Reklama

Reklama

BBC: Nowe bariery na nieuznawanej granicy Gruzji z Osetią Południową

W gruzińskiej wsi Gugutiantkari, w pobliżu granicy administracyjnej między Gruzją a regionem Cchinwali (Osetia Południowa), pojawiły się nowe bariery, ustawiane tam przez nieuznawane i wspierane przez Rosję władze tego regionu - podała w sobotę rosyjska sekcja BBC.

W piątek miejsce to wizytowali akredytowani w Gruzji ambasadorowie i przedstawiciele korpusu dyplomatycznego. Mieszkańcy Gugutiantkari narzekają, że przez "borderyzację" nie mogą zebrać urodzaju ze swoich pól.

Reklama

"Spalono mi dom 12 sierpnia 2008 r.. Chodziłem tam potem, zbierałem urodzaj, ale od jutra to wszystko będzie za ogrodzeniem i nie będziemy mogli tam przejść" - mówi jeden z mieszkańców wioski Giwi Razmadze.

Za granicą, którą Tbilisi uważa za nielegalną, pozostały ziemie co najmniej dwóch rodzin.

"Bardzo ważne jest, by korpus dyplomatyczny, nasi partnerzy i cały świat zobaczyli na własne oczy, co oznacza rosyjska okupacja; nie tylko jej następstwa, które pogarszają sytuację związaną z bezpieczeństwem, ale jak wpływa ona na sytuacją humanitarną i pogarsza sytuację konkretnych rodzin i ludzi" - powiedziała wiceminister spraw zagranicznych Gruzji Lasha Darsalia.

Apel do Rosji

Podczas wizyty w Gugutiantkari zagraniczni dyplomaci, wśród których byli przedstawiciele Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, zaapelowali do Rosji o wycofanie jej wojsk z terytorium Gruzji.

"Naród ukraiński stoi ramię w ramię z narodem gruzińskim. Ukraina po raz kolejny wyraża wsparcie dla suwerenności i integralności Gruzji" - powiedział cytowany przez BBC pierwszy sekretarz ukraińskiej ambasady w Tbilisi Petro Bohdan.

W piątek zaniepokojenie w związku ze wznowionym procesem "borderyzacji" nieuznawanej przez społeczność międzynarodową separatystycznej Osetii Płd. wyraził polski resort dyplomacji. Wezwał on Rosję do "natychmiastowego zaprzestania nielegalnych działań przeciwko Gruzji".

Skutki procesu "borderyzacji"

"Proces 'borderyzacji', trwający nieprzerwanie od 2011 r., poważnie wpływa na sytuację ludności mieszkającej w pobliżu linii okupacyjnej (ABL) i skutkuje dalszym ograniczeniem swobodnego przepływu osób i towarów" - wskazało polskie MSZ.

Jak oceniono, to "kolejne nielegalne działanie de facto władz regionu Cchinwali/Osetii Południowej nie tylko pogarsza i tak już dramatyczną sytuację humanitarną miejscowej ludności, ale także stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa i stabilności w terenie".

Polskie MSZ wezwało jednocześnie Rosję do "natychmiastowego zaprzestania nielegalnych działań przeciwko Gruzji i wypełnienia wszystkich zobowiązań wynikających z Porozumienia Pokojowego z 2008 r., w tym wycofania sił wojskowych na pozycje sprzed wojny rosyjsko-gruzińskiej, cofnięcia uznania niepodległości należących do Gruzji regionów Cchinwali/Osetii Południowej i Abchazji oraz zapewnienia nieograniczonego dostępu pomocy humanitarnej do obu regionów".

W 2008 roku, po agresji Rosji na Gruzję, niepodległość ogłosiły separatystyczne regiony - Abchazja i Osetia Południowa. Układ o sojuszu i partnerstwie strategicznym z obydwoma separatystycznymi regionami Gruzji zawarła Rosja. W ślad za nią oba samozwańcze państwa zostały uznane przez Wenezuelę, Nikaraguę i Nauru. Pozostali członkowie wspólnoty międzynarodowej uznają obie republiki za część Gruzji. Sama Gruzja uważa Abchazję i Osetię Płd. za swe tereny pod rosyjską okupacją.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy