Reklama

Reklama

Aresztowany w Meksyku polski kapitan trafił do szpitala

​Polski kapitan, aresztowany w Meksyku, trafił do szpitala. Jego leki zostały zarekwirowane podczas przeszukania statku.

Kapitan statku UBC Savannah jest wśród trzech Polaków, którzy 5 sierpnia zostali aresztowani w porcie w Altamirze. Na statku UBC Savannah, którym przypłynęli z Kolumbii, ujawniono ponad 200 kg kokainy. Podejrzane pakunki zauważyła załoga podczas rozładunku. Kapitan zdecydował wtedy, by natychmiast wezwać policję. Mimo to meksykańscy śledczy uznali, że 3 Polaków i 19 Filipińczyków mogą mieć związek z przemytem. Po kilku dniach wszyscy trafili do aresztu w Cuidad Victoria, oddalonego o prawie 300 km od portu w Altamirze.

Skandaliczne zachowanie policji?

Reklama

Decyzją śledczych statek został przeszukany. Ani armator, ani firma zatrudniająca załogę, nie otrzymali z przeszukania żadnego protokołu. Zarekwirowano wtedy wszystkie dokumenty jednostki, komputery, pieniądze, ale też rzeczy osobiste załogi. Wśród nich były leki, które kapitan statku musi przyjmować każdego dnia. Kiedy w areszcie jego stan się pogorszył - zdecydowano o transporcie do szpitala. Decyzję o hospitalizacji podtrzymał miejscowy sąd. 

Pomimo tego, w miniony weekend do szpitala weszli policjanci, którzy zażądali wydania polskiego pacjenta. Personel początkowo nie chciał się na to zgodzić. Ostatecznie jednak lekarze wypisali kapitana ze szpitala, stwierdzając w dokumentach, że jego stan pozwala na przebywanie w areszcie, ale pod opieką lekarza. "

Personel szpitala wiedział o tym, że jest sądowy nakaz hospitalizacji, ale pod presją policji kapitan został "wydany". Zadajemy więc sobie pytanie jak działa prawo w Meksyku, skoro wyrok sądu jest ignorowany przez stróżów prawa? Chcielibyśmy takie pytanie zadać ambasadorowi meksykańskiemu w Polsce, dlaczego w ten sposób policja traktuje polskiego obywatela?" - mówi przedstawiciel firmy, która zatrudnia załogę UBC Savannah.

Pozostali dwaj Polacy - pierwszy oficer i pracownik maszynowni - przebywają w celi składającej się z dwóch pomieszczeń, razem z 19 członkami załogi - obywatelami Filipin. Do Cuidad Victoria dotarł dziś także przedstawiciel firmy zatrudniającej załogę, który na miejscu ma pomóc aresztowanym marynarzom. Jeśli władze aresztu wyrażą zgodę - pracownik będzie mógł dostarczać im produkty pierwszej potrzeby, żywność i odzież.

Z ustaleń reportera RMF FM w ambasadzie Polski w Meksyku wynika, że do Cuidad Victoria poleciał w poniedziałek także polski konsul. Jego wizytę na miejscu poprzedziło długie spotkanie z polskim ambasadorem. Po szczegóły jednak RMF FM został odesłany do rzecznika polskiego MSZ, który - jak czytamy na stronie - jeszcze nie odpowiedział na zadanie pytania.

Tymczasem firma, która zatrudnia marynarzy i cały czas koordynuje pomoc prawną dla załogi UBC Savannah, złożyła na ręce miejscowych władz zażalenie i skargę w oparciu o tzw. procedurę amparo, która w - dużym skrócie - obowiązuje w Meksyku podczas naruszenia podstawowych praw konstytucyjnych. W zażaleniu mowa o przetrzymywaniu w areszcie załogi w czasie dłuższym niż 72 godziny i dodatkowe trzy dni, bez formalnie postawionych zarzutów. Niewykluczone, że miejscowy sąd będzie ją rozpatrywał jeszcze dziś.

W tym tygodniu sąd w Cudiad Victoria powinien też zdecydować czy rozpoczyna proces przeciwko załodze masowca czy zwolni marynarzy z aresztu.

Mateusz Chłystun

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje