Irak w ogniu

Co najmniej sześciu Irakijczyków zginęło dzisiaj, a wiele osób zostało rannych w starciach z oddziałami amerykańskimi w Faludży, mieście od wielu dni okrążonym przez siły USA. Od wczoraj zginęło w Iraku 12 żołnierzy koalicji.

Tymczasem iracki sędzia wydał nakaz aresztowania radykalnego przywódcy szyickiego Muktady al-Sadra, który podburza swoich zwolenników do ataków przeciw koalicjantom.

Reklama

We wszystkich bazach w polskiego strefie środkowo-południowej obowiązuje stan podwyższonej gotowości. Rzecznik wielonarodowej dywizji, podpułkownik Robert Strzelecki powiedział dziennikarzom w Obozie Babilon, że w strefie panuje względny spokój, ale sytuacja jest napięta i wymaga ciągłego trzymania ręki na pulsie. Dowódca polskiej strefy, gen. Mieczysław Bieniek, zapewnia, że obecnie sytuacja jest co prawda napięta, ale "pod kontrolą wojsk koalicji".

Faludża

Według telewizji Al-Dżazira, walki rozpoczęły się dzisiaj nad ranem. Faludża jest otoczona przez żołnierzy amerykańskich, którzy blokują drogi wjazdowe i wyjazdowe z miasta. Zamknięta jest także przebiegająca przez Faludżę autostrada, która prowadzi z Bagdadu do granicy jordańskiej. Nad miastem krążą też śmigłowce wojskowe typu Apache. Według Al-Dżaziry, środki te prawdopodobnie są częścią wielkiej operacji przeciwko irackim partyzantom, którzy w ubiegłą środę w okrutny sposób zamordowali czterech cywilnych Amerykanów.

Karbala

Iracki policjant zginął, a 11 osób, wśród nich inny policjant, zostało rannych w starciach dzisiejszej nocy w Karbali między zwolennikami al-Sadra a siłami koalicji, w tym Polakami, i policją iracką.

Ministerstwo Obrony w Sofii poinformowało w poniedziałek, że w niedzielę wieczorem w Karbali został ostrzelany z zasadzki bułgarski patrol. W incydencie został ranny bułgarski szeregowiec, którego przewieziono na leczenie do polskiego obozu w Karbali. Życiu rannego nie zagraża niebezpieczeństwo.

Starcia trwały od godz. 23.00 w niedzielę do 6.00 rano. Bojówkarzom al-Sadra nie powiodły się próby przejęcia kontroli nad budynkami publicznymi w świętym mieście szyitów, będącym obiektem pielgrzymek współwyznawców z całego świata.

Dziś rano zwolennicy al-Sadra opanowali posterunek policji w jednej z zachodnich dzielnic miasta. Według relacji miejscowych świadków, policjanci wycofali się po krótkiej wymianie ognia z napastnikami.

W innych częściach Karbali, jak pisze AFP, wszystkie budynki pozostawały pod kontrolą żołnierzy polskich i bułgarskich, których wzmożone siły patrolują miasto razem z policją iracką. Szef miejscowej policji Faez Salim poinformował, że w nocy napastnicy próbowali zająć posterunek policji i uwolnić trzymanych tam aresztantów, ale zostali odparci.

Według tegoż komendanta, uzbrojeni osobnicy zaatakowali także budynek władz prowincji Karbala, ale musieli wycofać się pod silnym ogniem policjantów irackich oraz żołnierzy polskich i bułgarskich stacjonujących w gmachu.

Inna grupa zwolenników al-Sadra próbowała przejąć kontrolę nad mauzoleami imama Husajna i Abbasa w Karbali. Napastnicy zostali jednak odparci przez służbę świątynną, wierną umiarkowanemu ajatollahowi Alemu al-Sistaniemu.

W poniedziałek nad ranem kilkunastu uzbrojonych napastników wtargnęło do budynków lokalnej telewizji. Pobili oni dyżurującego pracownika oraz zniszczyli kamery telewizyjne i sprzęt komputerowy.

Kufa i Nadżaf

Bojówki al-Sadra, zwane "Wojskiem Mahdiego", przejęły dzisiaj kontrolę nad świętymi dla szyitów meczetami w Kufie i Nadżafie - podała stamtąd AFP. Oba miasta leżą w polskiej strefie stabilizacyjnej. Odpowiadają za nie żołnierze z dowodzonej przez Hiszpanów brygady "Plus Ultra".

Korespondent AFP pisze, że wokół meczetu-mauzoleum Alego w centrum Nadżafu posterunki zajęli ubrani na czarno ludzie z oddziałów al-Sadra. Kontrolują także świątynię w pobliskiej Kufie. AFP pisze, że nie ma śladu po uzbrojonych świątynnych służbach, które dotąd dbały - w porozumieniu z władzami okupacyjnymi - o porządek i bezpieczeństwo meczetów.

Z relacji AFP wynika, że w obu miastach bojówkarze przejęli kontrolę - zamiast policji - nad budynkami publicznymi.

W Kufie doszło wczoraj do gwałtownych starć między siłami koalicji a bojówkami wiernymi al-Sadrowi. Zginęło co najmniej 20 Irakijczyków, a ponad 200 odniosło rany. Życie straciło dwóch żołnierzy: z Salwadoru i USA.

Kufa to siedziba al-Sadra - młodego duchownego, który radykalnymi hasłami chce przekonać do siebie sfrustrowanych, bezrobotnych szyitów. Jego popularność rośnie, ale wynika w dużej mierze z uznania, jakie budzi nazwisko al-Sadr, kojarzone z jego ojcem i całym rodem szyickich przywódców.

Komentatorzy są zdania, że Muktada al-Sadr od dawna zabiegał o wpływy w Nadżafie i Karbali, jednak tamtejsi duchowni muzułmańscy - a za nimi wierni - zachowywali lojalność wobec bardziej umiarkowanych przywódców, z wielkim ajatollahem Alim al-Sistanim na czele. Młody przywódca cieszył się natomiast popularnością w Kufie, gdzie głosił kazania, i Sadr City (Miasto Sadra) w Bagdadzie.

Basra

Do wymiany ognia między milicją al-Sadra a żołnierzami brytyjskimi przed siedzibą gubernatora w Basrze na południu Iraku, w strefie kontrolowanej przez Brytyjczyków.

Siedzibę tę zwolennicy al-Sadra opanowali dziś wczesnym rankiem . Kilkuset członków bojówek wiernych al-Sadrowi, czyli "Wojsk Mahdiego", weszło do biura gubernatora, a na dachu

wywiesiło zieloną islamską flagę. Zdaniem Reutera, bojówkarzy jest około tysiąca.

Zwolennicy al-Sadra domagają się od kilku dni od władz koalicyjnych, aby cofnęły zakaz wydawania tygodnika "Al-Hawza", którego al-Sadr jest właścicielem. Pismo ostro krytykuje

Amerykanów i domaga się zakończenia okupacji. Władze zamknęły tygodnik na dwa miesiące za podżeganie do przemocy.

Sadr City

Siedmiu żołnierzy amerykańskich poniosło śmierć a co najmniej 24 zostało rannych wczoraj podczas starć z bojówkami szyickimi w Sadr City, jednej z dzielnic Bagdadu - poinformowało dowództwo sił USA w Iraku.

Do starć doszło kiedy bojówkarze szyiccy, lojalni wobec al-Sadra, zajęli posterunki policji i budynki rządowe w Sadr City - dzielnicy zamieszkałej głównie przez ubogą ludność szyicką.

Z komunikatu wynika, że bojówki szyickie ostrzelały wojska USA z broni automatycznej i ogniem z granatników. "Wojska koalicji i irackie siły bezpieczeństwa wyparły napastników i przywróciły porządek" - głosi komunikat.

Dowiedz się więcej na temat: USA | płomień | zwolennicy | city | AFP | Irak

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje