Reklama

Reklama

Europa Środkowa zmaga się z powodziami. Są ofiary śmiertelne

Jedenaście osób nie żyje, tysiące ewakuowano, zalane są setki miejscowości. Europa Środkowa zmaga się z powodziami spowodowanymi przez ulewne deszcze. Najpoważniejsza sytuacja jest w Niemczech, Austrii, Czechach, na Węgrzech i Słowacji.


Reklama

W Czechach powódź nadal jest groźna. Tym razem borykają się z nią mieszkańcy Mielnika i Usti nad Łabą. W Pradze, po przejściu fali kulminacyjnej na Wełtawie sytuacja stopniowo się stabilizuje. 

Wielka woda popłynęła w kierunku Mielnika i Usti, gdzie ewakuowano ponad około 9 tysięcy mieszkańców. Na szczęście przechodząc przez Kralupy nie spowodowała szkód w tamtejszych zakładach chemicznych. W Mielniku, gdzie Wełtawa wpływa do Łaby, powstała ogromna laguna. 

Gorzej będzie w Usti, dokąd fala powodziowa dotrze jutro po południu. Miasto jest już teraz całkowicie sparaliżowane. Łaba zalała duże obszary miasta i wszystkie węzły komunikacyjne. Wstrzymano całkowicie komunikację miejską i ruch samochodów. Prawobrzeżną i lewobrzeżną część miasta łączy specjalnie uruchomiona linia kolejowa po jedynym czynnym moście. 

Sprawdź prognozy pogody dla Europy
Oczekuje się, że poziom Łaby jutro przekroczy aż 11 i pół metra. Taki poziom ta rzeka miała podczas katastrofalnej powodzi w 2002 roku.

Można poruszać się tylko łodzią

Trudna sytuacja jest także w Niemczech. Woda najbardziej daje się we znaki mieszkańcom Bawarii, Turyngii i Saksonii. W Saksonii największe problemy sprawia teraz Łaba, która podnosi się z godziny na godzinę. Podtopione jest miasto Pirna, a przed wodą broni się Drezno. Z kolei w Miśni zalana została część starówki, ewakuowano mieszkańców. Rzecznik miejscowego sztabu kryzysowego, Christopher Goebel, mówi, że to akcja na dużą skalę. Jak dodaje, poziom rzeki stale rośnie, a poza tym już teraz po centrum miasta można poruszać się tylko łodzią. Mieszkańcy Miśni są coraz bardziej zdenerwowani. Pamiętają powódź z 2002 roku, która całkowicie zalała miasto.

Wody Dunaju mogą spowodować powódź podobną do tej z roku 2002 roku

Słowacy z niepokojem przyglądają się Dunajowi. W południe osiągnął trzeci stopień zagrożenia powodziowego. W Bratysławie woda wylewa się już na nabrzeża. Na bulwarze Dunaju postawiono stalowe ściany, które mają chronić zabytkową dzielnicę w centrum. Na razie krajowy sztab kryzysowy nie wprowadził żadnych ograniczeń poza niewielkimi zmianami w ruchu komunikacji miejskiej i ruchu samochodów. Wstrzymano natomiast rejsy statków wycieczkowych po Dunaju.

Słowaccy hydrometeorolodzy ostrzegają, że w najbliższych kilkunastu godzinach wody Dunaju mogą spowodować powódź podobną do tej z roku 2002 roku. Przygotowanych do akcji ratowniczych jest ponad 500 żołnierzy oraz ciężki sprzęt saperski. Fala powodziowa, która płynie Dunajem do Bratysławy i dalej do Austrii może najwcześniej dotrzeć do Bratysławy w nocy ze środy na czwartek. Pozostałe słowackie rzeki nie stanowią na razie zagrożenia.

Mieszkańcy w strachu. Z niepokojem patrzą w niebo

Z kolei Węgrzy umacniają wały przeciwpowodziowe wzdłuż Dunaju. W tej akcji pomaga wojsko. Mieszkający blisko rzeki muszą być przygotowani na ewakuację. Od kaprysów Dunaju uzależnieni są też Austriacy. Wezbrana woda zalała miasto Melk i naruszyła wały ochronne w Krems. Miejscowi meteorolodzy mówią, że w ciągu 2 ostatnich dni spadło tyle deszczu, ile normalnie spada w ciągu 2 miesięcy.

Uznaje się, że w Austrii, w wyniku powodzi zmarły 2 osoby, a kilka innych zaginęło. W Niemczech zginęły kolejne 2 osoby. W stolicy Czech życie straciło 7 osób.


Dowiedz się więcej na temat: powódź | pogoda | zagrożenie powodziowe | Austria | Dunaj

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne