Były ambasador USA o porozumieniu z Putinem: To iluzja

Były ambasador USA w Moskwie i były zastępca sekretarza generalnego NATO Alexander Vershbow na łamach piątkowego wydania "Washington Post" skrytykował podejście prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa do polityki wobec Rosji. "Trump wciąż zdaje się sądzić, że wystarczy spotkać się z Władimirem Putinem i porozumienie z Moskwą zostanie zawarte. To iluzja" - napisał.

"Wszyscy chcielibyśmy zatrzymać spiralę pogarszania się relacji USA z Moskwą. Ale sama chęć osiągnięcia lepszych stosunków do nich nie doprowadzi. Fundamentalnych różnic nie da się przezwyciężyć. Nie dojdzie do trwałej poprawy stosunków poprzez zamiatanie tych różnic pod dywan" - pisze w komentarzu Vershbow, znany dyplomata, który pełnił m.in. funkcję zastępcy sekretarza generalnego NATO.

Reklama

Dyplomata przypomina, że trwają obecnie przygotowania do spotkania Trumpa z Putinem. Jednak jego zdaniem do trwałego polepszenia relacji amerykańsko-rosyjskich może dojść jedynie wówczas, gdy "USA będą trzymać się swoich zasad i nalegać na zmianę zachowania Rosjan, które doprowadziło do pogorszenia stosunków".

"Propagandowa machina Putina"

Jak pisze Vershbow, "Putin definiuje swoje interesy w opozycji do Zachodu i nie jest zainteresowany kompromisem" w istotnych dla USA kwestiach. Dyplomata podkreśla, że rosyjski prezydent stawia przede wszystkim na politykę krajową, a Moskwa obawia się zachodnich idei i wartości, "do których mogliby przekonać się sami Rosjanie, co w konsekwencji osłabiłoby reżim". "Oznacza to, że Putin i jego machina propagandowa będą nadal prowadzić narrację o oblężonej Rosji, która przeciwstawia się wrogiemu, rusofobicznemu Zachodowi" - czytamy w komentarzu.

Dlatego "powinniśmy przestać fantazjować na temat wielkiego porozumienia z Putinem, wykazując się w zamian strategiczną cierpliwością", m.in. stosując "kontrolę rywalizacji i obniżając ryzyko bezpośredniego konfliktu poprzez silne odstraszanie i (...) kontrolę zbrojeń czy transparentność w wojskowości" - uważa Vershbow.

"Nie oznacza to, że należy być biernym"

"Strategiczna cierpliwość nie oznacza, że należy być biernym - podkreśla w komentarzu. - Powinniśmy nadal bronić naszych wartości i wspierać pozostałości społeczeństwa obywatelskiego w Rosji. Powinniśmy zaangażować się w dialog z rosyjskim rządem i usiłować współpracować w kilku obszarach, gdzie nasze interesy mogą się pokrywać, jak np. w kwestii Korei Północnej. I powinniśmy dalej proponować wyjścia awaryjne w takich sprawach jak (wojna) na wschodzie Ukrainy".

Według Vershbowa należy spodziewać się, że Rosja raczej będzie usiłowała "zmniejszyć wpływy USA, a nie poszukiwać rozwiązań korzystnych dla wszystkich". "Może być tak, że z oczekiwaniem na realne zmiany i lepsze stosunki z Moskwą będziemy musieli poczekać na zejście Putina ze sceny politycznej" - ostrzega w komentarzu dyplomata.

"Ładne zdjęcie to za mało"

"Nie oznacza to, że Trump nie powinien odbyć szczytu z Putinem w nadchodzących miesiącach. Ale celem prezydenta (USA) powinno być raczej coś więcej niż zrobienie kolejnego ładnego zdjęcia" - pisze Vershbow, dodając, że Trump powinien powiedzieć Putinowi, iż przed ustaleniem daty spotkania rządy USA i Rosji powinny pracować nad przygotowaniem możliwych do zrealizowania celów.

W tym kontekście zdaniem dyplomaty można by skupić się na obniżaniu ryzyka doprowadzenia do konfliktu zbrojnego, dążeniu do ograniczenia manewrów wojskowych w Europie, pogłębieniu dialogu wojskowego między NATO a Rosją, rozszerzeniu wymiany informacji w dziedzinie zagrożenia terroryzmem czy wspólnym wzywaniu do powstrzymania cyberataków na krytyczną infrastrukturę. "Moglibyśmy też zaproponować wizyty w amerykańskich i rosyjskich obiektach wojskowych (...), które mogłyby rozwiać obawy obu stron dotyczące nieprzestrzegania traktatu INF (o całkowitej likwidacji pocisków rakietowych pośredniego zasięgu), zanim ten historyczny układ upadnie" - proponuje polityk.

W komentarzu Vershbow podkreśla jednocześnie, że porozumienie się w takich sprawach nie zmieni stosunków w sposób znaczący, ale mogłoby powstrzymać ciągłe pogarszanie się relacji i "utworzyć przestrzeń do pracy nad bardziej skomplikowanymi problemami, jak wycofanie się Rosji ze wschodniej Ukrainy". "Może takie szczegółowe przygotowywanie się do szczytu stoi w sprzeczności z instynktami Trumpa, ale wyniki (tak przygotowanego spotkania) byłyby dużo bardziej istotne niż osiągnięcia szczytu w Singapurze" z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem - konkluduje dyplomata. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy