Fundacja Barka pomoże polskim bezdomnym w Berlinie

Liczba bezdomnych Polaków w Berlinie stale rośnie, niemieckie media biją na alarm, władze stolicy Niemiec nie mają planu. Fundacja Barka z Poznania będzie namawiać bezdomnych do powrotu do Polski. Czy starczy pieniędzy?

- W sierpniu na ulice Berlina wyjdzie nasz dwuosobowy zespół, który w ośrodkach pomocy dziennej, noclegowniach, jadłodajniach, aresztach śledczych i szpitalach będzie poszukiwał Polaków potrzebujących pomocy - powiedziała Deutsche Welle Ewa Sadowska z fundacji Barka. - Będziemy zachęcać ich do powrotu do Polski, gdzie istnieją szerokie możliwości leczenia i terapii wyjaśniła. Jak dodała, Barka dysponuje w Polsce siecią ośrodków, centrów wsparcia i leczenia uzależnień.

Sprawdzony model działania

Reklama

W skład zespołu mają wchodzić tzw. lider, czyli osoba "po przejściach", która doświadczyła wykluczenia i bezdomności oraz pracownik socjalny.

- Taki model pracy Barka realizuje z powodzeniem już od dziesięciu lat w różnych krajach Europy, a zaczęło się od Londynu, gdzie zaproszono nas w 2006 roku - mówi Sadowska, koordynatorka Europejskiej Sieci Integracji Migrantów. - Po wejściu Polski do UE liczba bezdomnych Polaków w Londynie była przerażająca - dodała.

- Naszym celem jest dotarcie do osób znajdujących się w najbardziej ekstremalnej sytuacji socjalnej, często uzależnionych od alkoholu i narkotyków oraz zmotywowanie ich do zmiany swego życia, odbudowy nawyku pracy - tłumaczy Sadowska.

Lider po przejściach

Kandydat na berlińskiego "lidera" - pan Andrzej tłumaczy, że ma doświadczenie w wychodzeniu z "perturbacji i zawirowań życiowych". - Sam to przerabiałem: powrót do życia społecznego z więzień, z uzależnień, z bezdomności. Jestem byłym bandytą z 20-letnim stażem w polskich więzieniach i siedmioletnim na ulicy - mówi 63-letni mieszkaniec Poznania.

Po resocjalizacji w Barce mężczyzna założył rodzinę i od lat pomaga ludziom, którzy znajdują się w sytuacji takiej jak on kiedyś. "Można wyjść na prostą, ale konieczna jest pomoc z zewnątrz" - mówi z przekonaniem.

Pieniędzy wciąż brak

Senat Rzeczpospolitej Polskiej przyznał fundacji Barka na projekt w Berlinie 150 tys. złotych - jedną czwartą kwoty, o jaką fundacja ubiegała się we wniosku. Pieniędzy wystarczy do końca roku. To oznacza, że w newralgicznym okresie zimowym - na początku przyszłego roku pracownicy Barki będą musieli zakończyć działalność.

Sadowska zapowiedziała, że jej fundacja ponownie wystąpi do Senatu RP z wnioskiem o wsparcie. Biorąc pod uwagę długi proces podejmowania decyzji, kolejny projekt będzie można rozpocząć dopiero w kwietniu lub maju.

Czy władze Berlina pomogą?

Barka liczy na pomoc finansową władz Berlina, co pozwoliłoby jej zachować ciągłość pomocy. - Mamy nadzieję, że władze Berlina spojrzą przychylnym okiem na nasz projekt i nie pozwolą na przerwanie akcji - mówi Sadowska.

Optymistą jest także konsul generalny RP w Berlinie Marcin Jakubowski. - Na razie jesteśmy na etapie przedstawiania projektu władzom Berlina. Zawiera on kilka elementów, które mogą być dla strony niemieckiej interesujące. Mam nadzieję, że jeśli nie w rządzie Berlina, to we władzach dzielnic znajdą się środki, pozwalające na kontynuację - powiedział Jakubowski.

- Oferta może być kusząca dla władz miasta, ale żadnych pewników jeszcze nie ma - dodał konsul.

Jakubowski zastrzega, że nikt jeszcze nie policzył dokładnie polskich bezdomnych. Konsulat szacuje ich liczbę w zależności od pory roku na 900 do 1600 osób. Niemcy podają zwykle wyższe liczby.

Niemieckie media od dłuższego czasu poświęcają dużo uwagi sytuacji bezdomnych Polaków w Berlinie.

Minister spraw socjalnych kraju związkowego Berlin Elke Breitenbach zorganizowała w styczniu pierwszą konferencję poświęconą problemowi bezdomności i sposobom walki z tym zjawiskiem.

Od tego czasu sześć grup roboczych pracuje nad wypracowaniem strategii pomocy bezdomnym.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje