Reklama

Reklama

Al-Kaida oskarża Koptów o pogłębianie napięć religijnych

Najbliższy współpracownik Osamy bin Ladena, Ajman al-Zawahiri oskarżył zwierzchnika Kościoła koptyjskiego o pogłębianie napięć religijnych w Egipcie. Zaprzeczył także, jakoby Al-Kaida była odpowiedzialna za zamach w Aleksandrii, w którym zginęło ponad 20 osób.

W 35-minutowym nagraniu wideo Zawahiri, który jest egipskim lekarzem, nie wspomniał o protestach, które doprowadziły do ustąpienia prezydenta Hosniego Mubaraka.

Reklama

Choć Al-Kaida popierała obalenie reżimu, to prodemokratyczny ton demonstracji, na czele których stanęli świeccy liberałowie, kontrastuje z ideą islamskiego państwa, do którego stworzenia dąży Al-Kaida - pisze agencja Associated Press.

- Zacznę od wyjaśnienia, że Al-Kaida nie ma żadnego związku z wybuchem, do którego doszło w kościele w Aleksandrii - powiedział al-Zawahiri. Agencja AP przypomina, że przed styczniowym zamachem na islamistycznych stronach internetowych zamieszczano listy koptyjskich kościołów w Egipcie oraz instrukcje dotyczące sposobów zaatakowania świątyń.

- Główną osobą odpowiedzialną za zaognienie sytuacji są władze Koptyjskiego Kościoła Ortodoksyjnego w Egipcie", na czele którego stoi Szenuda III - powiedział współpracownik bin Ladena. Oskarżył patriarchę o "szerzenie przekonania, że muzułmanie okupują Egipt i muszą być stamtąd wypędzeni, tak jak z Hiszpanii" w XV wieku.

Według numeru dwa Al-Kaidy, Koptowie próbują ustanowić w Egipcie niepodległe państwo.

Napięcie między mniejszością koptyjską a muzułmanami wzrosło w Egipcie w styczniu, po tym, jak zamachowiec-samobójca wysadził się w powietrze przed kościołem w Aleksandrii, zabijając 21 osób.

W nocy z wtorku na środę na ulicach miasta Asjut w środkowej części kraju doszło do zamieszek, wywołanych zabójstwem koptyjskiego duchownego. W demonstracjach uczestniczyło kilka tysięcy chrześcijan. Doszło do bójek z muzułmańskimi właścicielami sklepów, zniszczono też radiowóz policyjny.

W środę ok. 2 tys. Koptów zgromadziło się na placu Tahrir w Kairze, by zaprotestować przeciwko domniemanemu atakowi wojska na klasztor koptyjski. Według demonstrujących, żołnierze zniszczyli ogrodzenie, otaczające klasztor oraz ostrzelali mnichów. Zdaniem Najwyższej Rady Wojskowej, która rządzi Egiptem od 11 lutego, ogrodzenia zostało wybudowane nielegalnie i znajdowało się na terenie należącym do państwa.

Dowiedz się więcej na temat: współpraca

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy