Awantura o krwawe telenowele na temat wojny

Krwawa jatka, magiczne ciosy kung fu i rozrywanie Japończyków na strzępy gołymi rękoma - taki sposób przedstawiania drugiej wojny światowej w popularnych chińskich telenowelach oburza kombatantów, a urząd ds. telewizji przywołuje producentów do porządku.

Emitowane w chińskiej telewizji seriale o wojnie z Japonią stają się coraz bardziej krwawe i nierealistyczne. Ich bohaterowie zamiast karabinów używają przeciwko najeźdźcom starożytnych technik kung fu - przecinają przeciwników na pół "żelazną dłonią", uderzają znienacka "jastrzębim pazurem" albo metodą "zmiękczenia kości" sprawiają, że ich członki stają się miękkie jak ugotowany makaron.

Reklama

Część widzów skarży się również na inne nierealistyczne motywy, takie jak strącanie wrogich samolotów granatami ręcznymi czy fakt, że nawet w ogniu walki obrońcy ojczyzny zawsze mają perfekcyjne, postawione na żel fryzury i nienagannie utrzymane stroje.

Filmowe sztuczki oraz odchodzenie przez scenarzystów od "prawdy czasu" na rzecz "prawdy ekranu" zniesmaczają chińskich kombatantów. "Chińscy żołnierze byli uzbrojeni gorzej niż japońscy. Wielu ludzi nie miało karabinów, więc zabierali karabiny japońskim diabłom. Ale karabin sam w sobie był bezużyteczny, nie było nabojów, ech..." - denerwuje się jeden z weteranów tej wojny Li Wenzhong, komentując sprawę dla portalu Huanqiu.

"Który spośród tych żołnierzy pomyślałby, że w przyszłości na ekranach telewizorów prawdziwi mistrzowie walki z Japończykami nie będą już potrzebowali karabinów. Że stalowa dłoń, jastrzębi pazur, zmiękczanie kości i inne cuda tai chi wystarczą, by z łatwością urywać głowy przeciwnikom" - ironizuje dalej chiński portal.

Tymczasem sytuacja stała się na tyle poważna, że głos w sprawie zabrał ostatnio chiński ambasador w Tokio Cheng Yonghua. "Nie zgadzam się z tymi metodami produkcji filmowej. Wojna obronna przeciwko Japonii była bardzo poważnym i tragicznym konfliktem, okupionym olbrzymią ofiarą narodu. Opisywanie w taki sposób tej wojny uważam za nieodpowiednie. Powinno się podchodzić do tej historii z powagą" - powiedział w wywiadzie dla portalu Guanchazhe.

Zainterweniowało również Państwowe Biuro ds. Radia, Filmu i Telewizji - chiński urząd zajmujący się cenzurą tych mediów - ostro upominając stacje telewizyjne produkujące tego rodzaju seriale. Zgodnie z nowymi wytycznymi, opublikowanymi przez biuro przy okazji przygotowań do 70. rocznicy zakończenia wojny, telewizje mają teraz starannie wyważać głębię przekazu, jego walory artystyczne i rozrywkowe, gdyż "wulgarne produkcje" dotykające tematów związanych z 70-leciem nie będą dopuszczone do emisji.

Wojna obronna przeciwko Japonii, znana również jako druga wojna chińsko-japońska, toczyła się w latach 1937-1945 i stanowiła część drugiej wojny światowej w regionie Azji i Pacyfiku. Był to najkrwawszy konflikt zbrojny na kontynencie azjatyckim w XX wieku. Szacuje się, że zginęło ok. 3 mln chińskich żołnierzy, co najmniej 17 mln chińskich cywilów oraz ponad milion żołnierzy Cesarskiej Armii Japońskiej.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje