Armenia: Są poszkodowani w zajściach w Erywaniu

Policja użyła w poniedziałek w centrum Erywania gazu łzawiącego, siedzibę parlamentu otoczono drutem kolczastym i kordonem policji. Są poszkodowani wśród uczestników protestów przeciw premierostwu byłego prezydenta Serża Sarkisjana - podają media ze stolicy Armenii.

Według agencji TASS, kilka tysięcy opozycjonistów - uczestników demonstracji - próbowało sforsować kordon policji, aby przedostać się do budynku parlamentu. Rosyjska agencja przekazuje, że zachęcał ich do tego deputowany z frakcji parlamentarnej opozycyjnego liberalnego bloku Elk (Droga Wyjścia) Nikol Paszynian, który twierdził, że chce wraz z innymi deputowanymi iść do pracy, a reszta pójdzie za nim. Policja uznała to za prowokację.

Reklama

Doszło do przepychanek demonstrujących z funkcjonariuszami. Jak informuje portal newsru.com, ranny został sam Paszynian, który podczas starcia upadł na druty kolczaste. Przewieziono go do szpitala. Rzecznik frakcji parlamentarnej Elk Tigran Awinian powiedział mediom, że są i inni poszkodowani.

Wcześniej w poniedziałek uczestnicy protestów przeciwko objęciu przez byłego prezydenta Armenii Serża Sarkisjana urzędu premiera zablokowali wiele głównych ulic w Erywaniu. Policja po jakimś czasie przystąpiła do usuwania demonstrantów, którzy protestują już od kilku dni.

Wyboru nowego szefa rządu powinien dokonać parlament Armenii we wtorek. Kandydaturę 63-letniego Serża Sarkisjana przedstawiono w parlamencie oficjalnie w poniedziałek.

Opozycja zarzuca Serżowi Sarkisjanowi, który był głową państwa od 2008 r. do 9 kwietnia 2018 r., że ukartował zmiany systemu politycznego, by dalej faktycznie rządzić krajem. Polityk odrzuca te oskarżenia. W grudniu 2015 roku w Armenii odbyło się referendum, na mocy którego prezydent został pozbawiony prawa wetowania ustaw, będzie piastował urząd tylko przez jedną kadencję, a jego władza będzie miała charakter głównie ceremonialny. Najważniejsze uprawnienia znajdą się w rękach premiera.

W niedzielę kierujący akcją demonstrantów Nikol Paszynian zaapelował do mieszkańców Erywania, by organizowali "masowe akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego", m.in. by blokowali drogi i mosty.

"Coś bezprecedensowego dzieje się w Armenii: ta sama osoba chce po raz trzeci z rzędu rządzić krajem. Nie możemy na to pozwolić" - powiedział opozycjonista.

9 kwietnia został zaprzysiężony nowy prezydent Armenii Armen Sarkisjan niespokrewniony z byłym szefem państwa, który chce zostać premierem.

Armenia, liczące 3 mln mieszkańców państwo na Kaukazie Południowym, ogłosiła niepodległość w 1991 r., jednak pozostaje zależna od rosyjskiej pomocy i inwestycji. Wielu mieszkańców kraju oskarża władze o korupcję. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje