Reklama

Reklama

Francja: 23-latka wleczona przez samochód po wypadku. Wybuchły protesty

Śmierć 23-letniej Axelle Dorier potrąconej w Lyonie przez samochód i wleczonej za nim następnie przez 800 metrów, wywołała protesty francuskich internautów oraz polityków prawicy. Sprawca wypadku, który nie udzielił jej pomocy, usiłował zbiec z miejsca tragedii.

Setki internautów organizują od kilku dni akcje protestu w sieci, domagając się "sprawiedliwości dla Axelle".

Reklama

Młoda kobieta zmarła w niedzielę (19 lipca) po uderzeniu przez samochód, który wlókł ją następnie około 800 metrów. Kierowca pojazdu, który nie udzielił jej pomocy i uciekł z miejsca wypadku, zgłosił się w poniedziałek na komisariat policji.

W samochodzie dwaj młodzi mężczyźni

Tego samego dnia 21-letni kierowca został oskarżony o "umyślną przemoc ze skutkiem śmiertelnym", a podróżujący z nim 19-letni pasażer pojazdu o "nieudzielenie pomocy osobie, która znalazła się w niebezpieczeństwie". 

Kierowca został zatrzymany, a pasażer znajduje się pod nadzorem sądu.

Według śledztwa przeprowadzonego przez wydział bezpieczeństwa publicznego w Lyonie, policja najpierw otrzymała wezwanie do bójki po sporze między kierowcą a grupą młodych ludzi dotyczącym uderzenia psa. 

Kilka minut później napłynęło kolejne zgłoszenie, które dotyczyło "świadomego przejechania młodej kobiety, która była następnie wleczona przez pojazd kilkaset metrów".

Kierowca twierdzi, że "spanikował i chciał opuścić miejsce zdarzenia, podczas gdy przed jego pojazdem znajdowała się młoda dziewczyna".

Przyznał, że "uderzył w nią, ale twierdzi, że nie zdawał sobie sprawy, że zawisła na pojeździe".

Brutalne akty przemocy

W czwartek premier Jean Castex obiecał podjęcie zdecydowanych kroków wobec sprawców brutalnych aktów przemocy.

W ostatnich dniach oprócz tragicznej śmieci Axelle, media wskazują na inne przypadki, przypominając o śmiertelnym pobiciu kierowcy autobusu z Bayonne, który został napadnięty przez pasażera, któremu zwrócił uwagę za brak maski. 

W tym tygodniu doszło również do strzelaniny w biały dzień w centrum Nicei, a niemal codziennie jedna lub kilka osób ginie od postrzałów na ulicach francuskich miast.

Mer Lyonu, gdzie zginęła Axelle, udostępnił księgę kondolencyjną. Mieszkańcy miasta składają kwiaty w miejscu wypadku.

Prawica domaga się reakcji

Politycy prawicy domagają się od rządu reakcji na śmierć Axelle. 

Jean Messiha, członek Zjednoczenie Narodowego zamieścił ostre wypowiedzi w mediach społecznościowych, załączając zdjęcie zmarłej. "Oto twarz Axelle Dorier, opiekunki medycznej i dziewczyny z Francji, przewróconej, przeciągniętej po jezdni przez ponad 800 metrów i rozerwanej na kawałki. Francuzi mają prawo wiedzieć, kim są zwyrodnialcy, którzy to zrobili!" - napisał.

Przewodniczący grupy Republikanów w Senacie Bruno Retailleau określił sprawców wypadku w radiu France Inter jako "dzicz we francuskim społeczeństwie". 

Inni politycy prawicy określili sprawców jako "szumowiny", sugerując ich imigranckie pochodzenie. W odpowiedzi zwolennicy skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej oskarżyli autorów akcji internetowych domagających się ujawnienia nazwisk sprawców jako "faszyzmosferę".

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne