Etna wciąż groźna

Sycylijski wulkan Etna dymi, wyrzuca lawę i powiększa się o nowe kratery. Właśnie taka nowa szczelina otworzyła się wczoraj na wschodnim zboczu góry. Wydobywają się z niej tony popiołu i gazy. Przybierająca na sile aktywność Etny zmusiła władze do wprowadzenia stanu pogotowia w całej sycylijskiej prowincji Katania.

Najwyższy wulkan Europy przestraszył mieszkańców Nicolosi, którzy od kilku dni gotowi są do ewakuacji w każdej chwili. Etna dymi już bowiem od blisko trzech tygodni, a dwa dni temu, w nocy, erupcje nasiliły się. Jednak to właśnie dzisiaj mieszkańcy Nicolosi, małej miejscowości na stokach wulkanu, mogli odetchnąć z ulgą. Potok lawy, który od kilku dni spływał w ich kierunku, zatrzymał się kilka kilometrów przed wioską. Wulkanolodzy uważają, że mogło się do tego przyczynić otwarcie się na wysokości 2500 metrów szczeliny w stoku Etny. To właśnie z tej szczeliny wydobywa się popiół i gazy wulkaniczne. Te pierwsze pokryły leżącą u stóp dymiącej góry Katanię. W związku z dużą aktywnością wulkanu, włoski rząd ogłosił wczoraj stan pogotowia w całej prowincji.

Reklama

Posłuchajcie też relacji korespondentki RMF w Rzymie - Aleksandry Bajki:

Dowiedz się więcej na temat: ETNO | wulkan | etna

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje