Atak na lotnisku w Paryżu. "Wszyscy zaczęli uciekać. Usłyszeliśmy dwa strzały"

"Napastnik zaatakował kobietę, złapał ją od tyłu i zabrał jej broń. Żołnierze próbowali go uspokoić. Zaczęliśmy uciekać i wtedy usłyszeliśmy dwa strzały" - tak sobotnie wydarzenia na lotniku Paris-Orly opisywał w rozmowie z BBC jeden ze świadków. Francuskie służby bezpieczeństwa zastrzeliły dziś mężczyznę, który ukradł broń żołnierce. Źródła policyjne twierdzą, że był zradykalizowanym muzułmaninem.

"Wysiadałam  z autobusu, weszłam na lotnisko i w tym momencie policjanci zaczęli  wszystkich ewakuować -  relacjonowała w rozmowie z BBC jedna z  pasażerek, która była na lotnisku w chwili  ataku. - Słyszałam, że jakiś mężczyzna wziął kobietę jako zakładnika - dodała.

Reklama

Inny ze świadków twierdzi, że napastnik najpierw zaatakował kobietę, złapał ją od tyłu, a potem zabrał jej broń. "Żołnierze próbowali go uspokoić. Zaczęliśmy uciekać i wtedy  usłyszeliśmy dwa strzały. Minęło trochę czasu, zanim służby zaczęły  reagować. Ludzie początkowo nie zwracali na to uwagi. To wyglądało,  jakby oni się przytulali i całowali. Ale potem wszyscy zaczęli uciekać"-  opisywał.

Śledztwo w sprawie ataku na lotnisku w Paryżu wszczęła już prokuratura. Z wstępnych ustaleń policji wynika, że napastnik miał zamiar otworzyć ogień do ludzi czekających na odlot. Francuskie władze nie wykluczają, że dzisiejszy atak na lotnisku w Orly miał charakter aktu terrorystycznego.

Kim był napastnik?

Mężczyzna był znany policji i kontrwywiadowi wewnętrznemu jako zradykalizowany islamista. Dziennik "Le Parisien" podaje, że to Zied B. pochodzący z Val-d'Oise. W przeszłości miał proces za kradzieże. Policji był również znany jako sprawca aktów przemocy i rozbojów z bronią w ręku.

Francuskie władze potwierdziły już, że zanim zaatakował na lotnisku Paryż-Orly, strzelał do funkcjonariuszy drogówki podczas rutynowej kontroli drogowej na północ od miasta.

"Kierowca pokazał papiery, po czym ostrzelał funkcjonariuszy z pistoletu na śrut, a następnie uciekł. W Vitry na południu Paryża porzucił pojazd i ukradł kolejny, który znaleziono na parkingu w Orly" - relacjonował podczas konferencji prasowej minister spraw wewnętrznych, Bruno Le Roux.

Potem, około godz. 8.30 zaatakował na lotnisku. Ukradł broń żołnierzowi i próbował schronić się w sklepie. Następnie został zastrzelony przez siły bezpieczeństwa. Wiadomo, że nie próbował się bronić.

Żołnierka, której mężczyzna wyrwał broń, bierze udział w wojskowej operacji o nazwie "Sentinelle", której celem jest patrolowanie najważniejszych obiektów w całym kraju.

Nikt inny nie został ranny. Po incydencie lotnisko zostało ewakuowane, a ruch lotniczy wstrzymany.

Siły bezpieczeństwa przeczesywały lotnisko w poszukiwaniu bomb. Przy ciele mężczyzny nie znaleziono pasa z materiałami wybuchowymi.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje