadomo, czy podczas jej dyżuru doszło do zagrożenia ludzkiego zdrowia lub życia.

Trzeźwość jednej z pracujących w Centrum dyspozytorek sprawdzono w niedzielę nad ranem po tym, jak rozmawiający z nią oficer dyżurny policji miał problem ze zrozumieniem kobiety. Jak poinformowała podinspektor Joanna Lazar z częstochowskiej policji, po powiadomieniu o podejrzeniach policjanta szefa częstochowskiego CPR, wysłany tam patrol przebadał alkomatem wszystkie pracujące wówczas w Centrum osoby. Dyspozytorka miała ponad 2 promile alkoholu.

Reklama

- Patrol wysłano po telefonie dyspozytorki do dyżurnego - dzwoniła w niedzielę około godziny 2.30, by uzyskać informację w sprawie jednej z interwencji. Kobieta wypowiadała się strasznie niezrozumiale, co nasunęło dyżurnemu podejrzenie, że może być pod wpływem alkoholu. Wysłany patrol to potwierdził - relacjonowała policjantka.

Wskazała, że sprawdzana jest kwestia, czy tamtej nocy kobieta była zaangażowana w jakieś interwencje, a jeśli tak, to o jakim charakterze. Od tego będzie zależała kwestia zarzutów - czy w grę wchodzi tylko podjęcie obowiązków w stanie nietrzeźwym, czy kobieta spowodowała również niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Według podinspektor Lazar, prowadzone przez policję pod nadzorem prokuratury postępowanie jest na dość wczesnym etapie. Dyspozytorka nie została zatrzymana, odpowiada z wolnej stopy. W najbliższym czasie odsłuchiwana będzie taśma z jej rozmowy z dyżurnym policjantem, przesłuchiwani mają być też świadkowie oraz sprawdzana dokumentacja.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje