Trafiła na SOR z objawami udaru. Bliscy twierdzą, że nie dostała pomocy na czas

Narodowy Fundusz Zdrowia od pewnego czasu prowadzi kontrolę oddziału ginekologiczno-położniczego oraz oddziału chorób zakaźnych w zawierciańskim szpitalu. Rozpoczęły się one po skargach pacjentów. Teraz, jak informuje RMF FM, kiedy głośno zrobiło się o sprawie 21-latki, kontrola została rozszerzona.

Sprawdzana jest praca Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, na który kobieta trafiła 11 marca. Skarżyła się m.in. na ból głowy i problemy z utrzymaniem równowagi. Później jej stan miał się pogarszać. Ostatecznie po ok. 12 godzinach od przyjazdu na SOR w Zawierciu w ciężkim stanie została przetransportowana na oddział udarowy w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach-Ligocie. 

Reklama

21-latka jest w drugim miesiącu ciąży, ma też 2-letnią córkę.

Partner kobiety powiadomił Prokuraturę Rejonową w Zawierciu. Jak powiedział RMF FM Tomasz Ozimek, rzecznik prokuratury w Częstochowie, prowadzone jest dochodzenie w sprawie narażenia 21-latki na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Sprawdzana jest dokumentacja medyczna, przesłuchiwani są świadkowie. Swoją wewnętrzną kontrolę rozpoczął również szpital. Raport z prac komisji poznamy prawdopodobnie w czwartek.

Prokuratura w Katowicach z kolei wyjaśnia sprawę 39-letniego pacjenta, który 18 marca zmarł w Sosnowieckim Szpitalu Miejskim. Według krewnych mężczyzna czekał 9 godzin na izbie przyjęć na pomoc. Więcej na ten temat pisaliśmy tutaj.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy