Reklama

Reklama

​Diabelski libijski młyn

Koniec przyjaźni

Kiedy w 2011 r. świat obiegły nagrania i zdjęcia schwytanego przez rebeliantów Kaddafiego, o rok młodszy od niego Haftar był już w Libii. Ponieważ jednak nie został mianowany naczelnikiem armii, postanowił wrócić do Stanów Zjednoczonych, gdzie wcześniej wyczekiwał na korzystny dla siebie moment. O ile więc jego były przyjaciel Muammar

Reklama

Kaddafi już jako 27-letni polityk mógł się upajać pełnią władzy, by w niesławie skończyć panowanie krótko przed 70. urodzinami, o tyle 75-letni dziś Haftar wciąż czeka na swoją szansę. Tymczasem początki zawodowej biografii obu polityków były bardzo podobne. W tym samym okresie zasilili szeregi libijskiego wojska i obaj byli wpatrzeni w arabskiego nacjonalistę Gamala Abdel Nasera, przywódcę Egiptu, a potem Zjednoczonej Republiki Arabskiej (unii zawartej między Egiptem a Syrią). W 1969 r. Haftar był jednym z głównych autorów zamachu, który pozbawił libijską monarchię władzy i wyciągnął Kaddafiego z politycznego niebytu. Niebawem jako jeden z najbliższych współpracowników nowego przywódcy stanął na czele wojska libijskiego.

Przyjaźń obu wojskowych przerwała dopiero wojna graniczna między Libią a sąsiednim Czadem, a raczej jej ostatnia faza, nazywana wojną toyot (nazwa pochodzi od pick-upów Toyota Hilux i Land Cruiser, które zapewniały dużą mobilność czadyjskim żołnierzom walczącym przeciw Libii - przyp. red.). Libia już od 1965 r. udzielała się w wojnie domowej w Czadzie, gdzie wspierała muzułmańską opozycję. W 1982 r władzę w Czadzie przejął Hissène Habré. Jego polityka, wyraźnie ukierunkowana na Zachód, była solą w oku młodego Kaddafiego. Niebawem jego żołnierze znów wkroczyli do Czadu i zajęli część północnego terytorium. W 1986 r. głównym dowódcą sił libijskich był Haftar, a kierowana przez niego ofensywa zakończyła się całkowitą klęską. Ta ostatnia interwencja Libii była spowodowana niepokojem Kaddafiego, który obawiał się utraty wpływów w sąsiednim kraju. Kiedy wiosną 1987 r. Haftar poniósł ostatecznie porażkę w walce z Czadyjczykami, tracąc ok. 2 tys. żołnierzy, a sam trafił do niewoli, Kaddafi zerwał z nim kontakty, obarczając winą zarówno za klęskę w "wojnie toyot", jak i za pogwałcenie wcześniejszych ustaleń zawartych podczas rozmów w Paryżu. W ten sposób chciał ratować swoją reputację na Zachodzie.

Letarg emigracji

Dla Chalify Haftara był to smutny moment. Miał dopiero 45 lat, a już został utrącony przez Kaddafiego, który obawiał się jego rosnących wpływów w kraju, bo mimo klęski w Czadzie Haftar cieszył się popularnością i nie zamierzał rezygnować z kariery. W czadyjskim więzieniu wykazał się lojalnością wobec agentów CIA i dzięki temu mógł się ubiegać o status uchodźcy politycznego w USA. Tam zaangażował się w libijski ruch opozycyjny, szczodrze wspierany przez służby amerykańskie. 

W połowie lat 90. dostrzegł swoją szansę w niezadowoleniu Libijczyków z rządów Kaddafiego i wrócił do ojczyzny. Nie był to jednak odpowiedni moment na obalenie dyktatora, więc Haftar znowu wyjechał do USA. Tym razem pozostał na dłużej, z powodzeniem ubiegając się o amerykański paszport.

Do 2011 r. Haftar praktycznie nie angażował się w politykę. Wrócił do niej dopiero po śmierci Kaddafiego. W lutym 2014 r. jego żołnierze zajęli stacje telewizyjne w Trypolisie, a Haftar oznajmił, że zawiesił parlament i konstytucję. Dla libijskich widzów te słowa nie brzmiały wiarygodnie, ponieważ doskonale wiedzieli, że w ich państwie zarządzanym przez milicje o jawnie terrorystycznym charakterze jeszcze długo będzie panował bezład. Powiązania ich liderów m.in. z Al-Kaidą i Państwem Islamskim były oczywiste.

Natomiast wcześniejsze wybory parlamentarne wygrały wpływowe ugrupowania powiązane z Braćmi Muzułmanami, którzy nie zamierzali ulegać "marszałkowi". Dlatego ofensywa ogłoszona w 2014 r. przez Haftara nie przyniosła właściwie żadnych zmian, a wręcz skomplikowała sytuację. Kiedy następne autoryzowane przez niego próby zamachu zakończyły się porażką, a niska frekwencja w kolejnych wyborach parlamentarnych dała islamistom pretekst do ich nieuznania, ukonstytuowały się dwa rządy - na wschodzie i zachodzie. Jednocześnie na południu kraju konkurują zwaśnione plemiona oraz rady szarijackie, oparte na ideologii Państwa Islamskiego. Niezasypane podziały między Trypolisem a Tobrukiem stworzyły bojownikom ISIS warunki do budowania zrębów własnego państwa. Jako że w Syrii i Iraku ekspansja dżihadystów została ostatnio w znacznym stopniu ograniczona, znaleźli oni oparcie w części libijskiego społeczeństwa. Już w lutym 2015 r. dżihadyści zajęli Syrtę, rodzinne miasto Kaddafiego. Pod ich całkowitą kontrolą znalazło się też niebawem północno-wschodnie miasto Bengazi.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje