Chiny chwalą Niemcy za skruchę i krytykują Japonię

Chińskie MSZ pochwaliło Niemcy za skruchę za zbrodnie reżimu hitlerowskiego z czasów II wojny światowej i zganiło Japonię, która według Pekinu ucieka od odpowiedzialności za popełnione zbrodnie.

- Wyrażana przez Niemcy szczera skrucha zrównała temu krajowi zaufanie świata. Jednak na azjatyckiej arenie wojennej przywódcy Japonii, która wyrządziła szkody i przegrała wojnę, do dziś usiłują odwrócić bieg historii i negować swoją historię inwazji - oświadczył rzecznik chińskiego ministerstwa sprawa zagranicznych Hong Lei, poproszony podczas codziennej konferencji prasowej o komentarz do obchodzonej w piątek rocznicy lądowania aliantów w Normandii.

Reklama

Hong zaapelował do Japonii o "zmierzenie się z własną przeszłością inwazji i głęboką refleksję nad nią", a także o "podjęcie rzeczywistych działań w celu naprawienia błędów i odzyskania zaufania krajów w regionie i na świecie".

Chiny coraz częściej przeciwstawiają sobie Niemcy, które nie negują swojej odpowiedzialności za wydarzenia drugiej wojny światowej, i Japonię, gdzie oficjalnym przeprosinom za popełnione przez obywateli tego kraju zbrodnie towarzyszą niekiedy sprzeczne wypowiedzi nacjonalistycznych polityków - zauważa agencja Reutera.

Napięte stosunki chińsko-japońskie, na które nakładają się m.in. spory terytorialne na Morzu Wschodniochińskim, ucierpiały dodatkowo w grudniu ubiegłego roku - premier Japonii Shinzo Abe złożył wówczas oficjalną wizytę w sintoistycznej świątyni Yasukuni, gdzie cześć oddaje się duszom 2,5 mln żołnierzy japońskich poległych w czasie wojny, w tym 14 dowódcom uznanym przez międzynarodowe trybunały za zbrodniarzy wojennych. W kwietniu br. wizytę złożyło tam 150 japońskich parlamentarzystów.

Rzecznik chińskiego MSZ ocenił, że "postępowanie japońskich przywódców spotkało się z powszechną krytyką społeczności międzynarodowej".

Yasukuni jest przez Chiny, a także przez Koreę Południową, postrzegane jako symbol japońskiej agresji wojennej i okrucieństw popełnianych przez japońskich żołnierzy w XX wieku, w tym m.in. masakry co najmniej 200 tys. cywilów w chińskim Nankinie. Wielu obywatelom Korei Południowej świątynia przypomina o brutalnej japońskiej okupacji Półwyspu Koreańskiego w latach 1910-1945.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje