Irak jak Liban

Fala porwań i morderstw obcokrajowców ogarnęła Irak. Za tą nową taktyką ekstremistów może stać libański terrorysta Imad Mughniyeh, poszukiwany m.in. przez USA i Izrael. Za jego głowę FBI oferuje 25 mln dolarów.

16 marca 1985 roku Terry Anderson, amerykański dziennikarz w Bejrucie, jak zwykle wyszedł zagrać w tenisa. Gdy wracał do domu ulicami libańskiej stolicy, z piskiem opon zahamowała przy nim furgonetka. Zanim zdążył się zorientować, co się dzieje, został skrępowany i wrzucony do samochodu. Przez następne 6 lat i 9 miesięcy więziony był przez libański Hezbollah, szyicką organizację terrorystyczną, wspieraną przez irański rząd. Był jedną z ofiar kampanii porwań obcokrajowców w Libanie, zorganizowanej m.in. przez Imada Mughniyeha, poszukiwanego przez m.in. USA, Izrael i Argentynę.

Reklama

20 lat później fala porwań cudzoziemców ogarnęła Irak. Mówi się, że to nowa taktyka szyickich bojówek w Iraku. W ich rękach przebywa dziś kilkunastu obcokrajowców, Amerykanów, Kanadyjczyków, Brytyjczyków i innych. Według specjalistycznego portalu izraelskiego "Debka", mózgiem tych działań może być właśnie Mughniyeh. Ten 42-letni mężczyzna uważany jest dziś za szefa operacji zagranicznych Hezbollahu.

Libańczyk jest jednym z najgroźniejszych terrorystów na świecie. Jest poszukiwany przez wiele krajów; znajduje się na liście najbardziej poszukiwanych przestępców przez FBI - Amerykanie oferują za jego głowę 25 mln dolarów. Bin Laden to uczniak przy Mughniyehu - mówią oficerowie izraelskich służb specjalnych. Jest geniuszem, który sztukę terroryzmu wzniósł na prawdziwe "wyżyny". Jest też klinicznym przykładem psychopaty. Ma na sumieniu szereg morderstw, porwań i zamachów.

18 kwietnia 1983 roku w ataku bombowym na ambasadę USA w Bejrucie zginęło 60 osób, w tym 17 Amerykanów. Kilka miesięcy później, 23 października, w zamachu w libańskiej stolicy zginęło 58 francuskich spadochroniarzy i 241 marines. 20 września 1984 roku znów zaatakował budynki amerykańskiej ambasady. USA oskarżają go także o porwanie samolotu TWA-847 14 lipca 1985 roku i zamordowanie amerykańskiego marynarza. Według służb specjalnych to on odpowiada za szereg porwań obcokrajowców w Bejrucie, w tym Terry'ego Andersona i William Buckleya w 1984 roku, szefa tamtejszej placówki CIA. Mughniyeh osobiście torturował i zamordował amerykańskiego oficera.

Rok później Mughniyeh cudem uniknął śmierci w operacji zorganizowanej przez CIA i Mossad. W wybuchu bomby zginął za to brat terrorysty, również działacz Hezbollahu. Libańczyk, czując na plecach oddech amerykańskich i izraelskich agentów uciekł do Iranu.

Kilka lat później powrócił, by uderzyć w Argentynie. W 1992 roku w ataku na izraelską ambasadę i dwa lata później w zamachu na centrum kulturalne w Buenos Aires zginęło ponad 100 osób. Za zamachem stał Teheran, a argentyńskie władze wysłały międzynarodowy list gończy za Libańczykiem. W kwietniu 1997 roku o mały włos nie wysadził w powietrze izraelskiego samolotu pasażerskiego. Bomba wybuchła przedwcześnie, poważnie raniąc innego Libańczyka, który miał wnieść ładunek na pokład. Organizatorem zamachu znów był Mughniyeh. Jest on także oskarżany o zorganizowanie porwania trzech izraelskich żołnierzy w 2000 roku w południowym Libanie i porwanie izraelskiego biznesmena, emerytowanego pułkownika, Elchanana Tenenbauma w 2001 roku.

Uważa się, że Mugniyah - w obawie o swoje życie - ukrywa się w Iranie, gdzie znajduje się pod opieką Gwardii Rewolucyjnej. Prawdopodobnie przeszedł też operację plastyczną i zmienił wygląd. Jeszcze za czasów panowania Saddma Husajna Libańczyk miał doskonałe kontakty z irackimi służbami specjalnymi. Wygląda na to, że teraz te kontakty odnawia.

Wasze komentarze
No hate

Dodawanie komentarzy pod tym artykułem zostało wyłączone

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym, nasyconym nienawiścią komentarzom, niezależnie od wyrażanych poglądów. Jeśli widzisz komentarz w innych serwisach, który jest hejtem – wyślij nam zgłoszenie.
Dowiedz się więcej na temat: USA | poszukiwani | Izrael | FBI | libańczyk | John Terry | fala | liban | Irak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje