Reklama

Reklama

Hiszpania: Szykują się trzecie wybory w ciągu roku?

Liberalna partia Ciudadanos zgodziła się w niedzielę poprzeć p.o. premiera Hiszpanii, konserwatystę Mariano Rajoya, w środowym głosowaniu nad wotum zaufania, lecz jej poparcie nie wystarczy do zakończenia trwającego od ośmiu miesięcy politycznego pata.

Konserwatywna Partia Ludowa (PP) Rajoya uzyskała w wyborach powszechnych zarówno w grudniu ubiegłego roku jak i w czerwcu bieżącego roku najwięcej mandatów, ale o wiele za mało, by mieć większość, co doprowadziło do trwających od miesięcy i na razie bezowocnych negocjacji politycznych w celu sformowania koalicji.

Reklama

Partia Ciudadanos, która zajęła zarówno w grudniowych, jak i czerwcowych wyborach czwarte miejsce, poinformowała w niedzielę, że doda swoje 32 głosy w parlamencie do 137 partii Rajoya podczas środowego głosowania, lecz to - jak pisze Reuters - wciąż za mało do uzyskania większości absolutnej.

PP spodziewa się uzyskać także poparcie małej konserwatywnej Koalicji Kanaryjskiej (koalicja kilku partii z Wysp Kanaryjskich), co dałoby jej 170 głosów w 350-miejscowym parlamencie.

"Zdołaliśmy się porozumieć co do 170 głosów, więc Hiszpania może mieć nowy rząd. To wielka liczba, lecz wciąż nie wystarcza" - powiedział Rajoy na konferencji prasowej, na której zaapelował do innych partii o zakończenie impasu.

Rajoy do sformowania rządu potrzebuje tego, by opozycyjni socjaliści z PSOE wstrzymali się od głosowania, lecz ci wciąż odmawiają. Przed dwoma dniami lider PSOE Pedro Sanchez oświadczył ponownie, że jego partia nie udzieli poparcia konserwatystom ani poprzez wstrzymanie się od głosowania w parlamencie, ani tym bardziej głosując na nich.

Jeśli Rajoy przegra w środę pierwsze głosowanie nad wotum zaufania, w piątek odbędzie się drugie. W pierwszym głosowaniu wymagana jest absolutna większość głosów, czyli 176, w drugim - zwykła większość w 350-miejscowym Kongresie Deputowanych.

Jeśli także w drugim głosowaniu kandydatowi nie uda się uzyskać wymaganego poparcia, to po konsultacjach z królem Hiszpanii Filipem VI zostanie zaproponowany inny kandydat. Jeśli dwa miesiące po pierwszym głosowaniu żaden z kandydatów nie otrzyma poparcia parlamentu, król rozwiąże obie izby i rozpisze nowe wybory.

Przed tygodniem hiszpańska agencja prasowa EFE tak przedstawiła sytuacje polityczną w Hiszpanii: "Utworzenie nowego rządu wydaje się mniej prawdopodobne, niż trzecie wybory w ciągu roku".

 

Dowiedz się więcej na temat: Hiszpania

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje