Reklama

Reklama

Ebola w DRK wymyka się spod kontroli. Mord i nowe ogniska choroby

Dwóch pracowników zaangażowanych w kampanię zapobiegania eboli zostało zamordowanych na wschodzie kraju, który walczy wybuchem śmiertelnej choroby - poinformował minister zdrowia Demokratycznej Republiki Konga, cytowany przez AFP. Mężczyźni zginęli po miesiącach gróźb kierowanych pod ich adresem. Epidemia eboli, która w ciągu niecałego roku zabiła ponad 1600 ludzi w DRK, jest trudna do opanowania. Przypadki gorączki krwotocznej wykryto w nowych miejscach.

Epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga trwa od początku sierpnia zeszłego roku i do tej pory zabiła ponad 1600 osób, co oznacza, że jest to drugi pod względem śmiertelności wybuch tej choroby. Najbardziej tragiczna była epidemia w Afryce Zachodniej w latach 2013-2016, wskutek której zginęło ponad 11 tys. osób.

Reklama

W niedzielę władze potwierdziły pierwszy przypadek eboli w mieście Goma na wschodzie kraju. To największe miasto w DRK, w którym pojawiła się gorączka krwotoczna. Mieszka w nim około milion osób.

Pastor przywiózł ebolę do Gomy

Jak wyjaśnił resort, ebolę w Gomie wykryto u mężczyzny, który przyjechał tam w niedzielę rano autobusem z miejscowości Butembo, będącej jednym z największych ognisk epidemii w prowincji Kiwu Północne. W Butembo był pastorem, przez co miał miał wiele okazji do kontaktu z osobami zarażonymi wirusem. Pierwsze objawy choroby dostrzegł u siebie 9 lipca, po czym po trzech dniach postanowił udać się do Gomy, aby tam poddać się leczeniu.

Władze DRK wzywają mieszkańców zamieszkanej przez ok. milion osób Gomy o zachowanie spokoju. "Ze względu na szybkość, z jaką zidentyfikowano chorą osobę, a także identyfikację wszystkich pasażerów autobusu z Butembo, ryzyko rozprzestrzeniania się eboli w pozostałej części Gomy pozostaje niewielkie. W poniedziałek szczepieniom poddani zostaną kierowca autobusu i 18 pozostałych pasażerów" - oświadczyło ministerstwo zdrowia DRK.

Czy to już międzynarodowy kryzys?

W zeszłym miesiącu Światowa Organizacja Zdrowia uznała, że epidemia eboli w DRK nie stanowi jeszcze światowego zagrożenia, mimo że wirus dotarł do Ugandy. Zmarły tam trzy osoby, członkowie jednej rodziny, którzy uczestniczyli w pogrzebie krewnego z DRK, który chorował na gorączkę krwotoczną. WHO - jak podaje AFP - opracowała nową szczepionkę, w której widzi nadzieję na opanowanie kryzysu.

Tymczasem walka z epidemią eboli jest utrudniana przez działania lokalnych władz. Nastawiają one lokalną ludność przeciwko zagranicznym zespołom medycznym, które przybywają do kraju, by pomóc w zwalczaniu śmiertelnego wirusa - czytamy w AFP. Agencja przypomina o atakach milicji na lecznice, w których zginęli pracownicy. Ryzyko związane z niesieniem pomocy Kongijczykom wzmaga też obecność zwalczających się nawzajem grup rebeliantów.

Jak można zarazić się ebolą?

Ebola szerzy się poprzez bezpośredni kontakt z krwią lub innymi płynami ustrojowymi zarażonych ludzi i zwierząt; wirus nie roznosi się drogą kropelkową. Jest w stanie przetrwać w organizmie nosiciela do roku i może zostać przeniesiony drogą płciową.

  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje