Reklama

Reklama

Ataki na Polaków w Irlandii. "Stają się elementem konfliktu"

Jak w rozmowie z Polskim Radiem przekonuje ambasador RP w Londynie: "głównym powodem nasilających się ostatnio ataków na Polaków w Irlandii Północnej nie są wcale względy narodowościowe czy ekonomiczne".

Przekonuje, że nasi rodacy z nie swojej winy padają po prostu ofiarą szerszego konfliktu, jaki od lat panuje tu pomiędzy katolikami i protestantami.

Reklama

- Polscy imigranci, wybierając mieszkanie do wynajęcia, kierują się generalnie ceną. Często wprowadzają się do dzielnic protestanckich. Jest ich tam coraz więcej, zaczynają otwierać katolickie kościoły. Tworzy się pewne napięcie, które oczywiście nie jest winą naszych rodaków. Po prostu konflikt tam jest tak skomplikowany, że jakakolwiek zmiana wewnętrznej równowagi w danej dzielnicy powoduje napięcia - przekonuje Witold Sobków.

I dodaje, że imigranci - nie tylko znad Wisły - mimowolnie stają się elementem trwającego tu od dekad konfliktu między katolikami, najczęściej pragnących zjednoczenia z Irlandią - a protestantami, w większości chcących żyć pod rządami Londynu. - Nie chodzi konkretnie o Polaków. Słyszałem również o atakach na Portugalczyków, czy mieszkańców Filipin. Generalnie: katolików. To jest bardzo niepokojące - dodaje dyplomata.

Rozmówca Polskiego Radia podkreśla, że sprawą intensywnie zajmują się nasz konsulat w Edynburgu oraz honorowy konsul w Irlandii Północnej, Jerome Mullen. Ambasador również wysłał list do władz Północnej Irlandii z prośbą o zapewnienie naszym rodakom bezpieczeństwa. Ambasada otrzymała błyskawiczną, nieformalną jeszcze odpowiedź z zapewnieniem, że w zagrożonych konfliktem rejonach kraju zwiększona zostanie liczba policjantom. - Zapewniają, że zrobią wszystko, co w ich mocy, by zapobiec takim incydentom - mówi Sobków.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne