Bułgaria: Pierwsze kroki z walce z korupcją

Seria zwolnień w urzędzie celnym i policji drogowej, zarzuty wobec byłego wiceszefa parlamentu o pranie brudnych pieniędzy, dochodzenie przeciwko szefowi Agencji Celnej - te działania podjęto w Bułgarii pod koniec kwietnia w ciągu niespełna tygodnia.

Czy to początek zdecydowanej walki z korupcją zapowiadanej przez władze i czy oznacza to, że za kilka miesięcy Bułgaria, zgodnie z obietnicą centroprawicowego premiera Bojko Borysowa, dogoni pod tym względem Rumunię, o której mówi się w Sofii, że ma już cały rząd w więzieniu? Borysow odrzucił jednak rumuńską praktykę powołania niezależnego pionu prokuratury o szerokich uprawnieniach wyłącznie do walki z korupcją we władzach, gdyż uważa, że w kraju są organy zdolne do jej zwalczania, jeżeli tylko poważnie wezmą się do pracy.

W Bułgarii przystąpiono do sprawdzania oświadczeń majątkowych elity politycznej i urzędników wyższego szczebla, łącznie ok. 6 tys. osób. Dotychczas wierzono im na słowo. Jako pierwszy ma tłumaczyć się mer miasta Pazardżik w środkowej Bułgarii Todor Popow, właściciel posiadłości wycenionej na półtora miliona lewów (750 tys. euro). Na razie próbuje on kwestionować wycenę swej własności.

Reklama

Jednocześnie wyrzucono z pracy 21 celników na przejściu granicznym z Turcją Kapitan Andreewo, którym przechodzi szlak przemytu papierosów. Dane z tureckiej i bułgarskiej strony granicy drastycznie się różnią. Po stronie tureckiej papierosy są, kilka metrów dalej znikają. Według ocen organizacji pozarządowych zajmujących się korupcją od początku roku do Bułgarii wjechało ok. 160 dużych ciężarówek z papierosami. Za przepuszczenie każdego pojazdu celnicy otrzymują po 10 tys. euro. Straty dla budżetu państwa przekraczają 100 mln euro.

Razem z celnikami zwolniono również komendanta straży granicznej, którego ludzie byli zamieszani w przemyt. A przeciwko samemu szefowi Agencji Celnej Wanio Tanowowi prowadzone jest wstępne dochodzenie; zarzuty dotyczą sfałszowania wyników konkursu w celu mianowania "swoich ludzi" w administracji celnej.

Półtora roku po tajemniczej dymisji wiceprzewodniczącego poprzedniego parlamentu Christo Biserowa, wpływowego działacza partii tureckiej mniejszości DPS, komisja ds. konfiskaty majątków zdobytych drogą przestępczą wezwała go do udowodnienia legalnego pochodzenia 1,5 mln lewów (750 tys. euro). Jeżeli Biserow nie zdoła tego zrobić, środki zostaną skonfiskowane. Trwa dochodzenie przeciwko niemu w sprawie prania brudnych pieniędzy i unikania płacenia podatków.

Zarzuty o konflikt interesów i korupcję usłyszała sędzia Rumiana Czenałowa, którą kilka miesięcy temu ambasador Francji w Sofii nazwał "zgniłym jabłkiem w bułgarskim systemie sądowniczym" z powodu niesprawiedliwego - według niego - orzeczenia w sprawie francuskiej firmy. Czenałową odsunięto od wykonywania obowiązków, a nawet zatrzymano na dwie doby w areszcie śledczym.

Kroki te świadczą o pewnej aktywności, po tym jak w połowie kwietnia Bułgaria przyjęła strategię walki z korupcją na lata 2015-2020. Jednym z jej priorytetów jest zwalczanie tego zjawiska na najwyższych szczeblach władzy. Dokument określa korupcję jako "podstawowe zagrożenie dla demokracji i gospodarczego wzrostu kraju". Strategia przewiduje 33 konkretne kroki w sześciu priorytetowych dziedzinach m.in. w przeciwdziałaniu korupcji politycznej, a szczególnie kupowaniu głosów wyborców oraz w stworzeniu atmosfery braku przyzwolenia społecznego dla łapówkarstwa.

Czy po tych pierwszych krokach walka z przekupstwem w Bułgarii, postrzeganej jako najbardziej skorumpowany kraj UE, rozwinie się rzeczywiście, za wcześnie jest oceniać - twierdzą eksperci. Kwietniowa strategia nie jest bowiem pierwszą przyjętą w Bułgarii w ostatniej dekadzie.

W styczniu Komisja Europejska w ramach tzw. mechanizmu oceny i kontroli, określającego postępy władz w Sofii i Bukareszcie w reformowaniu wymiaru sprawiedliwości, walce z przestępczością i korupcją, oceniła Bułgarię znacznie niżej od Rumunii. Wciąż nie zapadły w Bułgarii żadne wyroki skazujące.

Negatywne oceny dotyczące poziomu korupcji w Bułgarii mają bezpośredni wpływ na opóźnienie przyjęcia tego kraju do strefy Schengen.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje