Reklama

Reklama

Franky Zapata przeleciał nad La Manche. Historyczny wyczyn

W niedzielę rano Franky Zapata przeleciał nad kanałem La Manche na zbudowanym przez siebie flyboardzie. "Latający człowiek" wystartował z francuskiego wybrzeża o godz. 8.17 i wylądował po brytyjskiej stronie o godz. 8.39. Lot trwał 22 minuty. Pierwszy raz w historii kanał został pokonany innym środkiem transportu niż samolot.

Początkowo start był planowany na godz. 9, ale ze względu na sprzyjające warunki atmosferyczne, wylot przyspieszono. Franky Zapata wystartował o godz. 8.17 z plaży we francuskiej gminie Sangatte. Pierwszy, najtrudniejszy etap lotu - śródlądowanie w celu zatankowania - zakończyło się sukcesem. O 8.39 Zapata wylądował po brytyjskiej stronie kanału. 

- Lot przebiegł bardzo dobrze, nie było problemów - powiedział tuż po wylądowaniu Franky Zapata.

Pytany, jak się czuje, francuski śmiałek przyznał, że "jest bardzo zmęczony". Dodał, że miał "dużo frajdy" z lotu.

"Na końcu było trochę ciężko, ale stwierdziłem, że muszę dolecieć" - relacjonował. 

Dopytywany o to, czy ma świadomość, że dokonał historycznego wyczynu, Zapata powiedział, że to nie ma znaczenia, a liczy się sam wyczyn. "Najważniejsze jest to, co zostaje w naszych sercach" - opowiadał.

Wynaleziony przez Zapatę flyboard to fruwająca platforma pozwalająca na wykonywanie akrobacji w powietrzu i w wodzie. Może osiągać prędkość do 190 km na godzinę.   

Pierwsza nieudana próba

Reklama

Pierwszą próbę Franky Zapata podjął 25 lipca. Wystartował wówczas z francuskiego Sangatte o godz. 9.06. Miał wylądować po drugiej stronie kanału La Manche w rejonie St. Margarets Bay, ale po kilkunastu minutach lotu wpadł do wody podczas próby tankowania.

Przelotem nad kanałem La Manche Franky francuski wynalazca chciał uczcić 110. rocznicę pierwszego lotu samolotem nad kanałem pomiędzy Wielką Brytanią a kontynentem europejskim. 25 lipca 1909, jako pierwszy w historii, dokonał tego Louis Bleriot samolotem jednopłatowym.  

Maszyna odbudowana w ciągu tygodnia

"Odbudowałem całą maszynę w ciągu tygodnia. Pracowałem po 16 godzin dziennie. Jestem naprawdę zmęczony" - mówił w sobotę Franky Zapata. Podkreślił, że maszyna uległa prawie całkowitemu zniszczeniu podczas pierwszej próby. 

"Punktem, w którym wszystko się rozpadło, było tankowanie. Teraz wzięliśmy większą łódź z większa platformą, która zapewni bezpieczniejsze lądowanie. Jeśli się dobrze wyśpię i odpocznę, to myślę, że szanse są większe niż poprzednio" - ocenił Zapata. 

"Czujesz, że całe ciało frunie"

"Latanie na flyboardzie to szaleństwo. Czujesz, że całe ciało frunie. Czujesz jak strumienie powietrza opływają ci ręce - możesz nimi sterować. To szaleństwo trudne do opisania. Jedyne doznanie, o którym trzeba powiedzieć, to ból. Czujesz jakbyś płonął, palą cię nogi, brzuch. To też czynność wymagająca wysiłku fizycznego. Kiedy ludzie patrzą jak latam, wydaje im się, że to łatwe, a ja używam całej swojej siły" - opowiada Franky Zapata.

Zapata wzbudził zaciekawienie na całym świecie, gdy jako "latający żołnierz" frunął na flyboardzie nad Paryżem podczas defilady wojskowej zorganizowanej 14 lipca z okazji francuskiego święta narodowego. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy