Chiny chcą zabić ojca polskich dzieci

We wtorek rano (godz. 3 czasu polskiego) w Chinach ma zostać stracony za przemyt narkotyków 53-letni Akmal Shaikh - donosi "Polska".

Mężczyzna jest Pakistańczykiem z brytyjskim paszportem. Był mężem lublinianki. Do Polski przyjechał z Londynu w 1998 r.

Reklama

Zaproponował władzom miasta m.in. otwarcie linii lotniczych. Co pół roku pojawiał się w ratuszu z kolejnymi pomysłami. Na przykład w 2005 r. postanowił, że wybuduje wielki meczet. Gdy jego pomysł nie spotkał się z zainteresowaniem, wysyłał do jednego z radnych SMS-y z pogróżkami. Sprawą w końcu zainteresowała się policja. Wcześniej żona Akmala nie wytrzymała i doszło do rozstania.

Jak czytamy w "Polsce", Shaikh jakiś czas był bezdomny. Wtedy poznał człowieka, który przedstawił się jako Carlos. Przekonywał, że zrobi z niego gwiazdę piosenki w Chinach. W rzeczywistości Akmal został nieświadomie zwerbowany przez mafię narkotykową. Został wysłany do Kraju Środka. Zabrał ze sobą przesyłkę od Carlosa. Tamtejsza policja znalazła w niej heroinę. Przemyt narkotyków jest w Chinach karany śmiercią.

Przeciwko wyrokowi śmierci dla Akmala Shaikha protestują ONZ i Unia Europejska. Przedstawiciele organizacji pozarządowych twierdzą, że Shaikh jest chory psychicznie i ma zdiagnozowaną psychozę.

Żona Shaikha nie życzy sobie medialnego szumu wokół swojej osoby i jej dzieci. - Mogę się jedynie za niego pomodlić - mówi "Polsce".

Dowiedz się więcej na temat: przemyt | Ojciec polski | przemyt narkotyków | kara śmierci | Chiny | narkotyki

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje