Reklama

Reklama

Atak terrorystyczny w Nicei: Ciężarówka wjechała w tłum. Dziesiątki ofiar

Ciężarówka wjechała w tłum w Nicei. Według dotychczasowych ustaleń zginęło co najmniej 80 osób, a ponad 100 zostało rannych (kilkanaście osób poszkodowanych jest w stanie krytycznym). Do zdarzenia doszło w trakcie obchodów narodowego święta Dnia Bastylii. Cytowany przez francuskie media przedstawiciel władz przyznał, że był to atak terrorystyczny. Fakt ten potwierdził prezydent Francois Hollande.

Kierujący pojazdem został zastrzelony przez policję. Wcześniej wjechał na zatłoczoną promenadę i wjeżdżał w przypadkowych przechodniów. Według informacji władz sprawca ataku przejechał ok 2 km, zanim został zabity przez funkcjonariuszy.

Reklama

Policja próbuje ustalić, czy mężczyzna działał sam, czy też miał wspólników, którym udało się uciec.

Świadek zdarzenia: Ulica jest skąpana we krwi

"Kierowca ciężarówki zabił kilkadziesiąt osób. Zostańcie w domu" - napisał na Twitterze pierwszy zastępca mera Nicei Christian Estrosi. Lokalne władze również zalecały pozostanie w domach po umyślnym ataku na tłum ludzi, oglądających pokaz sztucznych ogni.

"Ulica jest skąpana we krwi, ludzie uciekają" - powiedział dziennikarz lokalnej gazety "Nice Matin" Eric Ciotti, świadek zdarzenia.

Według innego świadka, który rozmawiał z agencją Associated Press, kierowca ciężarówki po jej zatrzymaniu otworzył ogień z broni automatycznej.

Francusko-tunezyjskie korzenie sprawcy

Z kolei francuski dziennik "Le Figaro" podał za swoim lokalnym źródłem informację o tym, że w ciężarówce znaleziono broń palną i granaty.

Zdjęcia opublikowane przez agencje informacyjne pokazują białą ciężarówkę z przednią szybą przedziurawioną od kul, prawdopodobnie wystrzelonych przez policjantów.

MSW Francji potwierdziło, że kierowca został zastrzelony przez policję. Jak podały francuskie media, w ciężarówce znaleziono dokumenty mężczyzny wskazujące, że mieszkał on w Nicei i miał pochodzenie francusko-tunezyjskie.

Posiedzenie sztabu kryzysowego z udziałem prezydenta

Po ataku w Nicei prezydent Francji Francois Hollande powrócił z Awinionu do Paryża, by wziąć udział w piątkowym posiedzeniu sztabu kryzysowego w siedzibie MSW - poinformowała agencja AFP.

Wcześniej Hollande rozmawiał z szefem francuskiego rządu i ministrem spraw wewnętrznych.

Nad ranem podczas konferencji prasowej prezydent Francji ogłosił przedłużenie stanu wyjątkowego, zapowiedział także jeszcze mocniejszą walkę z terroryzmem.

"Francja staje w obliczu nowej tragedii, jest przerażona tym, co się stało. Francja płacze, ale jest silna. I zawsze będzie silniejsza niż atakujący ją fanatycy" - zadeklarował Hollande.

Odpowiedź Francji na atak. Pierwsze decyzje prezydenta

Czy wśród poszkodowanych są obywatele Polski?

Według informacji "The Guardian" w ataku terrorystycznym we Francji mogły zginąć dwie osoby z Polski.

"Nie możemy potwierdzić tych informacji. Nasze służby konsularne są w kontakcie z policją francuską. Jak na razie nie zostały podane dane ofiar" - wytłumaczył Rafał Sobczak z MSZ.


Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje