Reklama

Reklama

Awaryjne lądowanie w Dubaju. Nie żyje jedna osoba

W trakcie gaszenia Boeinga 777 na lotnisku w Dubaju zginął strażak. Poinformował o tym prezes linii lotniczych Emirates, do których należała maszyna, szejk Ahmed bin Saeed al-Maktum.

Dodał, że 14 osób trafiło do szpitala z obrażeniami różnego stopnia. Wcześniej informowano, że nikt nie ucierpiał podczas pożaru Boeinga.

Ahmed bin Saeed al-Maktum powiedział, że trwa wyjaśnianie przyczyn wypadku. Podkreślił jednak, że nie był on wywołany problemami związanymi z bezpieczeństwem. Dodał, że Boeing miał 13 lat, a kierował nim doświadczony pilot.

Maszyna, na pokładzie której było 300 osób, przyleciała z Thiruvananthapuram w Indiach. Tuż po lądowaniu samolot stracił jedno skrzydło i stanął w płomieniach. Boeingiem leciało 18 członków załogi i 282 pasażerów. Dominowali wśród nich obywatele Indii - łącznie 226 osób. Było też 11 obywateli Zjednoczonych Emiratów Arabskich oraz po sześciu Amerykanów i Saudyjczyków. Na pokładzie Boeinga nie było Polaków. 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje