Archiwum Stasi w Berlinie uchyla rąbka tajemnicy

Archiwum Stasi skrywa nadal wiele tajemnic i należy do najbardziej strzeżonych miejsc na terenie byłego ministerstwa bezpieczeństwa państwa NRD w Berlinie. Jego kierownictwo postanowiło teraz uchylić rąbka tajemnicy.

Archiwum Stasi na terenie byłej centrali ministerstwa bezpieczeństwa państwa w dzielnicy Berlina Wschodniego Lichtenberg było dotychczas niedostępne dla osób z zewnątrz, a zwiedzanie bogatych zasobów archiwalnych możliwe jedynie w ramach organizowanych od czasu do czasu wycieczek. Od soboty 16 czerwca dzięki wystawie wszyscy zainteresowani mogą bez ograniczeń zapoznać się z historią archiwum i jego aktualną działalnością. - Archiwum Stasi jest nie tylko pozostałością po tajnej policji NRD, lecz także dziedzictwem pokojowej rewolucji i woli obywatelek i obywateli zdobycia dokumentów sporządzonych przez Stasi przeciwko nim. To niepowtarzalne dziedzictwo, które pozwala ofiarom dyktatury SED na wyjaśnienie ich losów - powiedział Roland Jahn, pełnomocnik rządu RFN ds. akt Stasi.

Reklama

Jahn podkreślił, że sporządzone przez Stasi teczki świadczą o tym, że NRD była państwem, które nie wahało się deptać praw człowieka w celu przeforsowania swojej ideologii. Archiwum Stasi jest "żywym miejscem", które uczestniczy w aktualnej walce o wolność i prawa człowieka - dodał. Na początku lat 80. ubiegłego stulecia Jahn był więziony w NRD za wyrażone publicznie poparcie dla polskiej "Solidarności".

111 km akt

Po upadku NRD przejęto 111 km dokumentów zgromadzonych przez wschodnioniemiecką policję. Blisko połowa tego zasobu przechowywana jest w Berlinie, pozostałe dokumenty znajdują się delegaturach w innych krajach związkowych.

Jahn, pytany przez Deutsche Welle, wyjaśnił, że obecna wystawa nie zawiera akcentów polskich, natomiast nadal pokazywana jest w Niemczech osobna ekspozycja ilustrująca rolę "Solidarności" w zjednoczeniu Niemiec.

Otwarta 16 czerwca wystawa pokazuje nie tylko system gromadzenia i archiwizacji dokumentów Stasi, lecz także skutki inwigilacji dla konkretnych osób. Autorzy przedstawili obszernie historię Gilberta Furiana, obywatela NRD, który ze względu na sporządzenie broszury o środowisku punków w Berlinie Wschodnim i próbę przeszmuglowania jej do RFN stał się obiektem zainteresowania ze strony służb. Noszący wtedy nazwisko Radulovic mężczyzna skazany został w 1985 roku za "nawiązanie przestępczego kontaktu (z RFN)" i "lżenie władz państwowych" na dwa lata i dwa miesiące więzienia.

Organizatorzy wystawy pokazali szereg dokumentów związanych z tą sprawą - od zarejestrowania podejrzanego w kartotece Stasi, poprzez działania operacyjne, aż do zakończonego wyrokiem skazującym procesu. Ujawniono także pracowników ministerstwa bezpieczeństwa państwa zajmujących się tym przypadkiem.

Do upadku NRD pracownicy Stasi sporządzili 41 mln fiszek osobowych. Wystawa archiwum naczelnego organu bezpieczeństwa NRD to kolejna ekspozycja na terenie byłej centrali ministerstwa bezpieczeństwa państwa, do której w latach 80. należało 50 budynków i ponad 7 tys. zatrudnionych.

Były teren Stasi miejscem edukacji

Od roku 2015 w głównym budynku tego kompleksu - domu nr 1 - istnieje muzeum Stasi. Jego główną atrakcją jest gabinet byłego szefa - ministra bezpieczeństwa państwa Ericha Mielke. W lecie 2016 roku na dziedzińcu otwarto wystawę "Rewolucja i upadek muru" zawierającą odniesienia do polskiej "Solidarności" i polsko-niemieckiego pojednania po 1989 roku.

Roland Jahn powiedział Deutsche Welle, że jego celem jest przekształcenie byłego centrum władzy Stasi w miejsce edukacji o dyktaturze i społecznym oporze przeciwko komunistycznemu reżimowi.

Jacek Lepiarz, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje