Chciał podpalić Urząd Kanclerski. Popełnił samobójstwo w areszcie

Prawicowego ekstremistę, który przyznał się do próby podpalenia Urzędu Kanclerskiego i innych rządowych gmachów, znaleziono martwego w więziennej celi. Będzie sekcja.

Główna siedziba partii CDU, Reichstag, Urząd Kanclerski: ktoś próbował podpalić wszystkie te gmachy, lecz policji nie udało się nigdy pojmać sprawcy. Dopiero w ubiegłym tygodniu, po próbie podpalenia siedziby kanclerz Merkel, policja zatrzymała domniemanego sprawcę, który przyznał się do tego czynu.

Reklama

Po pościgu i zatrzymaniu mężczyzna został przesłuchany, po czym w piątek (10.07.2015) przewieziono go aresztu śledczego w berlińskiej dzielnicy Moabit. Jak poinformowała rzeczniczka berlińskiego wymiaru sprawiedliwości Claudia Engfeld, w poniedziałek (13.07.2015) rano, po otwarciu celi znaleziono go martwego. Wg śledczych było to najpewniej samobójstwo; nie znaleziono żadnych poszlak, że dokonano zabójstwa. Zarządzono sekcję zwłok.

Jeden schemat

Wg śledczych, podczas przesłuchań nic nie wskazywało, by podejrzany miał zamiary samobójcze. Złożył wyjaśnienia i przyznał się do prób podpalenia ogółem ośmiu obiektów, po czym przedstawiono mu nakaz aresztowania.

Incydenty te rozpoczęły się w sierpniu 2014 r. Najpierw była próba podpalenia centrali partii CDU, potem - we wrześniu - gmachu Reichstagu, w listopadzie i później - gmachu im. Paula Loebbego, będącego częścią Bundestagu, a w Zielone Świątki 2015 - siedziby prezydenta RFN Pałacu Bellevue.

Metoda zamachowca była za każdym razem podobna: ktoś albo rzucał w drzwi czy w fasadę budynku koktajlem Mołotowa, albo umocowywał przy ścianie ładunki wybuchowe z benzyną. Próby te jednak nigdy nie były na tyle skuteczne, by doszło do większych szkód.

Na miejscu policja znajdowała zawsze ulotki z ksenofobicznymi hasłami skrajnie prawicowej organizacji Deutsche Wiederstandsbewegung (Niemiecki Ruch Oporu). Takie właśnie ulotki znalazła też w mieszkaniu zatrzymanego mężczyzny.

Strach ksenofoba

W czwartek (9.07.2015) mężczyzna dostał się na teren Urzędu Kanclerskiego, forsując ogrodzenie przy pomocy drabinki sznurowej, po czym próbował rzucić na dach gmachu płonącą butelkę z benzyną. Na miejscu pozostawił list z wyjaśnieniem, kto jest sprawcą.

List ugrupowania DWB zawierał szereg ostrych przesłań. Napisano, że "przemoc wynika z ignoracji rządzących elit" i że "istniejąca obecnie w RFN wielokulturowa, multietniczna i różnorodna religijnie konstelacja doprowadzi do rozkładu kraju i jego bałkanizacji".

dpa / Małgorzata Matzke, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje