164 osoby zginęły w powodziach na Sri Lance

W powodziach, wywołanych przez deszcze monsunowe na Sri Lance, zginęły 164 osoby. Miejscowe władze podają, że ponad sto osób uznano za zaginione.

Nawałnice nad południową i zachodnią częścią wyspy rozpoczęły się w czwartek i piątek, zalewając rozległe tereny i powodując lawiny błotne. Służby ratunkowe oceniają, że ponad sto tysięcy osób musiało opuścić swe domy. Ponad dwa tysiące gospodarstw uległo całkowitemu zniszczeniu. Administracja najbardziej zalanych regionów - Ratnapura i Kalutara - ocenia, że po ustąpieniu wód samo ich oczyszczenie potrwa wiele tygodni.

Reklama

Korzystając z chwilowego osłabienia deszczu ratownicy starali się wczoraj nieść pomoc odciętym od świata wsiom i miasteczkom. Dostarczali mieszkańcom jedzenie i wodę pitną. Na dziś spodziewane jest pogorszenie pogody. Do części zalanych miejscowości udało się dotrzeć tylko drogą powietrzną. W akcję zaangażowano samoloty i śmigłowce wojskowe. W sobotę rząd zwrócił się do społeczności międzynarodowej i do ONZ o pomoc.

Maj na Sri Lance to pora południowo - zachodnich monsunów, przynoszących bardzo obfite opady. Ocenia się, że piątkowe deszcze były najgorsze od 2003 roku.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje