Reklama

Reklama

BiełTA: Bojownicy z Rosji chcieli zdestabilizować sytuację w kraju

Bojownicy prywatnej firmy wojskowej CZWK Wagner (Grupy Wagnera), obywatele Rosji, przeniknęli na terytorium Białorusi w celu zdestabilizowania sytuacji - podała w środę (29 lipca) państwowa agencja BiełTA. W nocy, jak poinformowano, zatrzymanych zostało 33 Rosjan, a ogółem miało ich być ponad 200. Prezydent Aleksandr Łukaszenka zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa.

W nocy z wtorku na środę pod Mińskiem siły specjalne KGB i milicyjny OMON zatrzymały 32 bojowników prywatnej firmy wojskowej z zagranicy - podała początkowo BiełTA, a wkrótce potem opublikowała pełną listę. Są na niej dane w sumie 33 mężczyzn, obywateli Rosji. Ujawniono ich imiona, nazwiska i daty urodzenia. 32 z nich miało być zatrzymanych w sanatorium w pobliżu stolicy, a jeszcze jeden - na południu kraju.

Reklama

Jak podała BiełTA, powołując się na struktury bezpieczeństwa, na terytorium Białorusi miało trafić łącznie ponad 200 bojowników, a ich celem było "zdestabilizowanie sytuacji w kraju w okresie kampanii wyborczej". 

9 sierpnia na Białorusi mają się odbyć wybory prezydenckie.

Nie pili alkoholu, badali otoczenie

"Każdy z mężczyzn miał przy sobie bagaż podręczny, a dodatkowo mieli wspólne trzy ciężkie walizy" - podała agencja.

Grupa mężczyzn miała się najpierw zatrzymać w hotelu w Mińsku, a następnie - w sanatorium w pobliżu stolicy.

Pracownicy sanatorium mówili, że przyjezdni zwracali uwagę nietypowym zachowaniem, jak na turystów z Rosji. Mężczyźni nie pili alkoholu i nie uczestniczyli w imprezach. Nosili stroje w stylu militarnym.

"Chodzili niewielkimi grupami, badali terytorium i otoczenie" - napisała BiełTA.

Fragmenty nagrań z zatrzymania mężczyzn pokazała w środę telewizja państwowa Biełaruś 1.

Pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa

Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka w związku z sytuacją zwołał pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa.

"Zaprosiłem was, by rozwiązać tę nadzwyczajną sytuację, do której doszło dzisiaj w nocy. Inaczej tego nazwać się nie da" - powiedział Łukaszenka, otwierając spotkanie.

"Patrzę na reakcję Rosjan. Oni już się usprawiedliwiają, mówią, że to my sami niby ich tu przywieźliśmy. Pewnie, trzeba jakoś usprawiedliwić swoje niecne zamiary. Proszę dlatego, by w tej sytuacji wszystko było zrobione otwarcie i uczciwie. Jeśli to obywatele Rosji, to trzeba zwrócić się niezwłocznie do odpowiednich struktur w Rosji, żeby wyjaśniły, co się odbywa" - powiedział prezydent Białorusi.

Z Mińska Justyna Prus 

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje