Reklama

Reklama

Gabriel wzywa do walki z nacjonalistyczną prawicą w Europie

​Szef współrządzącej w Niemczech SPD Sigmar Gabriel wezwał w piątek podczas zjazdu swojej partii w Berlinie do walki z nacjonalistyczną prawicą, które jest - jego zdaniem - wrogiem opartej na współpracy UE. Gabriel jest wicekanclerzem w rządzie Angeli Merkel.

- Historyczny projekt socjaldemokratów jest kwestionowany i atakowany - powiedział Gabriel w przemówieniu programowym do delegatów. Jak podkreślił, idea europejska jest atakowana "nie byle gdzie, lecz w samym sercu Europy". Jak zaznaczył, kwintesencją tego projektu jest przekonanie, że "w pokoju możemy wspólnie kształtować lepsze życie lepiej niż w pojedynkę i przeciwko sobie". Polityk SPD ostrzegł, że "nacjonalizm, nietolerancja i rasizm prowadziły zawsze do chaosu i nędzy".

Reklama

- Obejrzyjcie się wokół siebie - mówił Gabriel. - Prawica rządzi na Węgrzech i kwestionuje europejskie wartości. W Polsce wybory wygrali prawicowi narodowcy, a ich pierwszą czynnością urzędową było usunięcie europejskiego gwiaździstego sztandaru (flagi UE) z biur członków rządu - kontynuował szef SPD.

Gabriel wymienił też Szwecję, Finlandię, Austrię i Wielką Brytanię wśród krajów, gdzie wzrastają wpływy prawicy. - We Francji - macierzy Europy i demokracji - Front Narodowy prowadzi kampanię wyborczą pod hasłem "narodowo" i "socjalnie" - oświadczył Gabriel sugerując związki z niemieckim narodowym socjalizmem Adolfa Hitlera.

"Decydująca walka" przeciwko nacjonalistycznej prawicy

- Te ruchy zwracają się przeciwko wszystkiemu, czego my bronimy i co jest naszą tożsamością - powiedział wicekanclerz. - Podział zamiast współpracy, wykluczanie zamiast integracji, nacjonalizm zamiast pojednania i współpracy między krajami, otwarty rasizm zamiast humanizmu i poczucia wspólnoty - wymieniał.

Szef SPD obarczył Merkel współodpowiedzialnością za sukces prawicy we Francji. Jego zdaniem forsowana przez Berlin polityka oszczędnościowa wobec zadłużonej Francji doprowadziła do wzrostu popularności Marine Le Pen i jej Frontu Narodowego.

Gabriel oświadczył, że socjaldemokracja prowadzi w tych dniach "decydującą walkę" przeciwko nacjonalistycznej prawicy. - Powiedzmy zdecydowanie "nie"wrogom Europy i ideom zwalczającym wolność  - zaapelował dodając, że w obecnej chwili jest to najważniejsze zadanie dla wszystkich europejskich socjaldemokratów. - Potrzebny jest nam nowy internacjonalizm - podkreślił.

W walce z nacjonalistami Europa powinna - zdaniem Gabriela - zmienić dotychczasową politykę. Wezwał do większego zaangażowania w rozwiązywanie problemów społecznych. - Kwestie socjalne są ładunkiem wybuchowym, które mogą wysadzić w powietrze nasz europejski dom - ostrzegł przypominając, że w UE 26 mln osób nie ma pracy.

"Niemiecka zarozumiałość mści się"

Nawiązując do problemu uchodźców szef SPD wyraził przypuszczenie, że brak solidarności z Niemcami ze strony innych krajów, które są obecnie skazane na pomoc, może być następstwem "zarozumialstwa" okazywanego przez Berlin innym stolicom podczas kryzysu w Grecji. - Niemiecka zarozumiałość mści się - zacytował opinię niedawno zmarłego byłego kanclerza Helmuta Schmidta.

- Większość krajów, nie tylko mieszkańcy Europy Wschodniej, uważa, że zwariowaliśmy, dlatego nie chcą wziąć od nas uchodźców - powiedział Gabriel. - Można nazwać taką postawę nie fair i niesolidarną, ale nie należy mieć złudzeń - dodał. Szef SPD zastrzegł, że krajów, które sprzeciwiają się przyjęciu imigrantów, nie wolno wykluczać, lecz należy z nimi rozmawiać.

Jak zaznaczył, jest przeciwny ograniczeniu funduszy strukturalnych dla krajów odmawiających udziału w podziale uchodźców. - Jestem natomiast za tym, aby przyznać więcej pieniędzy tym krajom, które przyjmują imigrantów - dodał niemiecki socjaldemokrata.

Gabriel powiedział, że fakt, iż 70 lat po zakończeniu II wojny światowej Niemcy stały się "nadzieją milionów ludzi poszukujących bezpieczeństwa i przyszłości" świadczy o "fantastycznym postępie" dokonanym przez ten kraj.

Gabriel kieruje SPD od 2009 roku. W obecnym rządzie piastuje stanowisko ministra gospodarki i energetyki. Na zjeździe ubiega się o reelekcję. Zapowiedział, że w 2017 roku będzie kandydował na urząd kanclerza Niemiec.

W rządzie Merkel SPD jest mniejszym koalicjantem CDU. Szanse socjaldemokratów na samodzielne sprawowanie władzy są niewielkie. W sondażach poparcie dla SPD oscyluje od lat w okolicach 25 proc., podczas gdy chrześcijańskich demokratów CDU/CSU popiera ok. 40 proc. wyborców.

Więcej newsów znajdziesz
w aplikacji INTERIA
Pobierz aplikację

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje